Niemiecki siatkarz wybrał Polskę. To dlatego się zdecydował
Moritz Reichert pracował z Michałem Winiarskim najpierw w Energa Treflu Gdańsk, a potem w siatkarskiej reprezentacji Niemiec. Teraz buduje nową drużynę w kadrze pod batutą Massimo Bottiego. - Naprawdę uwielbiam go jako szkoleniowca. Musiałem być więc nieco smutny - mówi o rezygnacji polskiego trenera z prowadzenia niemieckiej kadry przyjmujący. Reichert w przyszłym sezonie znów będzie występować w PlusLidze - wraca do Polski po czterech sezonach przerwy.

Damian Gołąb, Interia Sport: Za wami dwa turnieje Ligi Narodów. Macie na koncie cztery zwycięstwa w ośmiu meczach, w tym dwie wygrane w ostatnim turnieju w Gliwicach. Jak podsumujesz wasze ostatnie występy?
Moritz Reichert, przyjmujący reprezentacji Niemiec: Było trochę wzlotów i upadków. Myślę, że jedyną rzeczą z ostatniego turnieju, której możemy trochę żałować, jest przegrane w tie-breaku spotkanie z Argentyną. Ale poza tym jest ok, mamy spore szanse, by poprawić się w następnym turnieju. Mam nadzieję, że po tygodniowym odpoczynku będziemy w stanie wygrać jeszcze więcej meczów.
Budujecie nową drużynę z nowym trenerem Massimo Bottim. Na jakim etapie tej budowy obecnie jesteście? Jak daleko jeszcze do ostatecznego, "gotowego produktu"?
- Trudno powiedzieć, bo Liga Narodów to szczególny turniej z dużą liczbą meczów. Uważam jednak, że jesteśmy na bardzo dobrej drodze. Z pewnością są rzeczy do poprawy, ale nie jest o to łatwo, bo nie ma za wiele czasu na treningi - więcej jest meczów. Ale z drugiej strony rozgrywanie spotkań jest niezbędne, by sprawdzić nowe rzeczy. Są więc dobre i złe strony takiej sytuacji. Myślę, że wykonaliśmy parę kroków. Najważniejsze, że pracujemy i jesteśmy razem, tworzymy zespół. W trakcie meczów w Gliwicach można było zobaczyć, ja walczymy razem, w każdym momencie. Uważa to za bazę, ale nadal jest przestrzeń na poprawę.
Niemiecki siatkarz o Michale Winiarskim. "Uwielbiam go"
Jak porównasz Bottiego do Michała Winiarskiego, który prowadził was wcześniej przez kilka sezonów?
- Sam pomysł na siatkówkę i wiele rzeczy w ich pracy jest podobnych - tak już jest wśród najlepszych trenerów na świecie. Mają podobne idee. Ale oczywiście są nieco innymi ludźmi, pochodzą z różnych krajów. Trudno ich porównać. Teraz z Bottim, a wcześniej z Winiarskim było czuć, że są w pełni z naszą drużyną, i bardzo chcą popychać ją do przodu. Każdy zawodnik czuje, że dają z siebie wszystko dla nas. Nie jest tak, że trener i zawodnicy funkcjonują osobno. Tworzymy jeden zespół, to bardzo miłe.
Byłeś zaskoczony rezygnacją Winiarskiego?
- Trochę tak, bo pierwotny plan zakładał, że będziemy kontynuować współpracę trochę dłużej. Ale oczywiście w pełni rozumiem jego decyzję. Byłem też bardzo smutny, ponieważ prowadził mnie wcześniej w klubie, potem trzy lata w kadrze i naprawdę uwielbiam go jako szkoleniowca. Musiałem być więc nieco smutny. Ale mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
Moritz Reichert wybrał Ślepsk Malow Suwałki. To go przekonało
W przyszłym sezonie wracasz do Polski. Co przekonało cię, by przyjąć ofertę ze Ślepska Malow Suwałki?
- Z pewnością liga, która jest jedną z najsilniejszych na świecie, z wieloma znakomitymi drużynami. To było dla mnie bardzo ważne, bo staram się rywalizować na najwyższym poziomie i nadal rozwijać, choć może nie jestem już najmłodszym zawodnikiem. Cały czas uważam - a widać to nawet w Lidze Narodów - że kiedy grasz na takim poziomie co tydzień, to jednak coś wyjątkowego. Gdy robisz to nIe tylko latem w reprezentacji, a w każdy weekend. To mnie ekscytuje.
Jak zmienił się Moritz Reichert przez cztery lata, od ostatniego sezonu, kiedy grałeś w Energa Treflu Gdańsk?
- Z pewnością zyskałem więcej doświadczenia, staram się poprawić na poziomie fizycznym - by być lepszym, ale i bardziej stabilnym, nie łapać kontuzji. To w ostatnich latach wychodziło całkiem dobrze. Przed laty miałem więcej wahań formy, teraz jestem bardziej stabilny. Reszta pozostała na podobnym poziomie.
Ślepsk Malow Suwałki nie jest największym polskim klubem, ale grę w nim uważasz za bardziej ekscytującą niż w Berlin Recycling Volleys, drużynie mistrza Niemiec?
- Siatkówka jest fajną pracą, gdy grasz przeciwko najlepszym zespołom. W PlusLidze występuje spora grupa z najlepszych zawodników na świecie. A w Suwałkach mamy też dobrego trenera. Myślę, że będziemy dobrym zespołem. Dla mnie to bardzo interesujące, choć nie poznałem jeszcze osobiście moich nowych partnerów z zespołu. Myślę jednak, że to będzie interesująca drużyna, będziemy starać się walczyć w PlusLidze i skończyć ją najwyżej, jak się da.
Rozmawiał Damian Gołąb















