Faza zasadnicza siatkarskiej Ligi Narodów wkracza w decydujący etap, na 15 lipca wyznaczono inaugurację trzech turniejów. Najlepsze reprezentacje świata rywalizują równolegle w Chicago, gdzie w środowy wieczór z Bułgarami zagrają Polacy, w Osace i Belgradzie.
Do Japonii przylecieli m.in. Kanadyjczycy i Argentyńczycy, którzy rozpoczęli zmagania od bezpośredniego starcia. Obie drużyny znajdują się "na musiku" i jeszcze przed meczem było jasne, że tylko siatkarski cud dałby im awans do turnieju finałowego, w którym poza gospodarzami, czyli Chińczykami, zagra siedem najwyżej sklasyfikowanych zespołów. A o układzie miejsc w końcowej tabeli będzie w pierwszej kolejności decydowała liczba zwycięstw - tych przed środowym starciem Argentyńczycy mieli na koncie zaledwie dwa, ich rywale jedno.
Postawa obu ekip jest tym bardziej rozczarowująca, że mowa o drużynach, które potrafiły w Lidze Narodów zachwycać. Kanadyjczycy jeszcze dwa lata temu byli liczącą się siłą, fazę zasadniczą zakończyli wówczas na piątej pozycji i pierwszy raz w historii zagrali w ćwierćfinale rozgrywek. W tym wprawdzie przegrali z Japończykami, ale i tak pozostawili po sobie pozytywne wrażenie.
"Albicelestes" z kolei to brązowi medaliści igrzysk olimpijskich z Tokio, którzy w 2023 i 2024 roku grali w ćwierćfinałach Ligi Narodów. Przed rokiem zajęli z kolei dopiero 13. miejsce, a mistrzostwa świata zakończyli na etapie 1/8 finału. W trwającym sezonie dawna potęga nadal ma problemy, by wrócić do ścisłej czołówki.
Liga Narodów siatkarzy. Pięć setów w meczu Kanada - Argentyna
Mecz początkowo układał się po myśli siatkarzy z Ameryki Północnej, którzy przez większość pierwszego seta byli na prowadzeniu. Argentyńczycy postraszyli ich w końcówce, mieli nawet piłkę setową, jednak finalnie to podopieczni Daniela Lewisa wygrali 26:24. A w drugiej partii poszli za ciosem, nie dopuścili już do nerwowej końcówki, pewnie wygrali 25:22.
Kanadyjczycy nie bez powodów notują serię zwycięstw, w starciu z Argentyną pokazali, że nie są w stanie utrzymać poziomu na przestrzeni całego meczu. W trzecim secie prowadzili trzema punktami (13:10), ale szybko przewagę stracili, partię przegrali w stosunku 23:25. Później ich gra całkowicie się posypała, w czwartym secie ugrali zaledwie 13 punktów.
O losach spotkania przesądził tie-break, a w tym emocji nie brakowało, bo doszło do gry na przewagi. Ostatecznie górą byli siatkarze z Ameryki Południowej, którzy wygrali 19:17, a cały mecz 3:2 (24:26, 22:25, 25:25, 25:13, 19:17).
Argentyńczycy dzięki temu zwycięstwu poprawili swoją pozycję w tabeli, ale i tak są o krok od pożegnania z marzeniami o turnieju finałowym. Kanadyjczycy z kolei stracili już matematyczne szanse na awans, ponieważ na ten moment awans do turnieju finałowego daje pięć zwycięstw, a reprezentacja Kraju Klonowego Liścia ma na swoim koncie zaledwie jedno i trzy ostatnie mecze do rozegrania.












