Spełniła marzenia i dodała polotu polskim siatkarkom. Była jedną z bohaterek
Polskie siatkarki po raz pierwszy w historii awansowały do strefy medalowej wielkiej globalnej imprezy, która jest rozgrywana w naszym kraju. W ćwierćfinale Ligi Narodów Biało-Czerwone po dramatycznym meczu pokonały Chinki 3:2. Jedną z bohaterek - obok Pauliny Damaske - była rezerwowa rozgrywająca Alicja Grabka. Jej wejście odmieniło grę naszych siatkarek i nie będzie to wcale przesadą, jeśli napiszemy, że przyczyniło się do wygranej Polek w tie-breaku.

W skrócie
- Polskie siatkarki po raz pierwszy awansowały do strefy medalowej wielkiej imprezy światowej rozgrywanej w kraju, pokonując Chiny po dramatycznym tie-breaku.
- Alicja Grabka, rezerwowa rozgrywająca, znacząco odmieniła losy meczu, co doceniły jej koleżanki z drużyny.
- W decydujących momentach wsparcie kibiców i świeżość wprowadzona przez Grabkę i Paulinę Damaske okazały się kluczowe do odniesienia zwycięstwa.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Nasze siatkarki mają na koncie dwa brązowe medale Ligi Narodów wywalczone w dwóch ostatnich latach. Teraz nasz kraj - po raz pierwszy w historii - organizował finały tej prestiżowej imprezy.
W ćwierćfinale rywalkami Polek były Chinki, z którymi Biało-Czerwone zwyciężyły w fazie zasadniczej na ich terenie 3:1. Podobnie było w niedawnym meczu towarzyskim w Radomiu wygranym także 3:1. Nasze siatkarki były jednak faworytkami, ale tylko na papierze.
Szalony mecz polskich siatkarek. Cios w końcówce, zagrają o medal
Jej wejście pomogło kadrze. Koleżanki to doceniły
Przez długi czas zanosiło się na to, że to Azjatki wyjdą zwycięsko z tej potyczki. Od czwartego seta gra Polek nabrała jednak wigoru. Wiele pomogło wejście przyjmującej Pauliny Damaske, ale też rozgrywającej Alicji Grabki, która zmieniła Katarzynę Wenerską. Aż trudno uwierzyć, ale dla 27-letniej Grabki to było jedno z najważniejszych spotkań w reprezentacyjnej karierze.
- Alicja udźwignęła rolę rezerwowej rozgrywającej. Dla niej to było niesamowite przeżycie, bo pierwszy raz grała przy tak dużej publiczności. Duży szacunek dla niej - chwaliła młodszą koleżankę Malwina Smarzek.
Dziewczyny pokazały, że mamy szeroką ławkę. To, co zrobiły Paulina Damaske i Ala Grabka, to jest coś niesamowitego. Te dziewczyny naprawdę mają nerwy pod kontrolą, bo nie grały dużo w całej Lidze Narodów, a pokazały swój mental, swoje umiejętności. Dzięki nim udało się ten mecz doprowadzić do końca
Alicja Grabka: to było kluczem w tym spotkaniu
Grabka nie przeceniała swojej roli. Po prostu uznała, że to było jej zadanie i ona miała je wykonać.
- Swoim wejściem miałam dać dziewczynom wiarę w końcowe zwycięstwo. To było kluczem w tym spotkaniu, by poczekać na ten moment, który będzie przełomowy. Przeczekałyśmy te trudne chwile. Do tego pomogli nam kibice, którzy nas nieśli. Jestem bardzo szczęśliwa. Nie wiem, jakich musiałabym użyć epitetów, by to określić - mówiła Grabka.
Na zawodniczkę PGE Grot Budowlani Łódź, rzuciła się Magdalena Stysiak, która zaczęła krzyczeć: - Dobrze, że tutaj z nami jesteś.
Plan zrodził się w "kwadracie". Magdalena Stysiak rzuciła się na naszą rozgrywającą
Nie były to słowa bez pokrycia. Grabka bowiem już, czekając na wejście w "kwadracie" obmyślała plan, co zrobić, by pomóc Biało-Czerwonym. I właśnie do realizacji jego potrzebowała Stysiak.
Przed wejściem poczułam: show must go on. Wiedziałam, że tylko mogę pomóc, a jeśli coś nie wyjdzie, to nic się nie stanie. Jeszcze kiedy stałam w "kwadracie", to chciałam zbudować sobie taką jedną osobę, do której będę kierowała piłki w ważnych momentach. Cieszę się, że udało mi się to zrobić z Madzią
Spełniła marzenia, ale nie czuje się bohaterką
Zapytana o to, z czego była jednak niezadowolona, odparła: - Jeśli chodzi o dokładność i wybory, to jeszcze jest przede mną dużo pracy. Jedyne, co zmieniłam w naszej grze, to może to, że wniosłam trochę świeżości razem z Pauliną. To chyba był klucz do wygrania tego meczu.
Polka podkreśliła, że Chinki zagrały najlepsze z trzech spotkań rozegranych przeciwko Biało-Czerwonym w tym roku. Dodała też, że nasze siatkarki chyba najsłabsze.
- To, że możemy złapać rywalki, poczułyśmy w czwartym secie, kiedy doszłyśmy je na 8:8. Potem przyszły cztery fajne nasze akcje. To chyba wtedy nabrałyśmy pewności siebie. Od tego momentu wszystko zaczęło nam wychodzić - przyznała.
Czy to był najlepszy mecz Grabki w polskiej kadrze? O tym opowiedziała sama zainteresowana:
Nie byłam do końca zadowolona ze swojej gry, ale to były wielkie emocje. Cieszę się, że jakkolwiek to dźwignęłam. W kadrze to był chyba najlepszy mój mecz, ale mam nadzieję, że lepsze jeszcze przede mną. Występ w Łodzi jest dla mnie spełnieniem marzeń. Nie spodziewałam się, że będę tutaj mogła zagrać dwa sety. To dla mnie zatem podwójna radość. Nie czuję się jedną z bohaterek, ale cieszę się z tego, że dołożyłam cegiełkę do tego sukcesu, bo dziewczyny bardzo mnie wspierały.
Z Łodzi - Tomasz Kalemba i Damian Gołąb, Interia Sport
Zobacz również:














![Noskova zatrzymała Kostiuk. Czeszki zagrają o tytuł Wimbledonu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N167DMD1114G1-C401.webp)
