Brazylijscy siatkarze postraszeni w Lidze Narodów. Demolka w trzecim secie
Brazylijscy siatkarze udanie, bo od pokonania Iranu, rozpoczęli tegoroczną Ligę Narodów, a szansę na odniesienie kolejnego zwycięstwa otrzymali już kolejnego dnia. "Canarinhos" przed własną publicznością zmierzyli się z Belgami, którzy wcześniej dość nieoczekiwanie pokonali aktualnych wicemistrzów świata, Bułgarów. Drużyna z Europy w drugim secie postraszyła faworyta, ale gospodarze odpowiedzieli deklasacją 25:15. To nie oznaczało jednak końca emocji.

Brazylia jest jednym z gospodarzy fazy zasadniczej tegorocznej Ligi Narodów, "Canarinhos" mecze pierwszego turnieju rozgrywają w Brasilii, tu na inaugurację rozgrywek pokonali 3:1 Iran. Następnego dnia, a konkretnie w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego, zmierzyli się z Belgami, którzy w pierwszej rundzie pokonali wicemistrzów świata, Bułgarów. I chociaż ci już na start rozgrywek sprawili niespodziankę, to i tak przed starciem z Brazylijczykami nie dawano im większych szans na zwycięstwo.
Na początku spotkania obie drużyny miały problem ze "wstrzeleniem" się z zagrywką, a gra była wyrównana. Jako pierwsi dwa punkty przewagi wypracowali Brazylijczycy, po punktowym ataku Judsona Nunesa ze środka i autowym ataku Samuela Fafchampsa było 5:3 dla gospodarzy turnieju. Belgowie mieli problem, by zbliżyć się do rywali na jeden punkt, ciągle tracili co najmniej dwa "oczka" do rywali. Drużyna z Ameryki Południowej utrzymywała przewagę, ta po ataku Ricardo Lucarelliego z lewej flanki po raz pierwszy w meczu wyniosła cztery punkty (14:10).
"Canarinhos" napędzani dopingiem publiczności i własnymi kolejnymi udanymi akcjami kontrolowali to, co działo się na parkiecie. Belgowie z kolei popełniali błędy, czym nie pomagali sobie w próbach odrobienia strat. A te po bardzo mocnym serwisie Darlana wynosiły już siedem "oczek" (13:20). Ostatecznie Brazylijczycy wygrali 25:19.
Liga Narodów siatkarzy. Brazylia przegrała seta, kapitalna odpowiedź
Belgowie mimo wysoko przegranego pierwszego seta nie odpuszczali walki w starciu z faworytem, w drugą partię weszli dobrze, grali punkt za punkt z Brazylijczykami. Po obiecującym początku drużyny z Europy do głosu ponownie doszli "Canarinhos", pierwszy raz w secie wyszli na dwupunktowe prowadzenie (8:6). Po stronie gospodarzy świetnie prezentował się Darlan, ale Belgom od czasu do czasu udawało się go zatrzymać, bo bloku Pierre'a Perina na brazylijskim atakującym na tablicy wyników pojawił się remis (9:9).
Perin nie tylko notował punktowe bloki, ale straszył rywali też w zagrywce, po jego asie serwisowym Belgowie mieli już trzy "oczka" przewagi (14:11). Trzy kolejne punkty padły łupem gospodarzy, ale końcówka należała już do zespołu z Europy, który triumfował 25:23.
Po stronie Belgów coraz lepiej spisywał się Ferre Reggers, w jego dobrej grze podopieczni Emanuele Zaniniego mogli pokładać nadzieję w to, że uda im się postawić Brazylijczykom także w trzecim secie. Gospodarze jednak odzyskali rezon, po kiwce Adriano na lewym skrzydle mieli już cztery punkty przewagi (10:6). Prowadzenia nie oddali już do końca partii, którą wygrali bardzo pewnie, bo 25:15.
"Canarinhos" nie poszli od razu za ciosem, Belgowie szybko podnieśli się po wysoko przegranym secie, na początku kolejnej partii mieli już dwa punkty przewagi (6:4). Rywale odzyskali jednak rezon, powoli przejmowali kontrolę nad przebiegiem tej odsłony meczu. Belgom w końcu jednak udało się doprowadzić do remisu, ale nie byli w stanie wyjść na prowadzenie, po autowym ataku Reggersa Brazylijczycy z kolei prowadzili już trzema punktami (18:15). Ich rywali stać już było tylko na pojedyncze zrywy, ostatecznie drużyna z Ameryki Południowej wygrała 25:20, a cały mecz 3:1 (25:19, 23:25, 25:15, 25:20).











