Demolka w meczu Polaków, ale co zrobili mistrzowie świata. Na zwycięstwo czekają 3 lata
Reprezentacja Polski w siatkówce rozpoczęła rozgrywki Ligi Narodów od imponującego zwycięstwa 3:0 nad Kubą. Tymczasem w kanadyjskiej Ottawie doszło do prawdziwego starcia gigantów , czyli meczu Francja - Włochy. Mecz nie był porywającym widowiskiem, a o końcowym widowisku decydował tie-break, w którym lepiej spisali się "Trójkolorowi". Tym samym mistrzowie świata musieli przełknąć gorzką pigułkę na inaugurację.

Polacy zainaugurowali Ligę Narodów w imponującym stylu. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia pokonali Kubańczyków 3:0. "Dwa pierwsze sety turnieju w Linyi w Chinach były popisem "Biało-Czerwonych". W trzeciej partii meczu otwarcia z Kubą trener Nikola Grbić dał szansę wszystkim zawodnikom debiutującym w Lidze Narodów - było ich aż sześciu - i spotkanie się wyrównało, ale i tak Polska wygrała je 3:0. Świetnie wypadł zwłaszcza 22-letni środkowy Jakub Majchrzak, który już w pierwszym secie aż cztery razy zablokował ataki rywali" - relacjonował Damian Gołąb na łamach Interii.
Liga Narodów. Starcie mistrzów świata i mistrzów olimpijskich w Kanadzie
Kilkanaście godzin później na drugim końcu świata (w kanadyjskiej Ottawie) rozpoczął się turniej z udziałem m.in. Francuzów i Włochów, którzy marzą o tym, aby zepchnąć Polaków z tronu. Przypomnijmy, że "Biało - Czerwoni" przed rokiem triumfowali w tych rozgrywkach, a w wielkim finale rozbili właśnie Italię.
Faworytami włosko - francuskiego starcia byli mistrzowie świata. Pierwszy set padł ich łupem (25:19). Świetnie w ataku spisywał się przede wszystkim Kamil Rychlicki, który w premierowej partii zdobył 8 punktów. O włoskim atakującym z polskimi korzeniami było głośno kilka godzin przed meczem, bowiem Aluron CMC Warta Zawiercie ogłosiła zakontraktowanie go na sezon 2026/27.
Rychlicki w drugim secie zdobył 10 punktów, ale kibice zobaczyli o wiele bardziej wyrównaną rywalizację. Francuzi w pewnym momencie prowadzili już 17:14, ale mieli spore problemy dokończeniem seta. Ostatecznie triumfowali 29:27, doprowadzając do remisu. W ostatniej akcji piłkę poza boisko wybił Paolo Porro. Włosi twierdzili, że piłka otarła się o francuski blok, ale powtórki pokazały, że nie mieli oni racji.
Trzecia odsłona meczu była niezwykle wyrównana. Na tablicy wyników było 23:23. Wówczas Mathis Henno dwukrotnie zaatakował w aut i to Włosi byli o krok od zwycięstwa. Trójkolorowi nie mieli jednak zamiaru oddać meczu bez walki. Mathis Henno tym razem nie pomylił się w kluczowych momentach i tym samym obserwowaliśmy tie-break.
Francuzi w kluczowych momentach zachowali więcej spokoju i to oni ostatecznie triumfowali 16:14, a ich bohaterem był Henno, który w całym spotkaniu zdobył 17 punktów. Po 14 "oczek" dorzucili Trevor Clevenot i Stephen Boyer. Tym samym przedłużyli serię zwycięstw nad Włochami do pięciu. Ostatni raz przegrali z tym rywalem w półfinale mistrzostw Europy 2023.
Włosi mają czego żałować. Byli faworytami i mieli fantastycznego Rychlickiego, który jednak w ostatnich dwóch setach mocno spuścił z tonu. W całym meczu zdobył 30 punktów, ale po spotkaniu był mocno niepocieszony. - Z liczby punktów jestem szczęśliwy, ale żałuję, że nie dołożyłem dwóch więcej, abyśmy wygrali ten mecz - mówił w pomeczowej rozmowie.
Przed Francuzami i Włochami jeszcze mecze z Kanadyjczykami, Turkami i Niemcami, którzy także występują w Ottawie.














