Historyczne sceny w meczu Polaków. 50:48, Wilfredo Leon nie miał litości
Historyczne sceny w Gliwicach. Na zakończenie drugiego tygodnia Ligi Narodów polscy siatkarze zmierzyli się z Argentyną. W annałach światowej siatkówki zapisze się zwłaszcza pierwszy set - trwał prawie godzinę i zakończył się wygraną Argentyńczyków 50:48! Potem jednak polscy siatkarze, których znów napędzał Wilfredo Leon, znaleźli sposób na rywali. Turniej kończą z kompletem zwycięstw - z Argentyną wygrali 3:1.

Z Belgią i Turcją polscy siatkarze wyszarpali zwycięstwa po tie-breakach. Z Niemcami, wzmocnieni Wilfredo Leonem i Jakubem Popiwczakiem, wygrali już pewniej - 3:1. Z Argentyną "Biało-Czerwoni" chcieli postawić kolejny krok i zakończyć turniej w Gliwicach z kompletem zwycięstw, choć selekcjoner Nikola Grbić ostrzegał, że niedzielny mecz będzie najtrudniejszy.
Do pierwszego składu włączył kolejnego nowego zawodnika - Kewina Sasaka. Atakujący, który w kapitalnym stylu wszedł do kadry przed rokiem, zaczyna sezon reprezentacyjny otoczony wątpliwościami. Stracił bowiem dużą część sezonu klubowego przez problemy z barkiem, a potem przytrafił mu się jeszcze uraz nogi.
Piłka po pierwszym ataku Sasaka wylądowała na aucie, a Argentyna szybko objęła prowadzenie 5:1. Ale to właśnie polski atakujący rozpoczął odrabianie strat, gdy utrudnił rywalom życie zagrywką. To samo zrobił Aleksander Śliwka. Remis 11:11 dał blok Leona, pierwsze prowadzenie - sprytny serwis Marcina Komendy.
Historyczny set w Gliwicach. Godzina gry, 98 punktów
Po kilku nieskutecznych atakach polskich siatkarzy Argentyna prowadziła już 21:18. Ale gospodarzom udało się doprowadzić do gry na przewagi - zdecydował o tym challenge długo analizowany przez sędziów. A potem w Gliwicach działy się rzeczy historyczne.
Gra na przewagi trwała bowiem tyle, co cały set. To żadna metafora - pierwsza partia skończyła się wynikiem 50:48! Trwała 59 minut. To najdłuższy set w historii Ligi Narodów.
Ten niezwykły rekord udało się ustanowić, bo obie drużyny nie odpuszczały. Leon blokował, Argentyńczycy szaleli w obronie, Popiwczak skakał przez bandę za boiskiem. Ale to zespół z Ameryki Południowej mógł świętować zwycięstwo, a po ostatniej akcji Argentyńczycy padli na kolana.
Nikola Grbić nie czekał. Trzy zmiany, a wszystko i tak rozstrzygnął Leon
To był jednak dopiero pierwszy set. Dla "Biało-Czerwonych" taki jak zwykle - po raz siódmy z rzędu przegrali bowiem partię otwierającą spotkanie.
Drugą zaczęli znacznie lepiej, bo szybko odskoczyli rywalom na cztery punkty. Tyle że jeszcze przy stanie 10:10 Argentyńczycy doprowadzili do remisu. Zablokowali ataki Śliwki i Sasaka, a w odpowiedzi Grbić ściągnął obu z boiska.
Wprowadzony na boisko Artur Szalpuk rozpoczął od asa serwisowego, ale po chwili Argentyna zyskała dwa punkty przewagi i... żółtą kartkę za protesty Luciano De Cecco. Inny z rezerwowych, Bartłomiej Bołądź, doprowadził do remisu 17:17, ale też po chwili zaatakował w aut.
Polacy przegrywali już 20:23, ale odwrócili wynik przy zagrywkach Marcina Komendy, pomógł też blok. Znów potrzebna była gra na przewagi, ale tym razem szybko asem serwisowym zakończył ją Leon - Polska wygrała 26:24.
Polska kontynuuje serię zwycięstw. Argentyńczycy ostatecznie przełamani
Argentyńczycy wygrali w Gliwicach dwa spotkania, ale w sobotę, tuż przed meczem z Polską, do późnych godzin wieczornych walczyli z Turcją. W dodatku po dwóch wygranych setach przegrali całe spotkanie 2:3. Mieli więc prawo być zmęczeni.
"Biało-Czerwoni" rozpoczęli zaś trzecią partię z trzema zmianami. Na boisku pozostali Szalpuk, Bołądź oraz wprowadzony nieco później Szymon Jakubiszak. I drużyna Grbicia szybko odskoczyła na trzy punkty, ale wynik wkrótce się wyrównał.
Polska była jednak o krok przed rywalami. Po asie serwisowym Bołądzia prowadziła 15:13, po błędzie w ataku Luciano Vicentina 17:14. Kiedy Argentyńczycy nieco się zbliżyli, Polakom pomogły zagrywki Leona oraz as serwisowy wprowadzonego z rezerwy Mikołaja Sawickiego. Mistrzowie Europy wygrali 25:19.
Argentyńczycy nie złożyli jednak jeszcze broni. Już na początku czwartej partii zablokowali atak Leona, który po dwóch intensywnych setach w trzecim został nieco "schowany" przez Komendę. Ale polski przyjmujący odpowiedział rywaom znakomitymi zagrywkami, a Polska prowadziła już 7:3.
Różnica trzech, czterech punktów się utrzymywała, aż w pole serwisowe wrócił Leon. Jego as dał Polsce prowadzenie 15:10. W końcówce na boisko na chwilę wrócił jeszcze Śliwka, a "Biało-Czerwoni" dość pewnie wygrali 25:20, kończąc mecz wynikiem 3:1.
Teraz polskich siatkarzy czekają dwa tygodnie przerwy. Przed ostatnim turniejem Ligi Narodów - w Chicago w USA - rozegrają jeszcze sparing z Niemcami. Do gry o punkty wrócą 15 lipca spotkaniem z Bułgarią.
Z Gliwic Damian Gołąb
Wspominają zmarłego selekcjonera polskiej kadry. "Mówił, że czuje się bardzo chory"
Polska: Sasak, Nowak, Śliwka, Komenda, Lemański, Leon - Popiwczak (libero) oraz Sawicki, Granieczny, Szalpuk, Bołądź, Jakubiszak
Argentyna: Gomez, Gallego, Martinez, De Cecco, Ramos, Armoa - Massimino (libero) oraz Sanchez, Vicentin, Diaz, Giraudo














