Polki podczas pierwszego turnieju Ligi Narodów w Pekinie przegrały tylko z Turczynkami, z kolei w Belgradzie były już nie do zatrzymania i zanotowały komplet zwycięstw. "Biało-Czerwone" do japońskiej Chiby przyjechały więc w bardzo dobrych nastrojach i wydawało się, że w starciu z Koreą Południową czeka je "spacerek". Dużo niżej notowane rywalki sprawiły jednak niemałe problemy naszym zawodniczkom, wysoko wygrywając pierwszego seta (25:18) oraz strasząc je w czwartej, granej w końcówce na przewagi partii.
Stefano Lavarini szybko reagował na wydarzenia boiskowe i dokonywał zmian - Magdalenę Stysiak zastąpiła Malwina Smarzek, która wykorzystała swoją szansę i została jedną z bohaterek spotkania. Błysnęła też Martyna Łukasik - przyjmująca dołożyła do dorobku drużyny najwięcej, bo 21 punktów. Zaplusowała również Aleksandra Szczygłowska, która potwierdziła, że nie bez powodu jest obecnie podstawową libero.
Liga Narodów siatkarek. Stefano Lavarini wprost o grze Polek
I chociaż ostatecznie Polki wygrały 3:1, to Lavarini nie zamierzał przesadnie chwalić swoich podopiecznych. W rozmowie z VolleyballWorld przeprowadzonej tuż o meczu wskazał na element gry, które jego zawodniczki muszą poprawić.
"Musimy wiele nauczyć się o tym, jak technicznie podchodzić do bloku. Mecz przeciwko zespołowi takiemu jak Korea pokazuje nam, że jakość techniczna jest bardzo ważna" - powiedział. A to nie koniec punktowania słabości Polek. Lavarini wskazał też na podejście mentalne jego zawodniczek.
Mieliśmy swoje problemy na początku. Musimy lepiej nakładać presję od początku na kolejnych rywali. Nie możemy pozwolić naszym głowom na utratę skupienia. Musimy wierzyć w to, że to my możemy być górą
Lavarini zarazem docenił postawę swoich podopiecznych w końcówce seta. "Potrafiliśmy skończyć to spotkanie w sytuacji, w której musieliśmy gonić wynik. To dobra lekcja, jaką wyciągamy z tego spotkania" - stwierdził.













