Szalony mecz polskich siatkarek. Cios w końcówce, zagrają o medal
Polskie siatkarki znów zagrają o medal Ligi Narodów. W ćwierćfinałowym spotkaniu w łódzkiej Atlas Arenie "Biało-Czerwone" miały spore problemy z Chinkami, ale zdołały się podnieść i odwrócić losy meczu. Pomogły zmiany, na które zdecydował się trener Stefano Lavarini. Po wielkich emocjach Polska wygrała z Chinami po tie-breaku 3:2 i w sobotę zagra o finał z Włochami.

Z Chinkami w tym sezonie Polki grały już dwa razy - najpierw w fazie wstępnej Ligi Narodów, potem w sparingu w Radomiu tuż przed finałami. Oba spotkania "Biało-Czerwone" wygrały. W tym najważniejszym szło im najtrudniej, ale po szalonym meczu znów okazały się lepsze od rywalek.
Początek spotkania należał do Polek. Szybko uciekły rywalkom na trzy punkty po asie serwisowym Agnieszki Korneluk. Sielanka trwała jednak krótko - gospodyniom zdarzył się przestój, straciły pięć punktów z rzędu, i trener Stefano Lavarini poprosił o przerwę. Jego siatkarki miały spore problemy z przyjęciem zagrywki, nękała je 17-letnia Zixuan Zhang. Z czasem przewaga Chinek wyraźnie wzrosła - prowadziły już 19:14. Przyjezdne do dobrych zagrywek dołożyły świetną grę w obronie i zwyciężyły 25:17. Polki skończyły partię z tzw. pozytywnym przyjęciem na poziomie zaledwie 26 procent.
Liga Narodów siatkarek. Zryw Polek w drugim secie
A przecież drużyna Lavariniego miała pozytywnie zareagować po ostatnich meczach w Japonii. Trzeci tydzień Ligi Narodów był dla niej najmniej udany, przegrała dwa spotkania, a po porażce z Brazylią cały zespół zebrał się w szatni, by przedyskutować słabszą dyspozycję. Treningi przed turniejem w Łodzi miały być już jednak obiecujące i zwiastować poprawę formy.
"Mecz w ćwierćfinale bardziej będzie dotyczył naszej gry niż ich. Skupimy się na tym, by utrudnić im trochę grę środkowymi, które są wielkim zagrożeniem" - zapowiadała przed turniejem Stysiak.
Tymczasem w pierwszym secie nie do zatrzymania była Mengjie Wu, przyjmująca rywalek, która zdobyła aż 10 punktów. Jakby tego było mało, w drugim secie Chinki dołożyły do swojej gry szczelny blok. I prowadziły 8:4. Polki odrobiły punkt po bloku Martyny Łukasik. Na dobre jednak przebudziły się przy stanie 11:14 - wygrały trzy akcje z rzędu i po kontrataku wykończonym przez Martynę Czyrniańską wyrównały. A już po chwili prowadziły po odważnym ataku Stysiak. Atakująca dołożyła też ważny punkt blokiem, po którym Polska miała już trzy punkty zapasu. "Biało-Czerwone" nie wypuściły szansy z rąk, wygrały 25:20.
Zwrot akcji w meczu Polek. Zmiany odmieniły drużynę
Na postać numer jeden w polskiej drużynie wyrosła Łukasik, która zdobyła w drugiej partii siedem punktów. Chinki jednak wcale się nie podłamały i na początku partii znów prowadziły, w dodatku czterema punktami. Lavarini zmienił środkową, Grykę zastąpiła Magdalena Jurczyk.
"Nie podbijamy piłek, nie kreujemy ataków" - wskazywał trener w czasie przerwy. Poprosił o nią przy stanie 5:12. Chinki zupełnie zdominowały przebieg wydarzeń na boisku. Lavarini szukał pomocy u kolejnych rezerwowych, ale w kluczowym momencie, gdy Polki się rozpędzały, rywalki znów odpowiedziały dobrymi zagrywkami. "Biało-Czerwone" w końcówce zaczęły się nieco odbudowywać, ale i tak przegrały wyraźnie, 19:25.
Na czwartą partię w składzie pozostała przyjmująca Paulina Damaske. Już po kilku minutach Lavarini zdecydował się też na zmianę rozgrywającej, szansę dostała Alicja Grabka. Ale to Chinki były dwa, trzy punkty z przodu. Polki zdołały jednak odpowiedzieć i objęły prowadzenie 10:8. Po chwili dołożyły jeszcze dwa punkty blokiem. Co najważniejsze, były w stanie regularnie zdobywać punkty i tę przewagę utrzymać. Co prawda w końcówce Chinki jeszcze zagroziły gospodyniom, ale wtedy kapitalną zmianę dała Malwina Smarzek. Polska wygrała 25:19.
Tie-breaka Polki rozpoczęły z Grabką na rozegraniu, ale niemal od razu musiały odrabiać dwupunktową stratę. Do remisu doprowadziły blokiem, zagrywkami pomogła Korneluk. A po chwili na boisku rozpoczął się koncert Polek. Kapitalnie spisywała się Damaske, w trudnych sytuacjach radziła sobie Stysiak. Polska prowadziła już 10:6, ale przegrała trzy kolejne akcje. Znów pomogła jednak Damaske, a po chwili hala świętowała wygraną 15:12.
Półfinałowym rywalem Polek będzie niepokonana w tym sezonie reprezentacja Włoch. Drużyna z południa Europy w pierwszym meczu turnieju finałowego w Łodzi pokonała 3:0 reprezentację USA.
Z Atlas Areny Damian Gołąb
Polska: Stysiak, Gryka, Czyrniańska, Wenerska, Korneluk, Łukasik - Szczygłowska (libero) oraz Smarzek, Grabka, Łysiak, Jurczyk, Damaske
Chiny: Wu, Zhuang, Gong, Y. Wang, Chen, Z. Wang - Ni (libero) oraz Yin, Tang, Dong





![Liga Narodów: Japonia wygrywa z Belgią w Osace bez straty seta [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2AZFRMVK79OM-C401.webp)






