Damian Gołąb, Interia Sport: Jak wielkie emocje przeżyłaś w tym meczu?
Martyna Czyrniańska, przyjmująca reprezentacji Polski: To było coś niesamowitego. Był moment, w którym naprawdę wielu by pewnie zwątpiło, ale my grałyśmy do samego końca. I pokazałyśmy, że ten, kto gra do ostatniej piłki, ten wygrywa. To coś pięknego, niesamowicie wygrać przed naszymi najlepszymi kibicami na świecie.
Siła mentalna zdecydowała?
- Myślę, że tak. To, że się nie poddałyśmy, mimo że wiele drużyn pewnie by spuściło głowę. Zebrałyśmy się w kółeczku i powiedziałyśmy: "nie, musimy przed naszą publicznością dać z siebie maksa". Jeżeli przegramy, ok, ale tylko wtedy, gdy damy z siebie 120 procent.
Kiedy przełamałyście rywalki w czwartym secie, poczułyście, że macie je już w garści?
- Tak naprawdę nie, bo każdy set był trochę innym rozdziałem. Wiedziałyśmy, że piąty set zaczyna się od wyniku 0:0 i musiałyśmy doprowadzić go do tego, by zdobyć 15 punktów. Nie było łatwo, Chinki rozpoczęły piątego seta bardzo mocno. Cieszę się, że nie dałyśmy się im ugiąć i zagrałyśmy do końca.
Stefano Lavarini wprost o meczu, był problem. Wielka przemiana polskich siatkarek
Liga Narodów siatkarek. Martyna Czyrniańska pomogła wygrać z Chinkami, teraz półfinał Polska - Włochy
Więcej w was szalonej radości, a może trochę ulgi?
- Ulgi trochę też, bo był to emocjonalny mecz. Ale i szczęście oraz skupienie na półfinale.
Można powiedzieć, że to zwycięstwo całego zespołu? Bardzo dużo zmian, a zmienniczki bardzo dużo wniosły.
- Zdecydowanie tak. Zawsze powtarzam, że mamy bardzo szeroką ławkę, z Chinkami dziewczyny to pokazały. To, co zrobiły Paulina Damaske i Ala Grabka, to coś niesamowitego. Te dziewczyny naprawdę mają nerwy pod kontrolą. Nie grały dużo w całej Lidze Narodów, a pokazały swój mental, swoje umiejętności. I dzięki nim udało się doprowadzić ten mecz do końca.
Z Włoszkami w tym roku jeszcze nie grałyście, ale trafiacie na mistrzynie olimpijskie w półfinale Ligi Narodów.
- Wszystko jest możliwe. Włoszki są na pewno faworytem, nie przegrały żadnego meczu, ich passa trwa i trwa. Tym bardziej jesteśmy zmotywowane, tym bardziej będziemy chciały przed własnymi kibicami doprowadzić ten mecz do samego końca i zagrać w niedzielnym finale. Na razie jednak ważne, by ochłonąć i skupić się na półfinale.
Rozmawiał i notował w Łodzi Damian Gołąb













