Polskie siatkarki już w środę 9 lipca rozpoczną trzeci turniej interkontynentalny Ligi Narodów - "Biało-Czerwone" zmierzą się kolejno z Koreą Południową (9.07, Brazylią (11.07), Japonią (12.07) i Bułgarią (13.07), a do zmagań w japońskiej Chibie przystąpią jako wiceliderki tabeli rozgrywek. "Biało-Czerwone" do tej pory przegrały tylko jedno spotkanie (po tie-breaku z Turcją) i tracą zaledwie punkt do liderek, czyli Włoszek.
Sytuacja Polek w rankingach indywidualnych Ligi Narodów nie przedstawia się już tak kolorowo. Po ośmiu meczach najskuteczniejszą siatkarką jest Francuzka Iman Ndiaye, która ma na swoim koncie 169 punktów. Dla porównania najlepsza w tym zestawieniu Polka Magdalena Stysiak zgromadziła do tej pory 105 "oczek", co daje 15. pozycję.
Polskie siatkarki daleko w rankingach Ligi Narodów
Ndiaye jest też najlepszą atakującą - z ataku zdobyła 144 punkty, co daje średnio 18 na mecz. Stysiak jest 13. Nieco wyżej w zestawieniu blokujących jest Agnieszka Korneluk, która zdobyła 18 punktów blokiem, co daje jej siódme miejsce. W tym aspekcie królują Hena Kurtagić z Serbii i Brazylijka Julia Gambatto Kudiess - obie mają na swoim koncie po 33 punktowe bloki.
Po dwóch turniejach w rankingu najlepszych rozgrywających przewodzi Chinka Zixuan Zhang, która do tej pory posłała 236 dokładnych piłek do swoich koleżanek. 11. jest najlepsza z Polek, Katarzyna Wenerska. Najlepiej broniące zawodniczki? Tutaj równych nie ma sobie Juliette Gelin z Francji, która odnotowała już 114 obron. Nasza libero, Aleksandra Szczygłowka z 75 obronami w dorobku jest siódma.
Najlepiej przyjmującą siatkarką po pierwszych ośmiu meczach jest Japonka Mayu Ishikawa. W tym zestawieniu ponownie spośród "Biało-Czerwonych" najwyżej uplasowała się Szczygłowska, która zajmuje dziewiątą pozycję.
Spośród siatkarek Lavariniego tylko jedna uplasowała się na podium indywidualnych rankingów. Martyna Łukasik z 13 asami na koncie jest druga w zestawieniu najlepiej serwujących zawodniczek, za plecami reprezentantki Kanady Kiery Van Ryk (15 asów).
Liga Narodów siatkarek. Stefano Lavarini często rotował składem
Odległe miejsca większości z Polek wynikają z decyzji Lavariniego, który pierwsze mecze Ligi Narodów traktował jako poligon doświadczalny. Podczas turnieju w Pekinie tylko Aleksandra Szczygłowska zaczynała każde z czterech spotkań w wyjściowym składzie - odpoczywała nawet Magdalena Stysiak, którą włoski trener w meczu z Belgijkami zastąpił Malwiną Smarzek.
Selekcjoner testował również Olivię Różański, której następnie nie powołał na turniej w Belgradzie. Po meczach w Chinach skreślił również Dominikę Pierzchałę, za to włączył do składu Magdalenę Jurczyk, Weronikę Centkę-Tietianiec oraz Julitę Piasecką. Siłą rzeczy te zawodniczki nie miały większych szans na to, by podczas turnieju w Serbii podbudować statystyki na tyle, żeby liczyć się w rankingach indywidualnych.
Lavarini zresztą w Serbii ponownie rotował składem. Dawał szanse zarówno Stysiak, która musi odbudować się po nieudanym sezonie klubowym, jak i Smarzek, która ma uzupełniać siłę naszej kadry w ataku. W ostatnim meczu z Serbkami dał nawet odpocząć Szczygłowskiej, która wcześniej grała w każdym spotkaniu.
Do zmian w wyjściowej szóstce dochodziło także na innych pozycjach, co nie zmienia faktu, że roszady Włocha przynosiły efekt. Wprawdzie "biało-Czerwone" odstają od najlepszych w indywidualnych statystykach, ale jako zespół dysponują mocnym i wyrównanym składem.
Polki jako gospodynie turnieju finałowego mają zapewniony udział w fazie pucharowej Ligi Narodów, ale i tak podczas turnieju w Chibie zamierzają walczyć o zwycięstwo w każdym spotkaniu. Niewykluczone, że nie tylko utrzymają miejsce na podium tabeli rozgrywek, ale też poprawią swoje pozycje w rankingach indywidualnych. Lavarini na turniej w Japonii powołał bowiem identyczny skład, na jaki postawił w Serbii, a to oznacza, że jego podopieczne będą mogły pracować na statystyki, które sukcesywnie poprawiały w poprzednich meczach.















