Finały tegorocznej siatkarskiej Ligi Narodów mężczyzn zostaną rozegrane w Ningbo, gdzie z racji pełnienia roli gospodarzy na pewno zobaczymy reprezentację Chin. O pozostałe siedem miejsc w fazie pucharowej walczą pozostałe drużyny, w tym Polacy. "Biało-Czerwoni" w Gdańsku zmierzą się z Iranem (16.07), Kubą (17.07), Bułgarią (19.07) i Francją (20.07). Z racji, że po dwóch turniejach są wiceliderami rozgrywek, mają już niemal zagwarantowany udział w finałach. Podopiecznym Nikoli Grbicia pozostaje walka o jak najwyższe miejsce w tabeli i tym samym teoretycznie słabszego rywala w ćwierćfinale.
"Biało-Czerwoni" swoje najbliższe mecze rozegrają w Gdańsku, z kolei dwa pozostałe turnieje interkontynentalne odbywają się w słoweńskiej Lublanie i japońskiej Chibie. W "Kraju Kwitnącej Wiśni" rywalizują m.in. Argentyńczycy i Brazylijczycy, którzy starciem w środowy poranek czasu polskiego zainaugurowali trzecią odsłonę tegorocznej Ligi Narodów.
Liga Narodów siatkarzy. Brazylia wygrywa z Argentyną
Po ośmiu meczach tegorocznej Ligi Narodów polscy siatkarze z 18 punktami na koncie (sześć zwycięstw, dwie porażki) byli wiceliderami rozgrywek i tracili dwa "oczka" do Brazylijczyków, którzy po siedmiu wygranych i jednej porażce uzbierali 20 punktów. To oznaczało, że w przypadku wpadki "Canarinhos" w pierwszym meczu w Chibie podopieczni Grbicia już w środowy wieczór mogliby zasiąść na fotelu lidera rozgrywek.
Brazylijczycy, którzy kapitalnie spisują się w Lidze Narodów, początkowo mieli problem, by zaakcentować przewagę nad Argentyńczykami. W końcu drużyna prowadzona przez Bernardo Rezende zaczęła jednak coraz wyraźniej akcentować swoją wyższość - od stanu 12:12 "Albicelestes" ani razu nie udało się wyjść na prowadzenie czy nawet doprowadzić do wyrównania, ostatecznie Brazylijczycy wygrali pierwszego seta w stosunku 25:21.
Druga partia miała zgoła odmienny przebieg. Argentyńczycy zaczęli prezentować się coraz lepiej, w pewnym momencie mieli już pięć punktów przewagi (8:3). Ostatecznie Brazylijczykom udało się jednak doprowadzić do wyrównania, a w końcówce ponownie zaakcentować przewagę, triumfując 25:23.
Mało brakowało, a "Canarhinos" w trzecim secie przypieczętowaliby zwycięstwo w meczu. Gra przez długi czas była wyrównana, żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć na więcej niż dwa punkty przewagi. Brazylijczycy wypracowali nawet piłkę setową przy stanie 24:23, ale jej nie wykorzystali, co było wodą na młyn dla rywali. Ci wygrali trzy ostatnie akcje i tym samym całego seta (26:24).
Wydawało się, że Argentyńczycy podbudowani zwycięstwem w trzeciej partii, pójdą za ciosem. Początkowo wszystko układało się po ich myśli, w czwartym secie długo utrzymywali się na prowadzeniu. Brazylijczycy jednak wyrównali (8:8) i od tego momentu zaczęli "odjeżdżać" rywalom. Dyktowali warunki już do końca seta, który wygrali bardzo pewnie, bo wynikiem 25:18.
Za zwycięstwo 3:1 (25:21, 25:23, 24:26, 25:18) podopieczni Rezende zgarnęli trzy punkty do tabeli Ligi Narodów i umocnili się na pozycji lidera, tym samym wysyłając wiadomość Polakom - jeśli ci chcą powalczyć o pierwsze miejsce w tej fazie rozgrywek, muszą seryjnie wygrywać spotkania w Gdańsku. Pierwsze z nich już w środę o godz. 20 - "Biało-Czerwoni" zmierzą się z Iranem. Na relację tekstową z tego starcia zapraszamy do Interii.















