Rywalki ruszyły w pogoń za Polkami. Deklasacja w siatkarskiej Lidze Narodów
Dla polskich siatkarek regularne punktowanie w Lidze Narodów jest ważne nie tylko ze względu na walkę o awans do turnieju finałowego, "Biało-Czerwone" bowiem rywalizują także o jak najwyższą pozycję w rankingu FIVB. Podopieczne Stefano Lavariniego muszą jednak nie tylko wystrzegać się wpadek, ale też oglądać się na to, co robią rywalki. A te wciąż naciskają, jedna z drużyn "goniących" nasz zespół w zestawieniu na inaugurację drugiego turnieju odniosła imponujące zwycięstwo i odrobiła część strat.

Polskie siatkarki pierwszy turniej tegorocznej Ligi Narodów rozegrały w chińskim Nankinie, tam pokonały Belgijki (3:2), Czeszki (3:0) i Serbki (3:2), a uległy gospodyniom imprezy (1:3). "Biało-Czerwone" po tych meczach zostały w Azji, na drugi tydzień Ligi Narodów udały się do Tajlandii, a konkretnie do Bangkoku. Tu mają do rozegrania kolejne cztery spotkania.
Przed rokiem podopieczne Stefano Lavariniego miały zapewniony udział w turnieju finałowym, ponieważ ten był rozgrywany w Łodzi. Tym razem zmagania o medale zorganizowane zostaną w Makau, więc "Biało-Czerwone" muszą walczyć o każdy punkt, by znaleźć się w gronie ośmiu drużyn biorących udział w końcowej fazie rozgrywek. Nasze reprezentantki walczą jednak nie tylko o jak najlepszy wynik w Lidze Narodów, ale też o kolejne punkty do rankingu FIVB, który będzie brany pod uwagę przy kwalifikacji na igrzyska olimpijskie w Los Angeles w przypadku drużyn, które nie wywalczą mistrzostwa kontynentu i jednej z czołowych lokat na mistrzostwach świata.
Polki przed drugim turniejem Ligi Narodów plasowały się na trzecim miejscu w rankingu FIVB z 353.25 pkt na koncie. "Biało-Czerwone" mają dużą stratę do drugich Brazylijek (te uzbierały 436.91 pkt), bardziej jednak muszą się martwić utrzymaniem pozycji w czołówce. Po pierwszym turnieju Japonki traciły do nich zaledwie 0.45 pkt, a Turczynki 1.21 pkt. W pogoń za "Biało-Czerwonymi" jako pierwsze ruszyły jednak Amerykanki, czyli siódma drużyna światowego zestawienia. To właśnie reprezentantki Stanów Zjednoczonych zainaugurowały drugi tydzień Ligi Narodów, ten rozgrywają na Filipinach.
Amerykanki w środę o godz. 6 czasu polskiego przystąpiły do meczu z siatkarkami z Dominikany i były zdecydowanymi faworytkami, ponieważ ich rywalki w pierwszych czterech meczach odnotowały cztery porażki, siatkarki z USA z kolei przegrały tylko raz, z Kanadą.
Liga Narodów siatkarek. Deklasacja w meczu Stany Zjednoczone - Dominikana
Zawodniczki z Dominikany zaczęły mecz obiecująco, to ich łupem padły trzy pierwsze punkty. Amerykanki przez kilka minut musiały gonić wynik, finalnie udało im się w końcu doprowadzić do wyrównania (6:6). To był moment zwrotny, później już siatkarki z USA nie pozwoliły rywalkom na objęcie prowadzenia. Same z kolei budowały przewagę, w pewnym momencie miały nawet siedem punktów więcej niż reprezentantki Dominikany, ostatecznie wygrały 25:20.
Druga partia była już popisem w wykonaniu siódmej drużyny rankingu FIVB, Amerykanki objęły prowadzenie po pierwszej akcji i nie oddały go już do końca seta. Zanosiło się na siatkarski pogrom, bo Dominikanki traciły już 11 "oczek" (10:21). Faworytki nie utrzymały tak okazałej przewagi, ale i tak bez większych problemów wygrały w stosunku 25:19.
Ogromna przewaga wypracowana przez siatkarki z USA w drugiej partii była przedsmakiem tego, co czekało nas w trzeciej odsłonie meczu. A tam reprezentacja Dominikany już praktycznie "nie istniała", ugrała zaledwie 12 punktów i finalnie przegrała mecz 0:3 (20:25, 19:25, 12:25).
Drużyna prowadzona przez Erika Sullivana za triumf w trzech setach nad 12. zespołem rankingu FIVB otrzymała 4.9 pkt i odrobiła część strat do rywalek, w tym Polek, które wprawdzie mają nieco ponad 30 pkt przewagi nad Amerykankami, ale przy obecnych przepisach taka różnica może zostać szybko zniwelowana, jeśli "Biało-Czerwonym" przydarzą się potknięcia z dużo niżej notowanymi zespołami. Przypomnijmy, że podopieczne Lavariniego w Tajlandii zmierzą się z Bułgarkami, Ukrainkami, Holenderkami i Kanadyjkami, na ten moment z tego grona najwyżej notowane są Holenderki, zajmują 8. miejsce w światowym zestawieniu.









![Koniec pięknej serii Jasmine Paolini. Marta Kostyuk zagra w półfinale Wimbledonu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N0ZC76TNQSRI7-C401.webp)
