Kadra Grbicia otrzymała "wiadomość", pokaz siły w Gliwicach. Nokaut na start
W środę po południu rozpoczął się drugi tydzień siatkarskiej Ligi Narodów. Jeden z turniejów tych rozgrywek odbywa się w Gliwicach, gdzie walczyć będzie oczywiście reprezentacja Polski. Meczem otwarcia była jednak rywalizacja Turków i Chińczyków. Mecz ten był istotny dla Polaków ze względu na kadrę Slobodana Kovaca, gdyż za kilka drużyny te będą ze sobą walczyć. Tureccy zawodnicy bez większych problemów ograli ekipę z Azji 3:0 i pokazali, że są w dobrej formie.

Po niedługiej przerwie od Ligi Narodów do gry wracają najlepsze siatkarskie reprezentacje. Drugi tydzień wspomnianych rozgrywek w całości odbywa się w Europie, a świat siatkówki spogląda z zaciekawieniem do Lubiany (Słowenia), Orleans (Francja) oraz Gliwic, gdzie rywalizować będzie reprezentacja Polski.
Kadra Nikoli Grbicia swój udział rozpocznie dopiero o godz. 20:00 od spotkania z Belgią. Nim nadejdzie "danie główne" w PreZero Arenie Gliwice pojawili się Turcy oraz Chińczycy. Polska ze szczególnym zaciekawieniem mogła zerkać w kierunku zespołu Slobodana Kovaca, bowiem będzie grać z nim w czwartkowy wieczór.
I było co oglądać. Turcy z Adisem Lagumdziją oraz Muratem Yenipazarem na czele rozpoczęli niezbyt ciekawe, gdyż po zaledwie kilku piłkach przegrywali 3:6. Była to jednak tylko zasłona dymna. W końcu złapali swój rytm i wyszli na aż czteropunktowe prowadzenie (11:7). Świetnie grali dwaj wspomnieni gracze, co poskutkowało stanem 16:9. Takiej przewagi nie oddali do końca partii. Wygrali ją 25:16.
Turcy nie dali za wygraną. Nokaut w pierwszym meczu
Druga partia to kontynuacja świetniej gry. Odpowiedzialność za zdobywanie punktów poza atakującym została również nieco przeniesiona przez 33-letniego rozgrywającego na Gokcena Yuksela. Przyjmujący był całkiem skuteczny i dawał o sobie znać (8:3). Ćwierćfinaliści poprzednich mistrzostw świata Chińczykom nie dawali żadnych szans, a co więcej, Ci zaczęli być niedokładni. Było 14:9.
Bufor punktowy utrzymywali - cały czas byli na plusie o pięć "oczek" (21:16). Ostatecznie seta zwyciężyli 25:19 prezentując równy poziom. W przerwie między partiami grę swoich podopiecznych chwalił Kovać. - Jestem naprawdę zadowolony. Nasz serwis oraz blok działa dziś naprawdę dobrze. Należy zachować koncentrację i grać dalej na takim poziomie jak do tej pory - przekonywał trener.
Trzeci set wyglądał niezwykle bliźniaczo do pierwszego - przynajmniej przez pewien fragment. Zespół Vitala Heynena był naładowany, lecz energii starczyło na zaledwie część partii, gdy prowadzili 5:2 czy 7:4. Turcy jednak się rozpędzali. Doprowadzili do remisu, a nawet wyszli na prowadzenie (12:11).
Z wynikiem "odjechali" dopiero pod koniec. Przed decydującym momentem prowadzili 18:16. I kolejny raz zachowali zimną krew. Ostatecznie wygrali seta 25:21, a zarazem cały mecz 3:0. W ten sposób pokazali, że do Polski przyjechali w niezłej formie.
Chiny - Turcja 0:3 (16:25, 19:25, 21:25)
Zobacz również:














!["Nie było co zbierać". Najlepsze ataki meczu Polska - Francja [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DX75KD7UOXO-C401.webp)