Na takiego Leona czekali kibice. Niemcy mieli dość. Koniec serii Polaków
W tegorocznej edycji Ligi Narodów były dotychczas dwa pewniki: Polacy przegrywali pierwszego seta i ich mecze rozstrzygały się w tie-breaku. Jedna z tych serii została przerwana w sobotę w Gliwicach. Co prawda Biało-Czerwoni znów przegrali premierową partię, ale w trzech kolejnych nie dali Niemcom żadnych szans. Znakomity powrót do kadry zaliczył Wilfredo Leon. Przy nim obudzili się także koledzy i na grę Biało-Czerwonych patrzyło się z przyjemnością. To piąta wiktoria Polaków i dopiero druga bez tie-breaka.

Na ten dzień czekało wielu polskich kibiców. Fani wreszcie mieli okazję zobaczyć na parkiecie Wilfredo Leona. Jeden z najlepszych siatkarzy na świecie ostatnio trenował w Spale. W środę i czwartek nie było go jeszcze w Gliwicach, ale już na weekend Nikola Grbić ściągnął na Śląsk jednego z kluczowych zawodników swojej drużyny.
Przejmująca scena w Gliwicach. Nie zapomnieli o nim
Zanim jednak Leon i jego koledzy rozpoczęli sobotnie starcie, w hali miała miejsce przejmująca chwila. Na kilka minut przed odegraniem hymnów kibice minutą ciszy uczcili pamięć Daniela Castellaniego. Wybitny przed laty siatkarz i trener reprezentacji Polski (z którą zdobył złoto mistrzostw Europy w 2009 roku) zmarł w wieku 65 lat.
Przywitany jak król. Kibice za nim tęsknili
Później rozgorzały już siatkarskie emocje. Jak bardzo kibice byli spragnieni Leona w reprezentacji, świadczyła prezentacja. Gdy wicemistrz olimpijski wybiegł na parkiet w pierwszej szóstce, w hali nie słychać było własnych myśli. Podobnie było kilka minut później, gdy przyjmujący skończył swój pierwszy atak.
Premierowa partia była wyrównana. Żadna z drużyn nie wypracowała sobie wysokiej przewagi, ale częściej minimalnie z przodu byli Niemcy. Kluczowy moment miał miejsce przy stanie 24:23 dla przyjezdnych. Leon, który wcześniej grał skutecznie i potrafił postraszyć też rywali swoją zagrywką, nie skończył ataku. Rywale kontrę bezlitośnie wykorzystali i objęli prowadzenie 1:0. Dla Polaków był to już szósty mecz z rzędu, w którym przegrali pierwszego seta.
Leon napędzał, koledzy nie chcieli być gorsi
Widocznie tak już musi być w tym sezonie, że podopieczni Nikoli Grbicia potrzebują więcej czasu niż w poprzednich latach, by wejść na swój poziom. Gdy już jednak na niego wejdą, są nie do zatrzymania i na ich grę patrzy się z przyjemnością. Tak było w drugiej odsłonie. Polacy szybko wypracowali sobie kilka "oczek" zapasu i kontrolowali to, co dzieje się na boisku. Skutecznie działały skrzydła, ważne punkty dokładali środkowi i skończyło się zwycięstwem dziewięcioma punktami.
Wizualnie to był najlepszy mecz Polaków w tym sezonie. Przede wszystkim mogła się podobać gra w ataku. Sporo spokoju na siatce wprowadził Leon. Mylił się rzadko, a przykład z niego brał Bartłomiej Bołądź. W trzecim secie największą różnicę zrobiła jednak zagrywka. Straszyli nią przede wszystkim Artur Szalpuk, który w trakcie meczu zmienił Aleksandra Śliwkę oraz Bartłomiej Lemański. Biało-Czerwoni znów wygrali z dużą przewagą, tym razem do 17.
Pięć meczów i koniec. Wreszcie tie-break nie był potrzebny
Zagrywka jest kluczem do sukcesów w siatkówce. Zmienia się wiele w tej dyscyplinie, ale ta siatkarska prawda nadal trzyma się dobrze. Gdy tylko Polacy włączali wyższy bieg w tym elemencie, od razu odskakiwali Niemcom na kilka punktów. Piekielnie mocno zagrywał Leon. Świetnie radzili sobie też Szalpuk i Lemański. Zwłaszcza po zagrywkach tego pierwszego gospodarze zbudowali na tyle już bezpieczną przewagę, że trzeci raz z rzędu wygrali seta pewnie.
Tym samym na pięciu meczach skończyła się seria, w której Polacy rozstrzygali mecz dopiero w tie-breaku. W sobotę potrzebowali czterech setów i zainkasowali do tabeli cenne trzy "oczka".
W niedzielę, na koniec turnieju w Gliwicach, Polacy - mający bilans 5 zwycięstw i 2 porażki - zmierzą się z Argentyną. Początek meczu o 20:00. Transmisja w Polsacie Sport, a relacja na żywo w serwisie Interia Sport.
Z Gliwic Szymon Łożyński, dziennikarz Interia Sport
Polska - Niemcy 3:1 (23:25, 25:16, 25:17, 25:15)
Polska: Komenda, Bołądź, Poręba, Jakubiszak, Śliwka, Leon Popiwczak (libero) oraz Lemański, Szalpuk, Granieczny, Sasak, Bakaj
Niemcy: Rohrs, Bohme, Krick, Krage-Brewitz, Zimmermann, Marka, Schott (libero)











