Kiedy okazało się, że polskie siatkarki trafiły w ćwierćfinale Ligi Narodów na reprezentację Chin, działacze z obu krajów musieli uśmiechnąć się pod nosem. Zaledwie kilka dni wcześniej ogłoszono, że obie drużyny w ramach przygotowań do turnieju finałowego spotkają się w Radomiu. Mecz towarzyski niespodziewanie zmienił się więc w coś na kształt badania sił i taktycznych uników.
Ostatecznie to Polska zwyciężyła 3:1, ale z obu stron siatki słychać podobne wnioski: do tego wyniku nie ma co się przesadnie przywiązywać.
"W takiej sytuacji trzeba starać się bardziej skupiać na dobrych odczuciach po swojej stronie niż na odkrywaniu tego, co robią rywalki. Chinki rozpoczęły mecz w pierwszym składzie, ale potem było dużo zmian, rotacji. Z perspektywy ćwierćfinału taki mecz towarzyski nie znaczy zbyt wiele. Dla nas to była możliwość pokazania, że każdy jest gotowy" - zaznacza trener Polski Stefano Lavarini.
"W takim meczu obie drużyny mogły lepiej się poznać. Myślę jednak, że w ćwierćfinale to będzie nowe otwarcie. Polska to bardzo mocny zespół, damy z siebie wszystko i postaramy się być bardziej skoncentrowane" - komentuje z kolei Gong Xiangyu, atakująca reprezentacji Chin.
Dwie gwiazdy w polskiej kadrze dzielą się grą. Jasna opinia polskiej siatkarki
Liga Narodów siatkarek. Magdalena Stysiak wskazuje plan na Chinki
Z polskiej ekipy płynie jednak przede wszystkim przekaz o tym, że siatkarki Lavariniego skupiają się na swojej grze. O ile początek sezonu był w ich wykonaniu świetny, o tyle w ostatnim turnieju Ligi Narodów w Chibie w ich grze coś się zacięło. Porażki z czołowymi ekipami świata, Brazylią i Japonią, nie były może powodem do niepokoju, ale sam Lavarini przyznał, że drużyna szukała odpowiedzi i właściwej reakcji na słabszą postawę.
Na koniec turnieju udało się wówczas rozbić 3:0 Bułgarię, ale prawdziwą odpowiedź na to, w którym miejscu jest dziś polska drużyna, poznamy wieczorem w trakcie meczu z Chinami. Drużyna z Azji zakończyła fazę wstępną Ligi Narodów z takim samym bilansem, jak Polska - dziewięcioma wygranymi i trzema porażkami. Jedną z tych przegranych był mecz z "Biało-Czerwonym"", gdy na początku LN ekipa Lavariniego w świetnym stylu ograła rywalki 3:1. Poza tym zdołały je pokonać jeszcze tylko Turczynki i Włoszki.
Musimy skupić się na naszej grze i wziąć lekkie elementy z gry Chinek, które pozwolą nam zagrać jeszcze lepiej, zatrzymać je na siatce. I wtedy o wynik jestem bardzo spokojna. Mecz w ćwierćfinale bardziej będzie dotyczył naszej gry niż ich. Skupimy się na tym, by utrudnić im trochę grę środkowymi, które są wielkim zagrożeniem
Polska - Chiny w ćwierćfinale Ligi Narodów. "Od tego wszystko zależy"
Na barkach polskich siatkarek spoczywa też odpowiedzialność za nastroje, które będą towarzyszyć turniejowi w Atlas Arenie. Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, jeszcze przed startem sezonu podkreślał, że celem dla drużyny Lavariniego jest zwycięstwo w ćwierćfinale - to sprawi bowiem, że Polska będzie grać w Łodzi aż do niedzieli, a siatkarskie święto będzie trwać.
Ewentualne potknięcie z Chinkami mogłoby mocno obniżyć zainteresowanie turniejem. Tym bardziej że Polki zaprezentują się już pierwszego dnia - na dziś zaplanowano jeszcze ćwierćfinał Włochy - USA, dwa kolejne mecze zostaną rozegrane w czwartek. Polska drużyna zdaje sobie z tego sprawę.
Lavarini: "Przed takim turniejem wszystkie uczucia są trochę mocniejsze. Powinniśmy się jednak bardziej skupiać na odczuciach związanych z dobrą stroną tej sytuacji, komfortem, że można zagrać w domu, na przyjemności z przebywania ze swoimi przyjaciółmi czy znajomymi. Są bliżej ciebie, publiczność ci pomaga. To oczywiście przynosi nieco więcej presji, ekscytacji, którą trzeba kontrolować, ale należy to obrócić na pozytywną stronę".
Stysiak: "Ćwierćfinał zawsze jest najważniejszy. Na niego się nastawiamy, na nim jesteśmy skupione. Od tego wszystko zależy. Czy nastroje będą dobre, czy nie. Okres po Japonii przepracowałyśmy jednak bardzo dobrze i jesteśmy pozytywnie nastawione".
Podobnie nastawieni są kibice, bo organizatorzy spodziewają się Atlas Areny z trybunami wypełnionymi niemal po brzegi. Mecz Polska - Chiny rozpocznie się o godz. 20, transmisja w Polsacie Sport, relacja "na żywo" w Interia Sport. Dwie ostatnie edycje Ligi Narodów polskie siatkarki kończyły z brązowymi medalami.
Terminarz finałów Ligi Narodów w Łodzi
Środa, 23 lipca, godz. 16.30: Włochy - USA
Środa, 23 lipca, godz. 20.00: Polska - Chiny
Czwartek, 24 lipca, godz. 16.30: Japonia - Turcja
Czwartek, 24 lipca, godz. 20.00: Brazylia - Niemcy
Sobota, 26 lipca: półfinały
Niedziela, 27 lipca: finał i mecz o trzecie miejsce
Z Łodzi Damian Gołąb













