Sensacja w Lidze Narodów, faworytki ograne. Rośnie strata do Polek
Za nami kolejne mecze siatkarskiej Ligi Narodów, w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego w akcji zobaczyliśmy m.in. wicemistrzynie olimpijskie z Paryża, czyli reprezentantki Stanów Zjednoczonych. Drużyna USA w rankingu FIVB znajduje się kilka pozycji niżej niż Polska, a po ostatnim spotkaniu zamiast zniwelować część strat do "Biało-Czerwonych", dość nieoczekiwanie jeszcze ją powiększyła. Amerykanki bowiem przegrały z niżej notowanym zespołem.

Siatkarska Liga Narodów kobiet rozpoczęła się 3 czerwca, tego też dnia Polki rywalizujące w chińskim Nankin pokonały po tie-breaku Belgijki. Następnego dnia "Biało-Czerwone" poradziły sobie z Czeszkami, dzięki czemu wciąż utrzymują się na podium rankingu FIVB, który jest niezwykle istotny dla drużyn walczących o awans na kolejne igrzyska olimpijskie. Podopieczne Stefano Lavariniego muszą jednak nie tylko wystrzegać się wpadek i regularnie punktować, ale też liczyć na potknięcia rywalek.
Pierwszy turniej Ligi Narodów rozgrywany jest równolegle w trzech miastach, poza Nankin zawodniczki rywalizują w Quebecu i Brasilii. W pierwszej z lokalizacji swoje mecze rozgrywają aktualne wicemistrzynie olimpijskie, czyli Amerykanki. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych z przytupem rozpoczęła rywalizację, na "dzień dobry" ograła Ukrainę 3:0 (25:16, 25:17, 25:23). W kolejnym meczu, rozegranym w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego, drużyna zajmująca obecnie szóste miejsce w rankingu FIVB, zmierzyła się z 12. drużyną tego zestawienia, czyli Kanadą.
Liga Narodów siatkarek. Niespodzianka w meczu USA - Kanada
Kanadyjki turniej rozgrywany przed własną publicznością rozpoczęły od porażki z Niemkami (1:3), a mecz z Amerykankami był dla nich okazją nie tylko do odniesienia pierwszego zwycięstwa w tegorocznych rozgrywkach, ale też do rewanżu za ostatnie mistrzostwa świata. To właśnie reprezentacja USA wyeliminowała drużynę z Kraju Klonowego Liścia w 1/8 finału ubiegłorocznego czempionatu, rozbijając ją w trzech setach.
Teraz dość nieoczekiwanie role się odwróciły, pierwszy set wprawdzie był dość wyrównany, ale to Kanadyjkom finalnie udało się od stanu 21:21 przejąć inicjatywę i wygrać seta 25:22. W drugiej odsłonie meczu gospodynie turnieju od początku do końca kontrolowały przebieg wydarzeń na parkiecie, w pewnym momencie miały już pięć punktów przewagi. Amerykanki zniwelowały tylko część strat, przegrały 22:25.
Najbardziej wyrównany i emocjonujący był trzeci set, Amerykanki dość szybko wyszły na prowadzenie, od stanu 5:5 to one ciągle były "na plusie". A gdy prowadziły już 23:16 wydawało się, że lada moment doprowadzą do czwartej partii. Wicemistrzynie olimpijskie nie były jednak w stanie postawić "kropki nad i", zaczęły seryjnie tracić punkty, ostatecznie Kanadyjki najpierw wyrównały do 24:24, a następnie zaczęły toczyć zacięty bój na przewagi, broniąc po drodze jeszcze jedną piłkę setową. I wygrały 30:28, po szalonej końcówce pieczętując zwycięstwo w trzech setach (25:22, 25:22, 30:28).
Bohaterką meczu została kanadyjska atakująca Kiera Van Ryk, która zdobyła 17 punktów, najwięcej ze wszystkich zawodniczek obecnych na parkiecie.
Porażka z Kanadyjkami jest bardzo kosztowna dla Amerykanek, odjęto im bowiem aż 15.81 pkt w rankingu FIVB, przez co nie zdołały zniwelować strat do drużyn znajdujących się w niżej zestawieniu, w tym do Polek. Reprezentantki USA mają obecnie 322.25 pkt, "Biało-Czerwone" z kolei 362.75.









![Turczynki lepsze od Japonek w Lidze Narodów. Zwycięstwo 3:1 w Osace [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1D8E1280BL2G-C401.webp)