Próbowały Amerykanki, Polki i Brazylijki, ale nikomu się nie udało. Włoskie siatkarki były w tegorocznej edycji Ligi Narodów nie do zatrzymania. Wygrały komplet 15 spotkań, pozostają niepokonane od ubiegłego sezonu i po raz drugi z rzędu triumfowały w tych rozgrywkach.
Tym razem triumf święciły w Łodzi, gdzie po ćwierćfinałowym 3:0 z USA i półfinałowym 3:0 z Polską pokonały w meczu o złoty medal 3:1 reprezentację Brazylii. Jedną z bohaterek włoskiej drużyny była Paola Egonu, uznawana za jedną z największych gwiazd światowej siatkówki.
Liga Narodów siatkarek. Włoszki triumfują, Paola Egonu wyróżniona
W finale zdobyła 12 punktów, a w pewnym momencie zespołowi musiała pomóc jej zmienniczka Ekaterina Antropova, która przyćmiła starszą koleżankę, dorzucając do dorobku zespołu aż 18 "oczek". Egonu po spotkaniu podkreślała jednak dumę z całego zespołu.
"Jesteśmy szczęśliwe, że udało nam się przezwyciężyć Brazylię i zabieramy trofeum do domu. Od razu po meczu czułam przede wszystkim dumę z tego zespołu. Każdy naciskał na rywalki, dawał z siebie wszystko. Czy turniej finałowy był dla nas trudny? Nie, to były normalne rozgrywki. Miałyśmy parę wzlotów i upadków, ale jestem po prostu szczęśliwa z kolejnego zwycięstwa" - powiedziała Włoszka w rozmowie z Interia Sport po odebraniu złotego medalu.
Kilkanaście godzin później Egonu miała powody do osobistej satysfakcji. Niespełna 27-letnia siatkarka została wybrana najlepszą atakującą całej Ligi Narodów i trafiła do drużyny marzeń rozgrywek. Zasłużyła na to, zdobywając 220 punktów - to dało jej piąte miejsce na liście najlepiej punktujących zawodniczek turnieju. W samych finałach w Łodzi zdobyła 49 "oczek", minimalnie lepsze były tylko Brazylijka Gabi Guimaraes i Japonka Mayu Ishikawa. Egonu błysnęła m.in. w trakcie meczu z Polską, w którym zdobyła aż 17 punktów.
Włoska siatkarka wprost o grze w Polsce. Nie miała wątpliwości
W przeciwieństwie do dużej części włoskiej drużyny, w tym wspomnianej Antropovej, Egonu nie uczestniczyła w rozgrywanym w 2023 r. w Łodzi turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich. Wówczas Włoszki niespodziewanie przegrały z Polską i nie wywalczyły awansu na imprezę w Paryżu, który zapewniły sobie dopiero później, za sprawą wysokiej pozycji w rankingu FIVB.
Atmosfera w łódzkiej hali, w której finał oglądało ponad 7800 kibiców, była więc dla niej nowością. Ocenia ją jednak jednoznacznie.
Naprawdę miło było tu grać, atmosfera była przyjemna, kibice dopingowali przez całe spotkanie
Teraz niepokonane od 29 meczów Włoszki będą miały okazję zapoznać się z atmosferą w Tajlandii. Mistrzynie olimpijskie zagrają tam za miesiąc w mistrzostwach świata, o ile oczywiście turnieju nie zakłóci konflikt na granicy Tajlandii z Kambodżą. Podobnie jak Polki, Włoszki mają jednak zagrać w Phuket, czyli miejscowości oddalonej miejsc, w których toczyły się ostatnio walki.













