Zapachniało niespodzianką w Lidze Mistrzyń. Faworytki były w opałach
Siatkarki PGE Budowlane postawiły się faworyzowanym Włoszkom w pierwszej kolejce elitarnej Ligi Mistrzyń. Wygrały pierwszego seta, a w kolejnych partiach napędziły rywalkom stracha. To jednak Igor Gorgonzola Novara wyjechał z Łodzi ze zwycięstwem.

Dla łódzkich siatkarek było to szósty start w elitarnych rozgrywkach. Najdalej dotarły w poprzednim sezonie - w ćwierćfinale odpadły z włoską drużyną ze Scandicci. W pierwszym meczu nowej edycji znów mierzyła z zespołem z Serię A - Igor Gorgonzola Novara, triumfator Pucharu CEV w poprzednim sezonie. W rozgrywkach Ligi Mistrzyń Włoszki zagrały dzięki dzikiej karcie.
Łodzianki nie były faworytkami, zwłaszcza że w Tauron Lidze radzą sobie przeciętnie. W weekend we własnej hali uległy Uni Opole i po siedmiu kolejkach są na trzecim miejscu w tabeli. Przywitał je transparent w języku angielskim "Wszytko jest możliwe" i wzięły to sobie do serca.
Choć w Lidze Mistrzyń były skazywane na pożarcie, to na początku zagrały naprawdę dobrze i zaskoczyły rywalki. Pierwszy punkt dla PGE Budowlanych w tym sezonie Ligi Mistrzyń zdobyła Maja Storck. Łodzianki prowadziły 4:3 po bloku Rodicy Buterez. Dosyć nieoczekiwanie łodzianki miały trzy punkty przewagi nad rywalkami. Po kiwce Alicji Grabki prowadziły 7:4. Dobrze spisywała się też Paulina Damaske, która atakowała ze skrzydła. Lorenzo Bernardi, trener Novary w końcu wziął czas. Łodzianki radziły sobie jednak lepiej. Sasa Planinsec zaserwowała asa, a Damaske dołożyła punkt atakiem z drugiej linii.
Włoszki wzięły się za odrabianie strat. Tatiana Tolok błysnęła świetną, chociaż ryzykowną kiwką. Novara nadal przegrywała, ale Budowlane miały jeszcze cztery punkty przewagi. I były w stanie to utrzymać. Świetnie grała Planinsec, która pojedynczym blokiem zatrzymała atakującą drużyny z Włoch. Było 21:16 dla Budowlanych i tej przewagi już nie wypuściły z rąk.
Drugi set zaczął się już dużo gorzej dla łodzianek. Trudna zagrywka, niezła gra w obronie sprawiły, że było 4:1 i trener Maciej Biernat poprosił o czas. To pomogło tylko na chwilę (atak Damaske, blok Storck), bo nadal lepiej grały rywalki. Po autowym ataku Storck łodzianki przegrywały już 5:11. Nie oddawały się i po bloku Sasy Planinsec zmniejszyły straty do trzech punktów i trener rywalek wziął czas.
To jednak gospodynie poszły za ciosem i po ataku Rodiki Buterez było tylko 15:16. Od tej pory to jednak Włoszki wrzuciły wyższy bieg i zbudowały przewagę. Po ataku Tolok wygrywały 21:16 i doprowadziły do remisu w setach.
Na początku trzeciej partii wydawało się, że przyjezdne pójdą za ciosem, bo objęły prowadzenie, ale Budowlane błyskawicznie odrobiły straty (5:5). I nadal spotkanie było zacięte. Po zbiciu Buterez był kolejny remis (13:13).
Kiedy rywalki odskoczyły na dwa punkty, trener Biernat od razu wziął czas. Jednak po bloku Tolok zespół z Nowary prowadził 21:17, ale łodzianki się nie poddały. Zdobyły kilka punktów z rzędu i przegrywały tylko 21:22. Końcówka należała jednak do Włoszek.
Początek czwartej partii był wyrównany, ale od remisu 6:6 rywalki zdobył sześć punktów z rzędu i nie pomógł czas wzięty przez szkoleniowca gospodyń. Siatkarki Igor Gorgonzola kontrolowały spotkanie do końca - po ataku Britt Herbots wygrywały 19:13 i nie bez problemów, ale wygrały w Łodzi.






![Losowanie grup MŚ 2026. O której godzinie? Gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000M0EPXAK1G6I41-C401.webp)






