Pierwszy set należał do reprezentacji USA. Amerykanki od początku prezentowały dużą pewność siebie i skutecznie wykorzystywały swoje okazje w ataku, wygrywając partię 25:20. Polki miały problemy z utrzymaniem rytmu gry, a liderki tabeli potwierdzały, dlaczego przed tym spotkaniem legitymowały się bilansem ośmiu zwycięstw i tylko jednej porażki.
"Biało-Czerwone" bardzo szybko odpowiedziały. W drugiej odsłonie to one przejęły inicjatywę i zwyciężyły 25:20, doprowadzając do wyrównania. Jeszcze więcej emocji przyniósł trzeci set. Obie drużyny szły punkt za punkt, ale końcówka należała do podopiecznych Stefano Lavariniego, które wygrały 25:23 i znalazły się o krok od sprawienia dużej niespodzianki.
Amerykanki nie zamierzały jednak składać broni. Czwarta partia przebiegała pod ich dyktando i zakończyła się wynikiem 25:18. Dzięki temu faworytki doprowadziły do tie-breaka, a losy spotkania ponownie stanęły pod znakiem zapytania. Wydawało się, że psychologiczna przewaga jest po stronie zespołu USA, który wrócił do meczu po nieudanym fragmencie rywalizacji.
Decydujący set był godnym zwieńczeniem całego widowiska. Polki zachowały więcej spokoju w kluczowych momentach i zwyciężyły 15:12, pieczętując cenny triumf nad jedną z najmocniejszych drużyn turnieju. Wygrana z liderkami tabeli może mieć ogromne znaczenie w walce o jak najwyższą pozycję przed fazą finałową Ligi Narodów. Co najważniejsze, "Biało-Czerwone" pokazały charakter, potrafiły odpowiedzieć na trudne momenty i po raz kolejny udowodniły, że należą do ścisłej światowej czołówki.








![Pogrom na inaugurację. Polak nie przestaje strzelać [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N5H3FT7I0GB6Y-C401.webp)

