Nokaut w meczu Polek na finiszu fazy zasadniczej Ligi Narodów. To była bolesna lekcja
Polskie siatkarki pierwszy turniej tegorocznej Ligi Narodów zakończyły z jedną porażką na koncie. Szansę na zdobycie kolejnych punktów otrzymają z kolei już niebawem, 17 czerwca zainaugurowany zostanie bowiem drugi tydzień rozgrywek. "Biało-Czerwone" na start zmierzą się z rywalkami, z którymi zagrały w poprzednim sezonie, a konkretnie w ostatnim spotkaniu fazy zasadniczej. Wówczas doszło do deklasacji, najlepiej z naszych reprezentantek spisała się Magdalena Stysiak. A Stefano Lavarini miał co świętować, jego zawodniczki bowiem błysnęły formą przed turniejem finałowym.

Polskie siatkarki na pierwsze mecze tegorocznej Ligi Narodów udały się do Azji, w chińskim Nankinie pokonały Belgię (3:2), Czechy (3:0) i Serbię (3:2), przegrały z kolei z gospodyniami imprezy (1:3). I miały prawo odczuwać niedosyt, o czym zresztą po ostatnim spotkaniu mówiła Katarzyna Wenerska.
"Mamy trzy zwycięstwa na cztery spotkania. Na pewno jest dużo materiałów do tego, by to przeanalizować. Będziemy wiedziały, nad czym musimy pracować w najbliższych dniach. Jest trochę niedosyt po meczu z Chinkami, bo mogłyśmy z niego wyciągnać trochę więcej. Zaważyła liczba naszych błędów, zbyt łatwo oddawałyśmy im punkty" - mówiła rozgrywająca.
Podopieczne Stefano Lavariniego następnie miały ponad tydzień wolnego, w tym czasie do drużyny dołączyła m.in. Magdalena Stysiak, która była nieobecna podczas pierwszego turnieju. Doświadczona atakująca zastąpiła w kadrze Oliwię Sieradzką.
"Biało-Czerwone" kolejne spotkania rozegrają w Bangkoku, tu zmierzą się z Bułgarią (17.06), Ukrainą (18.06), Holandią (20.06) i Kanadą (21.06). Pierwszy mecz rozegrają w środę o godz. 12 czasu polskiego, a po drugiej stronie siatki staną doskonale znane im rywalki, bowiem to właśnie z Bułgarkami nasze zawodniczki zagrały na zakończenie fazy zasadniczej ubiegłorocznej Ligi Narodów.
Liga Narodów siatkarek. Polki przed rokiem rozbiły Bułgarię
"Biało-Czerwone" w pierwszych 11 meczach ubiegłorocznych rozgrywek poniosły tylko trzy porażki i chociaż z racji pełnienia roli gospodyń turnieju finałowego miały zapewnione miejsce w imprezie, chciały zakończyć fazę zasadniczą w efektowny sposób, by podbudować się przed zmaganiami w Łodzi. A okazja była dogodna, po drugiej stronie w meczu rozgrywanym 13 lipca w japońskiej Chibie stanęły wspomniane Bułgarki, czyli drużyna, która miała na swoim koncie zaledwie cztery zwycięstwa.
Spotkanie z Bułgarkami było bardzo ważne dla Magdaleny Stysiak, która w trzech wcześniejszych meczach w Japonii nie zachwycała, przez co Stefano Lavarini często dawał szansę jej zmienniczce, Malwinie Smarzek. Tym razem Stysiak jednak nie zawiodła, już w pierwszym secie zdobyła siedem punktów, Polki triumfowały 25:13. Zanosiło się na siatkarski nokaut i do takiego faktycznie doszło, w dwóch kolejnych setach "Biało-Czerwone" wygrały 25:17, 25:19, nie dając większych szans rywalkom. Stysiak zdobyła 17 punktów, była najlepiej punktującą zawodniczką na parkiecie.
Polki odniosły tym samym dziewiąte zwycięstwo, ostatecznie uplasowały się na czwartym miejscu w tabeli Ligi Narodów, w finałach trafiły więc na piątą drużynę fazy zasadniczej, czyli Chinki. Podopieczne Lavariniego przed własną publicznością wygrały 3:2, później w półfinale wprawdzie uległy Włoszkom, ale już w starciu o brąz wróciły na zwycięską ścieżkę, wygrywając 3:1 z Japonkami.
Teraz nasze reprezentantki nie mają zagwarantowanego udziału w turnieju finałowym (ten odbędzie się w Makau), przez co muszą walczyć o każdy punkt w fazie zasadniczej. Środowy mecz z Bułgarkami, z którego relację tekstową na żywo będzie można śledzić w Interii, jest więc jedną z lepszych okazji do tego, by odnieść zwycięstwo za trzy punkty i przybliżyć się do upragnionego celu.











