Wrócił temat Joanny Wołosz w reprezentacji Polski. Jasna odpowiedź wybitnej siatkarki
W sierpniu 2024 po igrzyskach olimpijskich w Paryżu Joanna Wołosz ogłosiła zakończenie reprezentacyjnej kariery. Od tej pory nie brakowało dywagacji, że rozgrywająca wróci do kadry i nawet Sebastian Świderski prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej miał takie nadzieje. Zapytaliśmy zawodniczkę, czy rozważała taki powrót.

Przez lata trudno było sobie wyobrazić kobiecą reprezentację Polski bez Wołosz. W biało-czerwonej koszulce występowała w latach 2010-2024. Grała w niej w mistrzostwach świata czy Europy, a ukoronowaniem był udział w igrzyskach olimpijskich, w których kadra prowadzona przez Stefano Lavariniego dotarła do ćwierćfinału. Po tej imprezie Wołosz postanowiła zakończyć przygodę z reprezentacją.
Joanna Wołosz - liderka najlepszej drużyny Europy
W kolejnych miesiącach nie brakowało pogłosek, że być może rozgrywająca zmieni zdanie. Tym bardziej że nie było w narodowym zespole następczyni na aż tak wysokim poziomie. Wołosz od 2017 roku występuje w Imoco Volley Conegliano, z którym kolekcjonuje tytuły mistrza Włoch, zdobywa też kolejne Puchary i Superpuchary. Do tego wywalczyła sześć medali Ligi Mistrzyń, w tym trzy złote. Trzy razy wygrała Klubowe Mistrzostwa Świata, a dwa razy była druga. W tym roku skończy 36 lat, ale wciąż imponuje formą.
Dlatego też choćby prezes PZPS mówił, że "drzwi do kadry dla Wołosz są zawsze otwarte". Tym bardziej że selekcjoner na co dzień może zobaczyć ją w akcji. Lavarini jest bowiem trenerem Numia Tru Volley Mediolan. I nie tak dawno zespół szkoleniowca wygrał z Imoco we włoskiej lidze, a w październiku też w Superpucharze Włoch. To jednak zespół Polki przewodzi w Serie A.
- Rywalki naprawdę się nakręcają na nas. W Superpucharze Włoch przegrałyśmy, ale większość dziewczyn, przede wszystkim te, które grają w reprezentacjach, było zmęczone, a rywal przyjechał w super formie. Nadszedł nowy rok, nowe my i teraz idziemy po swoje. Sezon jest tak długi, że jeszcze są trzy puchary do wygrania i mam nadzieję, że wszystkie podniesiemy - mówiła Wołosz w Polsacie Sport po meczu Ligi Mistrzyń w Łodzi.
Joanna Wołosz i powrót do reprezentacji? "Nie sądzę"
Włoszki pewnie wygrały z ŁKS Commercecon 3:0, choć w drugiej partii gospodynie były blisko sprawienia niespodzianki. - Dobrze, że nie straciłyśmy niepotrzebnie seta. Bardzo ważny będzie ten mecz w Ankarze, jeżeli chodzi o kolejność w grupie. W drugiej partii trochę się męczyłyśmy, ale później w miarę kontrolowałyśmy grę. Chyba najlepszym elementem Łodzianek była właśnie zagrywka, a u nas trochę kulało przyjęcie. Teraz mamy kolejny ciężki mecz w lidze włoskiej i styczeń zapowiada się u nas dość intensywnie - podkreśla Wołosz.
Jeszcze nie tak dawno polskie drużyny było stać na nawiązywanie walki w Lidze Mistrzyń. W tym sezonie ŁKS czy PGE Budowlani Łódź przegrały wszystkie mecze. Jedynie mistrz Polski Developres Rzeszów był w stanie odnieść zwycięstwa.
- Nie oglądam polskiej ligi, bo tyle mamy meczów u siebie i trzeba być też na bieżąco, że ciężko to wszystko ogarniać. Na pewno jednak te tureckie i włoskie zespoły są teraz naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Szczerze mówiąc ciężko będzie polskim drużynom, żeby do nich dołączyć - mówi Interii Wołosz.
Kiedy zaczynamy pytać zawodniczkę o powrót do reprezentacji, od razu zastrzega: "Na te pytania nie odpowiadam". Ciągniemy ją jednak trochę za język. - Skoro zakończyłam karierę oficjalnie i powiedziałam to tak na forum, to raczej nie sądzę, żebym zmieniła zdanie - stwierdza Wołosz.
- Wielkie powroty jednak się zdarzają - dodajemy.
- Bywały, ale nie u mnie... Tak że nie sądzę - kończy Wołosz.














