Stefano Lavarini po medalu aż nie dowierzał. "Nie wiedziałem. Cieszycie się?"
Stefano Lavarini po raz trzeci z rzędu doprowadził reprezentację Polski do brązowego medalu Ligi Narodów siatkarek. Sukces jest tym większy, że "Biało-Czerwone" sięgnęły po medal przed własną publicznością. Na taki sukces czekały aż 16 lat. Trener reprezentacji Polski dowiedział się o tym dopiero po meczu od jednej z dziennikarek. "Naprawdę? Nie wiedziałem o tym. Jesteście szczęśliwi?" - żartował selekcjoner.

Polskie siatkarki po raz trzeci sięgnęły po brązowy medal Ligi Narodów. Po raz pierwszy nie potrzebowały do tego jednak tie-breaka, jak przed rokiem i dwoma laty. Tym razem spotkanie z Japonią rozstrzygnęły w czterech setach, pokonując rywalki z Azji 3:1.
Po spotkaniu trener reprezentacji Polski Stefano Lavarini promieniał. I jednocześnie podkreślał, że to wcale nie było dla polskich siatkarek łatwe spotkanie.
"Było trudno, ale właśnie dlatego to był świetny mecz. Japonia to zespół, który gra prawdopodobnie najlepszą siatkówkę na świecie. Przed sobotnim spotkaniem z Włoszkami byłbym tego zupełnie pewien. Japonki sprawiły, że to było bardzo trudne wyzwanie. Dziewczyny miały cierpliwość, by wrócić, gdy marnowaliśmy pewne szanse. Wykorzystaliśmy za to wiele innych. To dało nam ten fantastyczny wynik, który osiągnęły moje siatkarki" - wskazuje selekcjoner reprezentacji Polski.
Liga Narodów siatkarek. Polki podniosły się po porażce z Włochami
"Biało-Czerwone" musiały się podnieść po bolesnej porażce z Włochami. W półfinale, mimo wsparcia 11 tysięcy kibiców na trybunach, Polki nie miały większych szans z mistrzyniami olimpijskimi i obrończyniami tytułu. Przegrały gładko 0:3, a po spotkaniu choćby Katarzyna Wenerska, rozgrywająca drużyny podkreślała, że w spotkanie o medal muszą wejść z większą determinacją.
Lavarini właśnie na elementach mentalnych skupiał się przed spotkaniem z Japonią.
"Poświęciliśmy trochę czasu drużynie właśnie pod tym kątem, by być w najlepszej kondycji mentalnej na mecz o bardzo ważny medal. Po porażce w półfinale, nawet jeśli można było zagrać lepiej, powinno się zrozumieć, że z takimi Włochami każdy miałby problemy. Chciałem powiedzieć dziewczynom, by zachowały balans, nie zostawały za bardzo z tymi emocjami z półfinału. Liczy się tylko dziś, wczoraj to już przeszłość. Tylko dziś jest możliwość zdobycia medalu, jutro jej nie będzie. Bardzo ważne było to podejście dziewczyn, wykonały dobrą robotę" - opisuje selekcjoner reprezentacji Polski.
Stefano Lavarini nie dowierzał po meczu o brąz. "Naprawdę?"
Poprzednie dwa medale Ligi Narodów polskie siatkarki zdobywały daleko od Polski. Najpierw zdobyły brąz w Arlington w Stanach Zjednoczonych, potem w Bangkoku w Tajlandii. Tym razem oklaskiwała je niemal wypełniona Atlas Arena w Łodzi - ta sama, w której polskie siatkarki przed dwoma laty świętowały awans na igrzyska olimpijskie.
Na najważniejszą siatkarską imprezę wróciły po 16 latach. Tyle samo czekały na medal międzynarodowej imprezy na własnym terenie. Po raz ostatni również mogły świętować brąz, tyle że mistrzostw Europy w 2009 r. Wówczas w reprezentacji Polski występowały m.in. Joanna Kaczor-Bednarska, Milena Sadurek czy Aleksandra Jagieło.
Lavarini nie zdawał sobie sprawy, że Polska czekała na medal siatkarek przed własną publicznością tak długo. Dowiedział się o tym przy okazji pytania Edyty Kowalczyk, dziennikarki "Przeglądu Sportowego Onet".
"Naprawdę? Nie wiedziałem tego. Świetnie. Jesteście szczęśliwi?" - z uśmiechem dopytywał Lavarini.
Przed jego drużyną w tym sezonie jeszcze jedno duże wyzwanie. Reprezentacja Polski za miesiąc wystąpi w mistrzostwach świata z Tajlandii.
Z Łodzi Damian Gołąb














