Zmagania siatkarskiej Ligi Narodów w Chibie nie idą po myśli podopiecznych Stefano Lavariniego. Mimo dobrego startu, Polki zaliczyły dwie porażki z rzędu. Pierwsza z nich przytrafiła się 11 lipca, kiedy to "Biało-czerwone" mierzyły się z obecnymi liderkami rankingu - Brazylijkami. Zawodniczki z kraju nad Wisłą zdołały wyrwać tego dnia tylko jednego seta. Podobnie sprawa miała się w spotkaniu z gospodyniami tej części rywalizacji - Japonkami. W tym przypadku nasze reprezentantki także mogły pochwalić się wygraniem tylko jednej partii.
Dzień po drugiej porażce zawodniczki Lavariniego przystąpiły do meczu z Bułgarkami i na szczęście w tej rywalizacji nie pozostawiły rywalkom żadnych złudzeń. Kilka godzin później kibice mieli doczekać się prawdziwej siatkarskiej uczty - bezpośredniego starcia niedawnych pogromczyń "Biało-czerwonych". Mecz Japonia - Brazylia, ze względu na ostatnie rezultaty obu reprezentacji, zapowiadał się więc na ciekawe widowisko, jednak rzeczywistość okazała się zgoła inna.
Brazylijki nie dały szans gospodyniom imprezy. Deklasacja w hicie LN
Początek meczu Japonek z Brazylijkami nie zapowiadał nadchodzącej tragedii. Brazylijki objęły co prawda prowadzenie w początkowej fazie seta, jednak ich przewaga utrzymywała się na poziomie 3 punktów. W pewnym momencie siatkarki z Azji kompletnie pogubiły się jednak, czego ich rywalki nie omieszkały wykorzystać. Kolejne punkty pozwoliły im odskoczyć na aż 9 oczek przewagi, a ostatecznie wygrać pierwsze rozdanie wynikiem 25:17.
W drugiej partii Japonki mogły mieć pewne nadzieje na odrobienie strat. Początek ułożył się dużo bardziej po ich myśli, skutkiem czego wyszły one na dwupunktowe prowadzenie. Wraz z upływem seta ich rywalki z Ameryki Południowej rozkręcały się jednak i wreszcie to one powtórnie przejęły inicjatywę. Nie wypuściły jej aż do piłki setowej, która zakończyła tę odsłonę pojedynku wynikiem 25:18 dla Brazylijek.
W trzecim, a zarazem decydującym secie gospodynie ani razu nie wyszły na prowadzenie, choć uczciwie przyznać trzeba, że tym razem przewaga ich rywalek nie była aż tak imponująca. Mimo to reprezentantki "Canarinhos" utrzymywały spokojne kilkupunktowe prowadzenie, które doprowadziło je do pewnego zakończenia finałowej partii spotkania - 25:20. Tym sposobem Japonki, które dzień wcześniej same nie dały zbyt wielkich szans Polkom, same musiały przełknąć niezwykle gorzką pigułkę porażki.














