To nie był łatwy wieczór w Atlas Arenie dla kibiców o słabszych nerwach. Polskie siatkarki celowały w półfinał Ligi Narodów od początku sezonu, ale w najważniejszym jak dotąd spotkaniu rozgrywek natrafiły na wielkie trudności. Chinki momentami grały w obronie i ataku tak, że "Biało-Czerwone" nie potrafiły się im skutecznie przeciwstawić.
Mimo to Polki wyrwały rywalkom drugiego seta, a potem wróciły do gry w kluczowym momencie po nie najlepszym początku czwartej partii. Nawet w tie-breaku w pewnym momencie niemal zmarnowały przewagę, by w końcu jednak triumfować na oczach niemal dziesięciu tysięcy ludzi w Atlas Arenie.
- Było trudno grać dobrą siatkówkę przez długi okres tego meczu. To mogło być naszym problemem, a podkreślaliśmy to przecież w trakcie ostatniego turnieju - i znów pokazało się w niektórych momentach w meczu z Chinkami. Ostatecznie jednak wielkie gratulacje dla dziewczyn, bo do końca pozostały w meczu. W żadnym momencie nie straciły pewności siebie i możliwości powrotu. A na koniec to zrobiły, w czwartym i piątym secie pokazując najlepsze rzeczy w bloku czy stabilność w pierwszym dotknięciu piłki, czego długo brakowało - podkreśla Stefano Lavarini.
Szalony mecz polskich siatkarek. Cios w końcówce, jest półfinał
Liga Narodów siatkarek. Stefano Lavarini wprost, to zrobiło różnicę
Polskie siatkarki podtrzymują więc szansę na trzeci z rzędu medal Ligi Narodów, ale też w pewien sposób ratują cały turniej. Zawody w Łodzi miały być najważniejszym siatkarskim turniejem rozgrywanym w tym sezonie w Polsce, ale ewentualna porażka gospodyń z pewnością ostudziłaby nastroje wokół turnieju.
Po zwycięstwie z Chinkami już jednak wiadomo, że "Biało-Czerwone" będą grać w Łodzi do ostatniego dnia - w sobotę czeka je półfinał, w niedzielę zagrają o złoto lub trzeci z rzędu brąz.
- Jakość gry nie była cały czas fantastyczna, ale na koniec to świetny wynik, który można było osiągnąć dzięki charakterowi dziewczyn i pomocy wszystkich zawodniczek. Rotowaliśmy w trakcie gry i odnaleźliśmy energię oraz jakość w odpowiednim momencie, by zrobić różnicę. To świetna sprawa - przekonuje Lavarini.
Polki w półfinale trafiły na Włoszki, które w pierwszym środowym meczu w Atlas Arenie wygrały 3:0 z reprezentacją USA. Lavarini będzie więc musiał przygotować drużynę na spotkanie ze swoimi rodaczkami, niepokonanymi od 27 spotkań. W czwartek w Łodzi dwa kolejne ćwierćfinały - mecze Japonii z Turcją i Brazylii z Niemcami.
Z Łodzi Damian Gołąb














