Włosi zakończyli fazę wstępną Ligi Narodów na drugim miejscu, Kubańczycy na siódmym. Drużyna z Europy grała równo we wszystkich trzech dotychczasowych turniejach, przegrała tylko dwa razy, pokonując m.in. Polskę. Z kolei Kuba rywalizowała o miejsce w turnieju finałowym do ostatniego meczu w Gdańsku, gdzie kończyła pierwszą część rozgrywek. W Ergo Arenie wygrała 3:2 z Polską, ale na koniec niespodziewanie przegrała z Chinami i musiała do samego końca drżeć o przepustki do Ningbo.
Początek spotkania mógł jednak dawać nadzieję, że zespół z Karaibów będzie w stanie postawić się mistrzom świata. Kubańczycy rozegrali kilka efektownych akcji, liderem ich ofensywy był Marlon Yant. Ale to po włoskiej stronie było więcej atutów.
Włosi oparli atak na Alessandro Michieletto i Kamilu Rychlickim. Ten drugi, syn polskiego siatkarza i siatkarki, wskoczył do szóstki kosztem Yuriego Romano. Spisał się dobrze, ale i drugi atakujący Włoch miał w pierwszym secie swój moment - po asie serwisowym Romano Włosi prowadzili już 22:17. W drugiej części partii przełamali bowiem Kubańczycy i ostatecznie pokonali ich 25:18.
Liga Narodów siatkarzy w cieniu tajfunu. Ostrzeżenia pogodowe dla siatkarzy
W drugim secie również Kubańczycy trzymali się dość blisko rywali, ale w końcu mistrzowie świata odskoczyli. Kiedy efektownym blokiem zatrzymali atak Miguela Lopeza, prowadzili już 17:13 i trener Kuby przerwał grę. Efektów jednak nie było, bo w kolejnej akcji jego zawodnicy znów popełnili błąd. Przy równo grających Włochach nie było już szans, by odrobić straty. Przy siatce wciąż dominował włoski blok, skończyło się wygraną europejskiej drużyny 25:19.
Spotkanie w Ningbo rozpoczęło się zgodnie z planem, choć na chińskim wybrzeżu szaleje burza tropikalna Co-May. Władze wydały ostrzeżenia trzeciego stopnia oraz żółty alert dla Szanghaju i prowincji Zheijang, w której znajduje się Ningbo. W trakcie meczu Włochy - Kuba komentator Polsatu Sport Tomasz Swędrowski przekazał, że ze względu na pogodę zawodnicy dostali zakaz wychodzenia z hotelu poza wyjazdami na mecze i treningi. Z polskiej ekipy z kolei usłyszeliśmy, że w hotelu przekazano ostrzeżenia przed możliwym silnym wiatrem.
Trzeci set spotkania Kuby z Włochami rozpoczął się tak, jak poprzednie - od wyrównanej gry, Kubańczycy nawet prowadzili. Kiedy Javier Concepcion zatrzymał na siatkę Gianlucę Galassiego, Kuba wygrywała już 13:10. Po chwili przewaga wzrosła aż do pięciu punktów. Straty zmniejszyła świetna zagrywka Rychlickiego, ale drużyna z Karaibów się wybroniła. Kubańczycy błysnęli w obronie, Włosi zaczęli się mylić i przegrali 20:25.
Kuba postawiła się Włochom. Ale to mistrzowie świata grają dalej
Trzecia partia to nadal mocne uderzenie Kubańczyków i ich prowadzenie 10:9. Tyle że wtedy przebudzili się Włosi. Simone Giannelli przełamał rywali zagrywką i mistrzowie świata odskoczyli na dwa punkty. Potem rywale jeszcze wyrównali, ale Włosi na nowo odzyskali kontrolę nad spotkaniem. W końcówce błysnął Michieletto i dał drużynie cztery punkty przewagi. Włosi wykorzystali drugą piłkę meczową i wygrali 25:21.
Teraz czekają na rywala w półfinale. Wyłoni go czwartkowe spotkanie Francji ze Słowenią. W środę w Ningbo jeszcze jeden mecz, ważny z punktu widzenia reprezentacji Polski. Chiny zmierzą się z Brazylią i to właśnie ze zwycięzcą tej pary w półfinale mogą się spotkać "Biało-Czerwoni". Warunkiem jest ich czwartkowe zwycięstwo z reprezentacją Japonii.
Była wielką gwiazdą Ligi Narodów. Tak siatkarka mówi o Polsce po finale













