Duży problem w kadrze Grbicia. Polski siatkarz rzucił nowe światło
Cztery zwycięstwa i dwie porażki - bilans polskich siatkarzy w tegorocznej edycji Ligi Narodów nie wygląda źle. Polacy wciąż są w grze o awans do turnieju finałowego, ale to nie oznacza, że nie ma się czy niepokoić. Fanów martwią przestoje w grze w Biało-Czerwonych i fakt, że w ostatnich pięciu spotkaniach wszystkie rozstrzygały się dopiero w piątej partii. Powodów takiego stanu rzeczy szukali Bartłomiej Lemański oraz Maksymilian Granieczny.

Z jednej strony, podopieczni Nikoli Grbicia krok po kroku zmierzają do turnieju finałowego Ligi Narodów. W tych zawodach liczą się przede wszystkim zwycięstwa, a tych brązowi medaliści mistrzostw świata w sześciu pojedynkach odnieśli aż cztery. Dzięki czemu zajmują 6. miejsce w tabeli, premiowane awansem do finału.
Z drugiej strony, niemal każde spotkanie Polaków w tym sezonie to przysłowiowe męczarnie. Aż pięć z sześciu meczów wicemistrzowie olimpijscy kończyli w tie-breaku. Dwa z nich przegrali, ale z ostatnich trzech wychodzili już zwycięsko. Dla kibiców takie horrory w meczach Biało-Czerwonych oznaczają więcej emocji, ale samym zawodnikom nie jest już do śmiechu.
Zaniepokojeni są także eksperci, którzy zwracają uwagę na duże przestoje w grze Polaków. Dla przykładu w środę, na inaugurację turnieju w Gliwicach, Biało-Czerwoni mieli już kilka punktów przewagi w drugim secie. Zaliczkę jednak roztrwonili, przegrali partię i musieli wracać do meczu od stanu 0:2. Takich przykładów można w tym sezonie mnożyć.
Duże przestoje Biało-Czerwonych. Apeluje o spokój
- Mamy przestoje, ale najważniejsze jest to, że teraz - w odróżnieniu od turnieju w Chinach - te tie-breaki częściej wygrywamy. Na pewno te dziesięć kolejnych setów, które rozegraliśmy w Gliwicach, to materiał do dobrej analizy. Forma faluje, ale nie panikowałbym. Mamy czas, żeby tą dyspozycję ustabilizować - mówił po meczu z Turcją, wygranym przez Polaków 3:2, Maksymilian Granieczny.
- W Lidze Narodów liczą się przede wszystkim zwycięstwa. Nie jest tak jak w PlusLidze, gdzie w pierwszej kolejności ważniejsze są punkty. Także bardzo cenne jest to, że ostatecznie te tie-breaki przechylamy na swoją korzyść - dodał libero, który jest jednym z wygranych pierwszych dwóch tygodni w tegorocznej edycji Ligi Narodów.
"Rzucają wszystkie siły". To dlatego Polacy mają na początku takie problemy
Oprócz przestojów w grze Polaków martwić mogą również słabsze początki spotkań. W trzech ostatnich meczach podopieczni Nikoli Grbicia zawsze przegrywali pierwsze sety. Dlaczego?
- Przed pojedynkami z nami każdy motywuje się podwójnie. Rzucają wszystkie siły, które mają. Każdy chce nas pokonać. Najlepszy przykład to właśnie mecz z Turcją, kiedy rywale mocno "kopali" na zagrywce. Najważniejsze jednak jest to, że znów ostatecznie wygraliśmy - podkreślał środkowy Bartłomiej Lemański.
- Ciężko powiedzieć, czy chodzi o koncentrację. W niektórych meczach, jak na przykład w środę w meczu z Belgią, brakowało nam trochę energii. Gdy trener z nas już ją wykrzesał, to odwróciliśmy losy meczu - dodawał.
Czy Polacy wyciągnęli właściwe wnioski i tym razem nie będą musieli od początku spotkania gonić przeciwników, przekonamy się w sobotnie popołudnie. O 17:00 w hali w Gliwicach rozpocznie się starcie Biało-Czerwonych z Niemcami. Transmisja w Polsacie Sport, a relacja na żywo w serwisie Interia Sport.
Z Gliwic Szymon Łożyński, dziennikarz Interia Sport










