Była gwiazda jasno o Magdalenie Stysiak. Tego potrzebuje reprezentacja Polski
Polskie siatkarki powalczą dziś o pierwszy w historii występ w finale Ligi Narodów. Na ich drodze staną jednak Włoszki, czyli drużyna niemal bez słabych punktów. - Mam nadzieję, że w sobotę wstaną lewą nogą. Ciężko powiedzieć, czy mają słaby punkt - mówi w rozmowie z Interia Sport Jelena Blagojević. Była serbska siatkarka, ekspert Polsatu Sport na finały Ligi Narodów, ocenia też dyspozycję Magdaleny Stysiak.

Damian Gołąb, Interia Sport: Co polska drużyna musi poprawić po pierwszym meczu, by być w stanie rywalizować z mistrzyniami olimpijskimi z Włoch w półfinale Ligi Narodów?
Jelena Blagojević, dwukrotna mistrzyni Europy z reprezentacją Serbii, ekspert Polsatu Sport: Uff… Zaczęłabym od tego, że w drużynie musi być inna energia niż w ćwierćfinale. Mecz z Chinkami polskie siatkarki zaczęły bez energii. Może czuły trochę presję, bo w hali było dużo ludzi, atmosfera. Co do spraw siatkarskich, na pewno muszą poprawić przyjęcie i skuteczność w ataku. Żeby nie czekać, aż na boisko wejdzie Paulina Damaske czy inna dziewczyna, która zrobi różnicę. Z Włoszkami będzie bardzo ciężko, bo to zespół, który przez całą Ligę Narodów grał bardzo dobrze. Ma świetne zawodniczki, podwójne zmiany z Ekateriną Antropovą… Przed Polską trudny mecz.
Presja, o której mówiłaś, była widoczna w grze polskiej drużyny? Było widać, że ręce drżały?
- Na pewno tak, skoro w hali było prawie 10 tysięcy ludzi. To są fajne emocje, ale one też potrafią zostać z tyłu głowy i nakładać presję. Polacy zawsze oczekują jak najwięcej wygranych, a dużo dziewczyn nie ma takiego doświadczenia. Są w drużynie siatkarki, które po raz pierwszy grają o coś dużego. Do tego ćwierćfinał jest zawsze ciężki: jeśli wygrasz, grasz dalej, jeśli nie, to koniec turnieju. A gdyby skończyło się tutaj na ćwierćfinale, to byłaby smutna historia. Cieszy to, że od drugiego seta dziewczyny zmieniły atmosferę, zeszła z nich presja.
Polskie siatkarki walczą o finał. Była gwiazda kadry nie ma wątpliwości
Liga Narodów siatkarek. Magdalena Stysiak szuka rytmu. "Wierzę, że bardzo chce"
Wspomniałaś o Paulinie Damaske. Dobrze znasz ją z klubu, razem występowałyście w PGE Grot Budowlanych Łódź. Spodziewałaś się, że może dać taką zmianę w kluczowym momencie? Dostawała szanse w fazie wstępnej Ligi Narodów, ale jednak była w kadrze przyjmującą numer cztery.
- Dostała szanse i zawsze je wykorzystywała. Cieszę się, że została gamechangerem, bo oprócz wysokiej siatkarskiej jakości może nakręcić zespół swoją energią. To było fajnie widać w czwartym secie z Chinkami, gdy po pierwszym skończonym ataku zaczęła biegać po boisku. To pomogło innym dziewczynom się nakręcić. Pamiętajmy też, że fajną zmianę dała Alicja Grabka, wniosła energię. Bardzo się cieszę, że Paulina skorzystała ze swojej szansy. Fajnie być bohaterem zespołu w tak ważnym momencie.
Magdalena Stysiak złapała już rytm gry? Jest po trudnym sezonie w klubie, w którym była tylko rezerwową.
- Czuć, że Magda nie rozegrała pełnego sezonu. Przez całą Ligę Narodów walczy sama z sobą. Było widać różnicę między graniem z Kasią Wenerską w pierwszych trzech setach a dwoma ostatnimi partiami z Alą Grabką. Potem Magda odżyła, może piłki były do niej bardziej dopasowane. Cieszy, że w czwartym i piątym secie zaczęła grać dobrze. Ale mam nadzieję, że każdy kolejny mecz będzie lepszy. Wierzę, że Magda bardzo chce, ale też rozumiem, że jest jej trudno. Kiedy w sezonie nie grasz, nie jesteś w rytmie treningowo-meczowym, ciężko odnaleźć samą siebie.
Nawet po 12 meczach w fazie wstępnej Ligi Narodów?
- Nawet. Liga Narodów jest specyficzna, gra się prawie codziennie, czasami trzy dni meczowe z rzędu. Trudno złapać rytm treningowy, przećwiczyć kilka rzeczy, które są do poprawy. Ale mam nadzieję, że czwarty i piąty set z Chinkami pozostaną jej w głowie i odbudują, bo na pewno będzie potrzebna ona i jej punkty.
Sensacyjna bohaterka polskich siatkarek. Tego ruchu nikt się nie spodziewał
Polska - Włochy w walce o finał. Rywalki "Biało-Czerwonych" faworytkami. "Trzeba liczyć na słabszy dzień"
Czy Włoszki mają w ogóle jakiś słaby punkt, którego Polki mogą szukać w półfinale?
- Mam nadzieję, że w sobotę wstaną lewą nogą. Tak się mówi w Serbii, w Polsce chyba też. Ciężko powiedzieć, czy mają słaby punkt. To naprawdę świetne zawodniczki. Jak mówiłam wcześniej, mają mocną podwójną zmianę, która zawsze daje coś dobrego. Nie wiem, trzeba chyba liczyć na ich słabszy dzień. Może kibice, których będzie mnóstwo w hali, pomogą Polkom. Włoszki też nie mają zbyt wielu okazji na grę przy tylu kibicach, może one też to poczują. Pamiętam z wcześniejszych spotkań, że Paola Egonu potrafiła być nieregularna, to może być jakaś szansa, ale tutaj znów wracamy do podwójnej zmiany i Antropovej, która zawsze przynosi pozytywy.
Może pomoże aura Atlas Areny? Włoszki podkreślają, że już po pierwszym treningu tutaj odżyły u nich wspomnienia z nieudanych kwalifikacji olimpijskich z 2023 roku.
- Może to też jakaś szansa, kto wie. Kobiety są specyficzne, kto wie, co się wydarzy. Mam nadzieję, że sobota będzie dla nas.
Rozmawiał Damian Gołąb
Półfinał Polska - Włochy w sobotę o godz. 16, później mecz Brazylia - Japonia. W niedzielę w Atlas Arenie spotkania o medale. Transmisje w Polsacie Sport i Polsat Box Go, relacje "na żywo" w Interia Sport.













