W skrócie
- Katarzyna Wenerska przez większość meczu prowadziła grę polskiej drużyny, ale po wejściu Alicji Grabki sytuacja na boisku znacząco się poprawiła.
- Mecz z Chinkami był bardzo trudny dla Polek, które musiały walczyć o pozostanie w Lidze Narodów.
- Polki już przygotowują się do spotkania z Włoszkami w półfinale, licząc na odnalezienie ich słabszych stron i poprawę własnej gry.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Po tym, jak z gry w kadrze zrezygnowała Joanna Wołosz, to właśnie na 32-letniej Katarzynie Wenerskiej spoczywa rola pierwszej rozgrywającej. W meczu z Chinkami, wygranym po tie-breaku w ćwierćfinale Ligi Narodów, miała ona jednak godną zastępczynię.
Alicja Grabka weszła na boisko w momencie, kiedy naszym siatkarkom szło jak po grudzie i broniły się przed tym, by nie przegrać meczu 1:3. I odmieniła grę naszej kadry. Wespół z Pauliną Damaske dały taką zmianę, jaka poniosła Polki.
- Cieszę się, że wyciągnęłyśmy ten mecz, bo od początku nie szło tak, jakbyśmy chciały - przyznała Wenerska.
Gwiazda polskiej kadry wprost o kibicach. "To zapadnie w pamięć"
Katarzyna Wenerska zdjęta przez Stefano Lavariniego. Ta zmiana przyniosła efekty
Zapytana o to, jak reaguje w momentach, kiedy trener Stefano Lavarini jednak na dłuższy czas zdejmuje ją z boiska, odparła:
Mam wówczas czas, żeby popatrzeć z boku na to, jak to wygląda. I ewentualnie szukam rozwiązań, gdyby miała ewentualnie wrócić. Takich, które wprowadziłyby zmianę w grze. Nie jest to frustrujące. To normalna kolej rzeczy w siatkówce. Cieszę się, że Ala tak dobrze zagrała. Była dokładniejsza w grze z Madzią Stysiak. Ja nie pomagałam naszej atakującej.
Dla Polek mecz z Chinkami był spotkaniem o życie. Przegrywający odpadał, więc dodatkowa presja związała nieco ręce naszym siatkarkom, które źle weszły w ten mecz.
- Nie wiem, czy to były nerwy. Po prostu nasza forma bardzo faluje w tym roku. Nie wiem, co mamy złapać, żeby to wszystko się wyrównało. Mam nadzieję jednak, że od półfinału zaczniemy grać równo, bo to jest nam bardzo potrzebne. Grając przeciwko Włoszkom tak, jak z Chinkami, ten mecz może się dla nas bardzo szybko zakończyć - analizowała nasza rozgrywająca.
Ruszyła akcja "zatrzymać potwora"
Teraz Polki mają przerwę do soboty (24 lipca). Tego dnia w półfinale Ligi Narodów zmierzą się z mistrzyniami olimpijskimi Włoszkami (godz. 16.00), z którymi wygrywały w dwóch ostatnich meczach o stawkę.
Przed nami czas na analizę przeciwnika i dobre przygotowanie się od strony taktycznej. Musimy w ich grze wyłapać coś, czego będziemy się mogły złapać. Trudno będzie przełamać serię ich 27. zwycięstw z rzędu, ale wierzę, że wyjdziemy razem z zespołem i sprawimy niespodziankę
Nasze siatkarki szybko musiały zatem zakończyć celebrowanie awansu do półfinału. Kiedy opuszczały szatnię radowały się jeszcze przy taktach głośnej muzyki. Gdy wychodziły z hali, czekał na nie tłum kibiców, który skandował: Dziękujemy! Dziękujemy!
Od czwartkowego poranka w polskim sztabie ruszyła już akcja "zatrzymać potwora", bo jednak ekipa Italii za takiego uchodzi. W meczach o stawkę, odkąd prowadzi je Julio Velasco, przegrały tylko dwa mecze w ciągu dwóch lat. W tym jedno z... Polską.
- Wiemy, że zatrzymanie Włoszek będzie bardzo trudne, ale liczę na to, że uda nam się znaleźć u nich słabsze punkty. Najważniejsze jednak będzie to, byśmy zagrały swoją dobrą i równą siatkówkę. Na pewno trzeba będzie bardzo ryzykować w każdym elemencie i zobaczymy, czy to wystarczy na Włoszki. Nie mamy nic do stracenia. To jest turniej i im też może przytrafić się gorszy dzień - zakończyła Wenerska.
Z Łodzi - Tomasz Kalemba, Interia Sport















