Olbrzymie emocje w meczu polskich siatkarek. Dwa asy w kluczowym momencie
Inauguracja Ligi Narodów przyniosła mnóstwo emocji. Polskie siatkarki w meczu z Belgią w Nanjing w Chinach pokazały wolę walki i sporo niezłych akcji, ale zdarzało im się też trwonić przewagę. Spotkanie zakończyło się dopiero po tie-breaku. Drużyna Stefano Lavariniego, która od trzech lat nie schodzi z podium Ligi Narodów, zaczyna jednak sezon zwycięstwem. Ważną rolę odegrała w nim nowa atakująca kadry Julia Szczurowska.

W trzech ostatnich edycjach polskie siatkarki zdobywały w Lidze Narodów brązowe medale. W tym o powtórkę łatwo nie będzie, bo drużyna musi radzić sobie bez Agnieszki Korneluk - zakończyła karierę - czy Malwiny Smarzek, która zrezygnowała z udziału w LN z powodów osobistych.
W trakcie pierwszego turnieju w Chinach w kadrze brakuje też Magdaleny Stysiak. Trener Stefano Lavarini w pierwszym meczu z Belgią i tak postawił jednak na doświadczenie. Stąd na rozegraniu rozpoczęła Katarzyna Wenerska, a na środku, gdzie kadra bez Korneluk przechodzi niemal rewolucję, Magdalena Jurczyk i Anna Obiała.
Szybko błysnęła jednak także Julia Szczurowska. Gwiazda ligi tureckiej już na samym początku zdobyła swoje dwa pierwsze punkty w oficjalnym debiucie w dorosłej reprezentacji Polski, a "Biało-Czerwone" prowadziły 4:0. Tę przewagę szybko jednak straciły - w wyniku bloku na Szczurowskiej, ale i asów serwisowych Pauline Martin.
Remis utrzymał się tylko przez chwilę. Wkrótce Polki znów objęły prowadzenie, nawet trzypunktowe, ale rywalki jeszcze raz odrobiły straty, doprowadzając do remisu 13:13. W drugiej części seta przewagę Polsce dała zagrywka Szczurowskiej, po chwili prowadzenie podwyższyła czujna przy siatce Obiała. Sprytnymi atakami rywalki zaskakiwała też Monika Lampkowska, a w końcówce partii doszedł do tego szczelny polski blok. I to "Biało-Czerwone" wygrały 25:20.
Mnóstwo emocji w meczu Polska - Belgia. Liderka Julia Szczurowska
Druga partia również rozpoczęła się dla Polek bardzo dobrze. Dwa bloki duetu Lampkowska - Obiała dały "Biało-Czerwonym" prowadzenie 6:3, po chwili przewaga wzrosła do czterech punktów. Ale znów polska drużyna nie potrafiła jej utrzymać. Zdarzyły się też błędy, których Polki unikały w pierwszej partii - Lavarini z niedowierzaniem kręcił głową.
Po asie serwisowym Britt Herbots Belgia prowadziła 15:12. Polki szybko wyrównały, a przed końcówką wygrywały 21:19. Tyle że tym razem to rywalki lepiej zamknęły seta. W aut zaatakowała Martyna Łukasik, na blok nadziała się Szczurowska, a po drugiej stronie szalała Herbots - Belgia wygrała 25:22.
Trzeci set to znów wyrównana walka ze zwrotami akcji. Polki prowadziły 11:9, ale obrony Britt Rampelberg i zagrywki Herbots pomogły rywalkom odwrócić wynik. Belgia prowadziła 15:12, siatkarki Lavariniego miały problemy w ataku i Włoch przywołał na boisko Julitę Piasecką. A blok Obiały zmniejszył straty do zaledwie punktu.
Po chwili as serwisowy środkowej doprowadził do remisu 17:17. Tyle że Belgijki jeszcze raz uciekły, wygrywały już 21:18. Ale po polskiej stronie nie zawodziła Szczurowska i "Biało-Czerwone" ponownie dogoniły rywalki. A w końcówce dwa razy w ataku pomyliła się Herbots i Polska wygrała 25:23.
Tie-break na otwarcie Ligi Narodów. Wielkie emocje w meczu polskich siatkarek
Na czwartego seta Lavarini pozostawił w szóstce dwie rezerwowe - Piasecką i Natalię Kecher, debiutantkę, która na środku zastąpiła Jurczyk. Ale to Belgijki od razu odskoczyły na trzy punkty. Polki zbliżyły się na jedno "oczko", ale wkrótce rywalki znów uciekły, prowadziły już 11:7.
"Biało-Czerwone" miały problemy w ataku, Lavarini przerwał grę. Straty na chwilę udało się zmniejszyć, dobra dyspozycja Herbots jeszcze raz dała jednak Belgii pięć punktów zaliczki. Trener polskiej kadry na dłużej ściągnął z boiska Szczurowską i Wenerską, ale zmiany wyniku nie było. Belgia wygrała 25:18.
Tie-breakiem kończył się również ostatni mecz obu drużyn - w 1/8 finału ubiegłorocznych mistrzostw świata w Tajlandii. Wtedy Polki wygrały 3:2 i miały nadzieję na powtórkę. Piątą partię rozpoczęły mocno, wygrały dwie pierwsze akcje. Na boisku pojawiła się 19-letnia Maja Koput, która zastąpiła Kecher.
Belgijki szybko uporały się z przewagą Polek, ale po dwóch asach serwisowych Szczurowskiej "Biało-Czerwone" prowadziły 7:4. To były jedne z kluczowych zagrań meczu, bo po chwili przewaga Polski sięgnęła czterech punktów. Belgijki jeszcze odpowiedziały, jeszcze Lavarini poprosił o przerwę, ale jego drużyna nie dała się dogonić. Pomógł punktowy blok, w ważnym momencie punkt ze środka zdobyła Koput. Polki wygrały decydującą partię 15:13 i to one mogły świętować pierwsze zwycięstwo w tegorocznej Lidze Narodów.
W Chinach drużyna Lavariniego rozegra w tym tygodniu jeszcze trzy mecze. Już w czwartek Polska zmierzy się z Czechami.
Belgia - Polska 2:3 (20:25, 25:22, 23:25, 25:18, 13:15)
Belgia: Martin, Lemmens, Herbots, Van Sas, Koulberg, Demeyer - Rampelberg (libero) oraz Nagels, Krenicky, Deleu, Fransen, Verhelst, Debouck
Polska: Szczurowska, Jurczyk, Lampkowska, Wenerska, Jurczyk, Łukasik - Szczygłowska (libero) oraz Sieradzka, Grabka, Łysiak, Piasecka, Kecher, Koput














