Potwierdza się to, co mówiono o polskich siatkarkach. Przykry wniosek prosto z kadry
Polskie siatkarki w Tajlandii wprawdzie wygrały dwa pierwsze mecze, ale kibice "Biało-Czerwonych" i tak mają powody do niepokoju, bo nasza kadra miewała słabsze momenty. Po spotkaniu z Ukrainą zauważyła to jedna z siatkarek, później to, co mówiono o podopiecznych Stefano Lavariniego, potwierdził asystent Stefano Lavariniego, Nicola Vettori. Z jego słów jasno wynika, że Polki mają nad czym pracować.

Polskie siatkarki pierwszy turniej Ligi Narodów rozgrywany w Chinach zakończyły z trzema zwycięstwami i jedną porażką na koncie, kolejne spotkania rozgrywają z kolei w Tajlandii. Tu na "dzień dobry" w trzech setach rozprawiły się z Bułgarkami, następnego dnia pokonały 3:1 Ukrainę. W obu meczach nie brakowało trudnych momentów, "Biało-Czerwone" traciły bowiem koncentrację i miały problem z utrzymaniem wysokiego poziomu.
Po spotkaniu z reprezentacją kraju naszych wschodnich sąsiadów zwróciła na to uwagę Monika Lampkowska, czyli przyjmująca naszej kadry.
"Powiem tyle - trochę brakuje nam stabilności w ostatnich meczach. Bo potrafimy grać naprawdę super, zaczynać dobrze spotkania, a później koncentracja nam ucieka. Wystarczy, że przeciwnik nas mocniej przyciśnie i my się troszeczkę gubimy" - mówiła siatkarka.
Polskie siatkarki mają problem. Asystent Stefano Lavariniego potwierdza
Lampkowska przyznała, że jej oraz koleżankom brakuje w takich newralgicznych momentów cierpliwości i wprowadzenia spokoju, nad czym muszą popracować, czekają je bowiem trudne mecze, w których utrata koncentracji może być bardzo kosztowna. Na ten sam problem zwrócił uwagę asystent Stefano Lavariniego, Nicola Vettori.
Przede wszystkim wygraliśmy dwa razy, co było bardzo ważne. Oba mecze były dość podobne - zaczynaliśmy bardzo dobrze - i z Bułgarią i z Ukrainą. W pewnym momencie traciliśmy jednak pewność siebie i zaczynały się kłopoty
Włoski szkoleniowiec przyznał, że "Biało-Czerwone" nie miały problemu z powrotem na odpowiedni poziom w meczu z Bułgarią, ale już z Ukrainą przyszło im to trudniej, rywalkom udało się nawet wygrać seta. "Cieszy comeback z Ukrainą, bo w czwartym secie byliśmy sześć punktów z tyłu, ale zagraliśmy konsekwentnie w końcówce seta i wygraliśmy mecz" - dodał.
I chociaż nasze siatkarki ostatecznie wygrały dwa pierwsze mecze w Tajlandii, mimo okresowych problemów, to Vettori zwraca uwagę na to, że zwycięstwa są sprawą drugorzędną. Najważniejsze dla sztabu reprezentacji Polski jest zdobywanie doświadczenia.
"Taki wyszarpany set, jak z Ukrainą, w kontekście rozwoju był bardzo ważny. Na razie nie myślimy za bardzo o punktach, staramy się myśleć o rozwijaniu naszej gry. Jakość naszej gry rośnie, ale mamy trudne momenty" - przyznał.
Czas pokaże, czy podopieczne Lavariniego wyciągnęły wnioski ze wspomnianych spotkań. W Tajlandii mają do rozegrania jeszcze dwa mecze - w sobotę z Holenderkami i w niedzielę z Kanadyjkami. Następnie przeniosą się do japońskiej Osaki, gdzie wezmą udział w trzecim turnieju fazy zasadniczej Ligi Narodów.










