Trudna próba dla polskich siatkarek. Potęga na drodze, siatkarski nokaut na otwarcie
Polskie siatkarki bardzo dobrze rozpoczęły Ligę Narodów, ale dziś na ich drodze znacznie trudniejszy przeciwnik niż Tajlandia. Nawet jeśli Chinki nie są jeszcze w pełnym składzie, to w pierwszym meczu rozbiły Belgię, w jednym z setów wręcz ją nokautując. Po polskiej stronie trwa zaś szukanie nowej środkowej pod nieobecność Magdaleny Jurczyk. W pierwszym meczu szansę dostała Aleksandra Gryka. "Indywidualnie spodziewam się bardzo dobrej energii i mam nadzieję zwycięstw" - mówi o swoich celach 25-letnia siatkarka. Mecz Polska - Chiny dziś o godz. 13.30.

Po pierwszym meczu polskich siatkarek w Lidze Narodów trudno mieć im cokolwiek do zarzucenia. Drużyna Stefano Lavariniego miała kilka słabszych momentów, ale za każdym razem potrafiła zareagować i pokonać Tajlandię. Obyło się bez nerwów i skończyło pewną wygraną 3:0, choć trzeba było znaleźć sposób na nietypową, azjatycką szkołę siatkówki.
Patrząc na to, że graliśmy przeciwko zespołowi z Tajlandii, gdzie nie jest to siatkówka, którą gramy na co dzień, i zawsze prowadzi do pewnych problemów i nieporozumień na boisku, to uważam, że nasze zgranie było na bardzo fajnym poziomie. Potrafiłyśmy w tych nietypowych tajlandzkich zagraniach się poustawiać i rozmawiać ze sobą na tyle, żeby wygrać to spotkanie
25-letnia zawodniczka po przerwie znów dostaje poważną szansę od Lavariniego. Przed rokiem była co prawda w szerokiej kadrze, ale nie liczyła się w walce o wyjazd na igrzyska olimpijskie w Paryżu. Ostatecznie do Francji Lavarini zabrał trzy środkowe - Agnieszkę Korneluk, Magdalenę Jurczyk i Klaudię Alagierską.
Reprezentacja Polski siatkarek. Zmiany na środku, Aleksandra Gryka przed szansą
W Pekinie, gdzie Polki zainaugurowały Ligę Narodów, w składzie jest jednak tylko Korneluk. To jedna z najważniejszych postaci reprezentacji - zastąpiła Joannę Wołosz w roli kapitan drużyny. Jurczyk do Chin nie przyleciała, Alagierskiej nie ma w ogóle na liście Lavariniego na ten sezon.
Jest za to Aleksandra Gryka, która ostatni rok spędziła we Włoszech. Szkoleniowiec polskiej kadry miał ją więc pod ręką, bo sam pracował w Numia Vero Volley Milano. Tyle że Gryka nie pograła w Serie A za wiele, bo w Bartoccini Fortinfissi Perugia nie odgrywała czołowej roli i wraca do TAURON Ligi. Teraz otwiera się jednak przed nią walka o miejsce w składzie, to na nią Lavarini postawił w pierwszym meczu.
Indywidualnie spodziewam się bardzo dobrej energii i mam nadzieję zwycięstw. Rola w kadrze? Każda z nas przyjeżdża po to, by reprezentować Polskę i wygrywać drużynowo. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby wspomagać zespół i dawać to, co mam najlepsze, dla naszej drużyny
W Chinach Lavarini na środku ma do dyspozycji ma jeszcze Dominikę Pierzchałę i debiutantkę Sonię Stefanik. Gryka może odegrać tym ważniejszą rolę w kadrze, że pech dosięgnął Weronikę Centkę-Tietianiec, która już w towarzyskim turnieju w Koszalinie przed inauguracją Ligi Narodów doznała kontuzji. W pierwszym meczu Gryka zdobyła sześć punktów atakiem przy 50-procentowej skuteczności, do tego dodała asa serwisowego.
Liga Narodów siatkarek. Polska - Chiny w Pekinie. Stawką sporo punktów
W drugim meczu w Pekinie polskie siatkarki staną jednak przed trudniejszym zadaniem niż w spotkaniu z Tajlandią. Będą bowiem rywalizować z gospodyniami turnieju, czyli reprezentacją Chin.
To zespół ze ścisłej światowej czołówki, choć na ostatnich wielkich turniejach nie docierał do podium. Z igrzysk w Paryżu podobnie jak Polki odpadł w ćwierćfinale, ostatni medal z mistrzostw świata to brąz z 2018 r. Ostatni medal ogólnoświatowej imprezy dla Chin to srebro Ligi Narodów z 2023 r.
"Biało-Czerwonym" gra się jednak z Chinami bardzo trudno. Z pięciu ostatnich meczów w Lidze Narodów wygrały tylko jeden. W pozostałych nie ugrały nawet seta. Chinki powinny więc wysoko postawić poprzeczkę nawet mimo faktu, że nie grają jeszcze w najsilniejszym składzie. Utalentowanych zawodniczek tam jednak nie brakuje - w meczu z Belgią na podwójnej zmianie meldowały się na boisku dwie 16-latki. A Chiny pewnie pokonały rywalki 3:0, w ostatnim secie nokautując je 25:13.
W grze będzie też sporo rankingowych punktów. Po środowych spotkaniach Chiny były w rankingu FIVB czwarte, a Polska szósta, ale dzieliło je tylko 0,41 punktu. Ewentualna wygrana jednej z drużyn w trzech setach oznacza zysk około 10 punktów - tyle samo straci pokonany zespół. Pierwszy gwizdek meczu Polska - Chiny o godz. 13.30. Transmisja w Polsacie Sport 1, relacja "na żywo" w Interia Sport.














