Zmarnowana szansa polskich siatkarek. Nie wystarczyło nawet zwycięstwo
Polskie siatkarki po dwóch znakomitych setach z Ukrainą dały się zepchnąć rywalkom do defensywy w trzecim i rzutem na taśmę zapewniły sobie wygraną w czwartej partii. Zwycięstwo 3:1 jest cenne w walce o udział w turnieju finałowym Ligi Narodów, ale przegrany set mocno zaważył na innej klasyfikacji. W rankingu FIVB Polki straciły przez to szansę na powrót do czołowej trójki zestawienia.

Polskie siatkarki do meczu z Ukrainą przystąpiły w roli faworytek. W rankingu FIVB "Biało-Czerwone" zajmowały przed spotkaniem czwartą pozycję, Ukrainki dopiero szesnastą. Oznaczało to, że pod tym kątem Polska ma w czwartek o wiele więcej do stracenia niż do zyskania.
Mimo wszystko zysk za wygraną 3:0 mógł mieć ważne przełożenie na ranking FIVB. Drużyna Stefano Lavariniego mogła zdobyć 2,54 punktu, co pozwoliłoby jej na - przynajmniej chwilowy - awans na podium zestawienia. Taki dorobek pozwalał bowiem wyprzedzić trzecią w klasyfikacji reprezentację Turcji, która swój czwartkowy mecz rozegra później niż Polska.
Polki wygrały, ale awansu nie będzie. Stracona szansa, zaważył jeden set
Tę szansę zaprzepaścił jednak przegrany przez "Biało-Czerwone" trzeci set z Ukrainą. W dwóch pierwszych partiach wszystko szło po ich myśli, ale w trzeciej rywalki mocniej nacisnęły i zwyciężyły 25:22. Wygrana czwarta partia była kluczowa dla zwycięstwa 3:1, ale taki wynik oznacza minimalny zysk w rankingu - zaledwie 0,04 punktu. I Polska pozostaje na czwartej pozycji.

A jeszcze niedawno reprezentacja prowadzona przez Lavariniego zajmowała miejsce na podium zestawienia. To o tyle istotne, że ranking będzie mieć duże znaczenie dla kwalifikacji na igrzyska olimpijskie. Wywalczą je mistrzowie kontynentów i trzy najlepsze drużyny z mistrzostw świata, ale ostatnie przepustki na turniej da właśnie ranking FIVB.
A w nim liczy się każdy mecz o punkty. Im wyżej klasyfikowany rywal, tym więcej do zyskania. W spotkaniach z niżej notowanymi zespołami, jakie do tej pory rozgrywają w tegorocznej Lidze Narodów Polki, grożą duże straty - nawet porażka 2:3 z Ukrainą pozbawiłaby je aż 12,46 punktu.
Z tego powodu nie jest wcale wykluczone, że jeszcze w czwartek Polska jednak na podium klasyfikacji wróci. Tyle że do tego potrzebne byłoby sensacyjne rozstrzygnięcie w Ankarze, gdzie Turcja zagra z Francją. Mistrzynie Europy spadną z trzeciej pozycji w przypadku jakiejkolwiek porażki z 14. w rankingu Francuzkami - stracą bowiem wówczas co najmniej 11,73 pkt.
Polki wysoko w tabeli Ligi Narodów. To również szansa na zysk w rankingu
Drużyna Stefano Lavariniego na razie pozostaje poza podium rankingu, ale dba o to, by mieć szansę na zdobycze punktowe również w turnieju finałowym Ligi Narodów. Zagra w nim osiem najlepszych zespołów fazy zasadniczej, miejsce w tym gronie mają zapewnione gospodynie, czyli Chinki. Po wygranej z Ukrainą Polska w tabeli awansowała na czwarte miejsce, prowadzi Brazylia.
"Drugi set wygrany bardzo gładko, wchodząc na trzeciego seta zespół Ukrainy nie miał nic do stracenia. Widać było, że bardzo mocno szarpały w obronie, co przekładało się na odważny atak. Z tym sobie nie mogłyśmy poradzić. Najważniejsze są dla nas trzy punkty" - komentuje spotkanie Alicja Grabka, rozgrywająca polskiej kadry.
W piątek Polki czeka dzień przerwy. Do rywalizacji wrócą w sobotę meczem z ósmą w rankingu FIVB Holandią. Początek spotkania o godz. 12, transmisja na antenach Polsatu Sport, relacja tekstowa w Interia Sport.














