Polskie siatkarki pierwszy turniej interkontynentalny Ligi Narodów rozegrały w Pekinie, później przeniosły się do Belgradu. Mecze trzeciego turnieju rozgrywają z kolei w japońskiej Chibie, gdzie na inaugurację pokonały Koreę Południową, później z kolei uległy Brazylijkom. Po porażce z "Canarinhos" Stefano Lavarini zwrócił uwagę na błędy popełniane przez jego podopieczne. W podobnym tonie w rozmowie z VolleyballWorld wypowiedziała się Martyna Łukasik.
"Miałyśmy swoje szanse w tym spotkaniu i ich nie wykorzystałyśmy. Oczywiście Brazylijki grały świetną siatkówkę, kończyły ataki w dobrych miejscach, ale mogłyśmy zagrać lepiej w obronie. Popełniłyśmy zbyt dużo błędów. To dla nas wielka lekcja, musimy ją dobrze wykorzystać" - mówiła polska przyjmująca.
Liga Narodów siatkarek. Bułgarki górą w dwóch pierwszych setach
Polskie siatkarki nie miały wiele czasu na regenerację i wyciąganie wniosków, bo już na sobotę zaplanowano ich kolejny mecz, tym razem z Japonią. Przed tym starciem w Chibie rozegrano spotkanie Koreanek z Bułgarkami, z którymi z kolei "Biało-Czerwone" zmierzą się w niedzielę.
Dla reprezentantek Korei Południowej każdy z meczów w Chibie ma ogromne znaczenie - zespół prowadzony przez Fernando Moralesa wygrał bowiem do tej pory tylko jedno spotkanie i zamyka tabelę Ligi Narodów. Jeśli Koreanki zostaną na ostatnim miejscu w 18-zespołowej stawce, nie zobaczymy ich w przyszłorocznej edycji rozgrywek. A starcie z Bułgarią, która nie jest topową drużyną, było dobrą okazją do podreperowania swojego dorobku punktowego.
Bułgarki w pierwszym secie szybko odskoczyły rywalkom na cztery punkty przewagi (8:4), ale Koreankom w końcu udało się doprowadzić do wyrównania (13:13). To był ostatni raz w tej partii, kiedy na tablicy wyników pojawił się remis - zespół z Europy zaczął dominować i ostatecznie wygrał 25:22.
Reprezentantki Bułgarii poszły za ciosem i na początku drugiego seta ponownie szybko zyskały przewagę. Koreanki ponownie stać było na pojedynczy zryw i doprowadzenie do remisu (11:11), ale końcówka partii należała do Bułgarek, które zatriumfowały 25:20.
Liga Narodów siatkarek. Pięć setów w meczu Korea - Bułgaria
Gdy wydawało się, że Bułgarki wywiążą się z roli faworytek i w trzecim secie przypieczętują zwycięstwo w meczu, zostały zaskoczone przez Koreanki. I podobnie jak polskie siatkarki, straciły seta w meczu z Azjatkami. Korea wygrała 25:21 i przedłużyła swoje szanse na wygranie spotkania.
Koreanki grały z dużym zaangażowaniem i żywiołowo wspierane przez publiczność w czwartej partii również pokonały Bułgarki, tym razem w stosunku 25:23. A to oznaczało, że o losach spotkania przesądzi tie-break.
Już początek piątego seta pokazał, że zmęczenie daje się we znaki Bułgarkom. A to wykorzystywały Koreanki, szybko wypracowując dwupunktową przewagę (3:1). Wówczas trenerka Antonina Zetova poprosiła o przerwę, by spróbować zmienić coś w grze swoich podopiecznych. I faktycznie, te zaczęły wykorzystywać swoje atuty, po ataku Mikaeli Stoyanovej było już 5:4 dla siatkarek z Europy. Ta sama zawodniczka po chwili popełniła prosty błąd i ponownie mieliśmy remis. Gra toczyła się punkt za punkt, co zwiastowało wielkie emocje w końcówce. Ostatecznie górą były Bułgarki, które wygrały 15:13, a cały mecz 3:2.
Ugranie dwóch setów oznacza, że Koreanki wywalczyły punkt do tabeli Ligi Narodów i zrównały się dorobkiem z reprezentacją Tajlandii. W ostatniej serii spotkań Korea zagra z Francją, z kolei Tajlandia z Kanadą i po tych meczach okaże się, która drużyna pożegna się z elitarnymi rozgrywkami.













