Grbić wybrał trzech siatkarzy i taki efekt. Jest oficjalne potwierdzenie
Nikola Grbić podczas pierwszego turnieju tegorocznej Ligi Narodów nie bał się rotować składem i testować różnych rozwiązań, ale w każdym z meczu konsekwentnie od początku stawiał na trzech tych samych siatkarzy. "Wybrańcy" serbskiego selekcjonera mieli więc wiele okazji do tego, by odpłacić się za okazane im zaufanie. O tym, jaki efekt przyniosły ich starania, świadczą informacje udostępnione przez organizatora rozgrywek. Te robią wrażenie.

Nikola Grbić na pierwszy turniej tegorocznej Ligi Narodów, który "Biało-Czerwoni" rozgrywali w chińskim Linyi, zabrał mocno eksperymentalny skład. Obok doświadczonych Aleksandra Śliwki czy Jana Firleja znalazło się miejsce też m.in. dla wracającego po kilku latach do reprezentacji Bartłomieja Lemańskiego, objawienia poprzedniego sezonu Maksymiliana Graniecznego czy debiutantów: Marcela Bakaja, Jakuba Majchrzaka, Jakuba Ciunajtisa, Adriana Markiewicza, Bartosza Firszta i Bartosza Zycha.
Serbski selekcjoner podczas meczów z Kubą, Słowenią, Japonią i Ukrainą rotował składem, wybrani przez niego zawodnicy odnieśli dwa zwycięstwa, a dwa mecze przegrali - ze Słowenią i Japonią musieli uznać wyższość rywali dopiero po tie-breaku. Szkoleniowiec podsumowując występy swoich podopiecznych stwierdził, że turniej w ich wykonaniu był bardzo dobry.
"Nie mówię o wyniku, mówię o doświadczeniu. Mam nadzieję, że te lekcje, które dostaliśmy w tym turnieju, będą bardzo korzystne dla zawodników. Dla mnie już są bardzo ważne, bo lepiej ich poznałem" - mówił trener aktualnych wicemistrzów olimpijskich.
Nikola Grbić konsekwentnie stawiał na trzech siatkarzy. Tak się odpłacili
Grbić jeszcze przed wyjazdem do Chin nie ukrywał, że bardzo ważne jest dla niego regularne punktowanie, później bowiem Polaków czeka turniej przed własną publicznością w Gliwicach, na zakończenie fazy zasadniczej wymagające mecze w Chicago, gdzie "Biało-Czerwoni" zmierzą się z Bułgarami, Brazylijczykami, Francuzami i Amerykanami.
Czekają nas trzy dni meczowe z rzędu. Będę chciał dać szansę gry wszystkim zawodnikom, ale musimy też zdobyć jak najwięcej punktów. Ostatni turniej w Chicago będzie dla nas najtrudniejszy, bo zmierzymy się w nim z Bułgarią, Brazylią, Francją i gospodarzami. Chciałbym, abyśmy przed wyjazdem do USA mieli już niemal zapewnioną przepustkę do Final Eight
Szkoleniowiec chcąc regularnie punktować musiał więc stawiać na doświadczonych siatkarzy, dlatego też na rozegraniu stawiał na Jana Firleja, który każdy mecz w Linyi rozpoczynał w wyjściowej szóstce. Oprócz niego Grbić w każdym spotkaniu od początku desygnował do gry Bartłomieja Lemańskiego i Maksymiliana Graniecznego. To właśnie tych trzech zawodników Grbić wybrał do stworzenia trzonu zespołu na starcia w Chinach, a efekt jego decyzji doskonale widać w indywidualnych statystykach, jakie zamieszczono na stronie Volleyball World, czyli podmiotu działającego z ramienia Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej.
Lemański, który występuje na pozycji środkowego, był trzecim najlepiej blokującym zawodnikiem pierwszego tygodnia Ligi Narodów - nasz zawodnik zdobył 11 punktów w tym elemencie, ustąpił miejsca jedynie Jurijowi Semeniukowi z Ukrainy i Rokowi Moziciowi ze Słowenii (12 punktów) oraz Kanadyjczykowi Jacksonowi Howe (16 punktowych bloków).
Znów został bohaterem i odmienił grę kadry. Dylemat Nikoli Grbicia
Firlej z kolei wyrasta na jednego z najlepszych rozgrywających Ligi Narodów, zawodnik PGE Projektu Warszawa uzbierał 141 udanych wystaw, pod tym względem w oficjalnym zestawieniu zajął drugie miejsce, za Brazylijczykiem Fernando Cachopą (143 udanych zagrań tego typu).
Granieczny z kolei ma na swoim koncie 36 obron (trzecie miejsce w zestawieniu po Gabriele Laurenzano z Włoch i Franco Massimino z Argentyny), jest też po czterech meczach piątym najlepiej przyjmującym siatkarzem rozgrywek, tutaj prym także wiedzie wspomniany Laurenzano.
Wiele wskazuje na to, że wspomniana trójka znajdzie miejsce w kadrze także na kolejne turnieje Ligi Narodów, niewykluczone, że Lemański, Firlej i Granieczny pojadą później na wrześniowe mistrzostwa Europy. Firlej powinien ponownie rywalizować z Marcinem Komendą o miano podstawowego rozgrywającego reprezentacji, Granieczny swoją grą potwierdził, że jest gotowy rzucić wyzwanie Jakubowi Popiwczakowi i grać pierwsze skrzypce na pozycji libero, z kolei Lemański pod nieobecność Mateusza Bieńka i Norberta Hubera, których w tym roku nie zobaczymy w kadrze, wyrasta na "pewniaka" do gry na środku razem z Jakubem Kochanowskim.








![F1: GP Belgii 2026. O której i gdzie oglądać wyścig? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://i.iplsc.com/000N1PSAI3XFDLUK-C401.webp)

