W reprezentacji Polski dotąd tego nie było. Lavarini zdecydował się po raz pierwszy
Polskie siatkarki są u progu pierwszego poważnego wyzwania w tym sezonie. Do ćwierćfinału Ligi Narodów reprezentacja podejdzie po rotacjach, na jakie do tej pory jej trener się nie decydował. "Czasami powinienem robić pewne zmiany wcześniej, a szóstka powinna lepiej pasować do rywala, ale wybierałem tak, by siatkarki na tym zyskiwały" - tłumaczy Stefano Lavarini. I podkreśla, że jego wybory mają dać polskiej siatkówce zyski nie tylko teraz, ale i w przyszłości.

Stefano Lavarini w roli trenera reprezentacji Polski zdążył przyzwyczaić, że dość mocno ogrywał w Lidze Narodów podstawową szóstkę reprezentacji. Można było z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć skład na najważniejsze mecze. W tym sezonie w fazie wstępnej rozgrywek było jednak inaczej.
Sporo szans otrzymały zawodniczki, które do tej pory nie odgrywały w kadrze pierwszoplanowej roli. Weronika Centka-Tietianiec, Aleksandra Gryka czy Julita Piasecka grały sporo, do tego zdecydowanie częściej niż w sezonie olimpijskim występowała Malwina Smarzek. Swoje decyzje Lavarini tłumaczy jasno - interesem polskiej siatkówki.
"Było więcej rotacji, bo taki był cel. Zawsze trzeba być konkurencyjnym, starać się o jak najlepsze wyniki. Ale z drugiej strony w tym sezonie muszę też myśleć o cyklu olimpijskim. Trzeba było zainwestować w pewne zawodniczki, dać im zyskać trochę doświadczenia na międzynarodowym poziomie. To w interesie reprezentacji Polski na kolejne lata. Było więcej rotacji, to wiązało się z pewnymi wyborami. Musiałem to zrobić, nie wszyscy to zrozumieją, ale ja jestem spokojny" - podkreśla selekcjoner.
Godziny do meczu siatkarek, a tu taki głos. Magdalena Stysiak zwraca uwagę na jedno
Stefano Lavarini szerzej otworzył drzwi kadry. Efekty mają być widoczne przez lata
Drużyna "Biało-Czerwonych" miała dodatkowy komfort, bo z racji goszczenia finałów Ligi Narodów w Łodzi była pewna występu w finałach, co wiąże się z szansą obrony miejsca na podium, jakie zajmowała w dwóch ostatnich latach. Lavarini wskazuje, że czasami jego wybory mogły wręcz wydawać się nie do końca logiczne.
"Kiedy spojrzymy zwłaszcza na dwa pierwsze turnieje, to czasami nie prowadziłem meczu w najlepszy możliwy sposób. Może czasami powinienem robić pewne zmiany wcześniej, a podstawowa szóstka powinna lepiej pasować do rywala, ale wybierałem tak, by siatkarki na tym zyskiwały. Nie tylko te młodsze, ale i bardziej doświadczone. Miejsca w ataku dla Malwiny Smarzek i Magdaleny Stysiak czasami wcale nie dobieraliśmy pod kątem konkretnego rywala" - podaje przykład włoski szkoleniowiec.
I choć zmian w trakcie meczów było sporo, to sama czternastoosobowa kadra Lavariniego wykrystalizowała się już jakiś czas temu. Wpływ na taki rozwój wypadków z pewnością miały też problemy zdrowotne niektórych zawodniczek, jak choćby rozgrywającej Marleny Kowalewskiej.
Liga Narodów siatkarek. Polki musiały zareagować
Do turnieju w Łodzi polskie siatkarki przystąpią po wyjeździe do Japonii, gdzie napotkały nieco trudności. Nie tylko przegrały z gospodyniami oraz reprezentacją Brazylii, ale też miały problemy w meczu z Koreą Południową. Lavarini zapewnia jednak, że drużyna odpowiednio zareagowała na te trudności.
"Jestem naprawdę usatysfakcjonowany z postawy zawodniczek. Zastanawialiśmy się, czego brakowało, zwłaszcza w pierwszych dwóch spotkaniach. Z Japonią mogliśmy zagrać lepiej, ale rywalizowaliśmy już z zupełnie innym nastawieniem. Mogliśmy być zadowoleni z nastawienia i ducha walki. Jestem usatysfakcjonowany reakcją drużyny, postępem, jakiego dokonaliśmy w trakcie trzeciego turnieju" - zaznacza szkoleniowiec.
Najważniejszym sprawdzianem dla jego drużyny jest mecz Polska - Chiny. Ćwierćfinał Ligi Narodów już w środę, początek meczu o godz. 20. Transmisja w Polsacie Sport, relacja "na żywo" w Interia Sport.
Z Łodzi Damian Gołąb











![Polski mur zatrzymał Amerykanów. Najlepsze bloki z meczu USA – Polska [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2IUYTB4LNJR7-C401.webp)

