Świetny początek, a potem zimny prysznic. Polki bez szans w Lidze Narodów
Polskie siatkarki kończą fazę interkontynentalną Ligi Narodów porażką. W ostatnim spotkaniu turnieju w Hongkongu nie dały rady reprezentacji Chin. Gospodynie okazały się nie do zatrzymania, zwyciężając 3:0. Polki nie miały pomysłu przede wszystkim na poradzenie sobie ze środkowymi rywalek. Porażka sprawia, że "Biało-Czerwone" kończą na trzecim miejscu w tabeli i w ćwierćfinale czeka je przeprawa z mistrzyniami Europy z Turcji.

Trener Stefano Lavarini na ostatni mecz fazy interkontynentalnej posłał skład, który na ten moment sezonu można traktować jako podstawowy. Na przyjęciu wyszły Martyna Łukasik i Natalia Mędrzyk, która w tym sezonie przebojem wróciła do kadry. I polska szóstka od razu zaczęła dominować na parkiecie. Zagrywką z wyskoku popisała się Magdalena Stysiak, Polska przy serwisach Joanny Wołosz objęła prowadzenie 8:2.
Chinki popełniały sporo błędów, Agnieszka Korneluk zablokowała atak Yingying Li, punkt zagrywką dołożyła Łukasik. Ale i Chinki zaczęły odpowiadać zagrywką i blokiem. Kiedy w aut zaatakowała Stysiak, rywalki doprowadziły do remisu 14:14, a po chwili nawet objęły prowadzenie. Końcówka była wyrównana, obaj trenerzy przerywali grę. W ostatnich akcjach "Biało-Czerwone" nie ustrzegły się jednak błędów i przegrały 23:25.
Liga Narodów siatkarek 2024. Polki nie dały rady rywalkom
Polskie siatkarki poprzednio rywalizowały z Chinkami przed rokiem. Wówczas w półfinale Ligi Narodów w Arlington boleśnie zderzyły się z rywalkami z Azji, przegrywając 0:3. Po ostatnim meczu turnieju to Polki cieszyły się jednak z wygranej, zdobywając brąz. Chiny przegrały finał z Turcją.
Na początku drugiej partii niedzielnego spotkania znów prowadziły siatkarki z Chin. Skuteczne były środkowe, zwłaszcza Yuanyuan Wang. Nie funkcjonowała za to prawa strona ataku reprezentacji Polski, gdzie męczyła się Stysiak. A problemem stało się też przyjęcie, Chiny prowadziły 11:4. Po kilku kolejnych akcjach Lavarini wymienił Stysiak na Malwinę Smarzek. Przewaga rywalek sięgnęła jednak aż 11 punktów.
Jednymi z nielicznych jasnych punktów w grze Polski były bloki Korneluk. Niewiele mogła zrobić wprowadzona z ławki Olivia Różański. Po 10 punktów w dwóch pierwszych setach zdobyły Yuan i Li, Chiny rozbiły "Biało-Czerwone" 25:15.
W składzie na trzecią partię pozostały Różański i Smarzek. Ta druga doprowadziła do remisu 4:4, Polki odrobiły dwupunktową stratę. Remis utrzymał się jednak krótko, bo od stanu 6:6 Chinki wygrały pięć kolejnych akcji. Na boisku była też Klaudia Alagierska, bo Lavariniemu nie wszystko podobało się w grze polskich środkowych.
Chinki dobrze prezentowały się w obronie - kiedy tylko "Biało-Czerwone" szukały kiwek i lżejszych zagrań, rywalki podbijały piłki i wyprowadzały kontrataki. Po polskiej stronie z obroną było gorzej. Rywalki wygrały pewnie 25:19, zasłużenie wygrywając całe spotkanie 3:0.
Mimo że Polki przegrały tylko dwa mecze w fazie interkontynentalnej, kończą na trzecim miejscu w tabeli Ligi Narodów. A że Chinki po zwycięstwie przeskoczyły Turcję, to właśnie drużyna znad Bosforu będzie rywalem "Biało-Czerwonych" w ćwierćfinale turnieju finałowego.
Chiny: Li Y., Diao, Yuan, Wu, Gong, Wang Y. - Wang M. (libero)
Polska: Stysiak, Korneluk, Łukasik, Wołosz, Jurczyk, Mędrzyk - Szczygłowska (libero) oraz Smarzek, Wenerska, Różański, Alagierska












