Lavarini zdenerwowany po meczu Polek. Zirytowała go jedna sytuacja. "Absolutnie niedorzeczne"
Polskie siatkarki pozostawały niepokonane w tegorocznej Ligi Narodów aż do meczu z Holenderkami, które bez większych problemów ograły "Biało-Czerwone". W trakcie meczu nie brakowało kontrowersji, a po spotkaniu dużo mówi się o sytuacji z drugiego seta, gdy sędziowie "zgubili" punkt należący się podopiecznym Stefano Lavariniego. Zdenerwowania tą sytuacją nie krył sam szkoleniowiec, który w rozmowie z TVP Sport nie gryzł się w język.

Reprezentacja Polski w siatkówce kobiet zaliczyła imponujący start w tegorocznej Lidze Narodów, wygrywając pierwszych sześć spotkań. Zespół prowadzony przez Stefano Lavariniego ograł Kanadę, Włochy, Tajlandię, Serbię, Dominikanę oraz Turcję, a przed meczem z Holenderkami wydawało się, że "Biało-Czerwone" czeka łatwa przeprawa. Reprezentantki Oranje spisywały się bowiem bardzo słabo i przed starciem z naszymi reprezentantkami przegrały wszystkie mecze cyklu.
Holenderki jednak dość nieoczekiwanie ograły Polki w trzech setach. Jak w rozmowie z TVP Sport zauważył Stefano Lavarini, jego podopieczne nie imponowały zagrywką i popełniały wiele błędów. - To był mecz, w którym osiągnęliśmy najgorszy wynik w bloku. Nawet jeśli atakowaliśmy dobrze lub bardzo dobrze przez pierwsze dwa sety, to nasz rywal potrafił zrobić to lepiej - wyliczał.
Stefano Lavarini komentuje błąd sędziów. Trener Polek dosadnie
Włoski szkoleniowiec odniósł się również do sytuacji z drugiego seta, kiedy to doszło do błędu w naliczaniu punktów. Sędziowie pomylili się na niekorzyść Polek, które tym samym straciły "oczko". Zdaniem Lavariniego ta kontrowersyjna sytuacja nie zmienia faktu, że Holenderki zasłużyły na wygraną. Jak dodał, komisja sędziowska nie pomogła, by "zachować odpowiedni porządek i sprawić, by sytuacja punktowa pokrywała się z rzeczywistością".
W 2023 roku, kiedy dostępna jest wszelka możliwa technologia, nie trzeba nawet sprawdzać akcji, ponieważ sędzia widzi na tablecie czy piłka była w boisku czy na aucie, więc nie można się pomylić, mamy dostępne wszelkie video weryfikacje, a protokoły przedmeczowe podpisujemy "bankowym" długopisem, który nie ma nawet tuszu, nie jest możliwe, by kontrolować wynik i cofnąć się o jeden punkt, by sprawdzić, czy popełniono błędu. Dla mnie to jest absolutnie niedorzeczne
Trener "Biało-Czerwonych" nie ma jednak wątpliwości, że jego zawodniczki popełniły więcej błędów niż sędziowie. Docenił przy tym Holenderki, zwracając uwagę, że zaczęły one turniej bez kilku ważnych zawodniczek, które dołączyły do drużyny dopiero na drugą część cyklu. - Za każdym razem, kiedy rozmawialiśmy, stawiałem Holandię w gronie drużyn, z którymi wygrana będzie dla nas niezwykle ważna. W kontekście naszego rankingu, rywal ten jest jednym z poważniejszych wyzwań - zaznaczył, nawiązując do rankingu FIVB.











