To był jeden z najpiękniejszych wieczorów reprezentacji Polski siatkarek w ostatnich latach. Dwa poprzednie medale Ligi Narodów świętowały w Ameryce Południowej i w Azji, tym razem mogły triumfować przed własną publicznością w niemal wypełnionej Atlas Arenie w Łodzi. Zdecydowało spotkanie z Japonią wygrane 3:1, po którym wysłuchały gromkiego "dziękujemy!" i mogły wyściskać się z bliskimi.
"Każdy medal ma swoją historię, ten też. Na pewno trudniej utrzymać się na tym topie niż po raz pierwszy zdobyć medal. Ale radość za każdym razem jest tak samo ogromna. Uwielbiam grać w Polsce. Kiedyś może czułam większą presję, ale teraz to dla mnie super wydarzenie, super się z tego cieszę, że moi najbliżsi mogą tutaj być i możemy świętować" - mówi po zwycięstwie Agnieszka Korneluk.
Zagra w finale Ligi Narodów. Tak mówi o Polsce i Polakach
Siatkówka. Polskie siatkarki świętują, Agnieszka Korneluk królową bloku
Kapitan reprezentacji Polski była jedną z bohaterek spotkania z Japonią. Zdobyła 16 punktów, tylko o dwa punkty mniej od najlepszej pod tym względem w polskiej drużynie Magdaleny Stysiak.
Przede wszystkim Korneluk była jednak liderką polskiego bloku. "Biało-Czerwone" wręcz zmiażdżyły tym elementem siatkarki z Japonii, notując 15 punktowych bloków przy zaledwie dwóch rywalek. Sama Korneluk zdobyła blokiem aż osiem punktów.
"To element, znajduje się w ramach mojej roli, powinnam go wykonywać zawsze dobrze. Cieszę się, że to funkcjonowało, że mogłam tym pomóc drużynie" - skromnie mówi polska siatkarka.
Liga Narodów siatkarek. Ogromna radość polskich siatkarek, ale "jeszcze jest trochę bólu"
Polska drużyna podniosła się po wysoko przegranym spotkaniu z Włochami. W półfinale "Biało-Czerwone" nie miały zbyt wiele do powiedzenia, wysoko przegrywając wszystkie trzy sety. I Korneluk mimo radości z trzeciego z rzędu brązowego medalu przyznała, że ciągle ma w sobie niemiłe wspomnienie z soboty.
"Dzisiaj cieszymy się z tego brązu. W serduszku jeszcze jest trochę bólu, że wczoraj nie przeciwstawiłyśmy się w ogóle Włoszkom, ale teraz jest moment na świętowanie, na radość. Cieszymy się ogromnie z tego medalu. Mecz z Japonkami nigdy nie jest łatwy, one nigdy nie przegrywają łatwo 0:3, bo bronią wyśmienicie. Mają swój styl gry opanowany do perfekcji. Dzisiaj od początku pokazałyśmy jednak naszą energię, naszą złość po przegranym meczu. I charakter tej drużyny" - podkreśla Korneluk.
Przed Polkami w tym sezonie jeszcze jedna ważna impreza. Za miesiąc zagrają w mistrzostwach świata w Tajlandii. Na razie mają jednak otrzymać od trenera kilka dni wolnego.
Z Łodzi Damian Gołąb












