Polska siatkarka pogrążyła byłego pracodawcę. Lavarini już dostał wiadomość
Na pierwszy weekend maja zaplanowano turniej finałowy siatkarskiej Ligi Mistrzyń, w Stambule występują cztery najlepsze drużyny kończącej się edycji rozgrywek. Nie brakuje polskich akcentów, Magdalena Stysiak w barwach Eczacibasi Dynavit Stambuł w sobotę zmierzyła się ze swoim byłym klubem, Savino Del Bene Scandicci. Stefano Lavarini po tym spotkaniu dostał jasną wiadomość - jedna z liderek reprezentacji przyjedzie na zgrupowanie w kapitalnej dyspozycji.

Sezon w lidze tureckiej dobiegł już końca (po tytuł sięgnęły siatkarki Vakıfbank S.K.), ale nie oznacza to, że wszystkie kluby z kraju nad Bosforem mają już wolne. Dwa z nich: wspomniane świeżo upieczone mistrzynie kraju oraz Eczacibaşi Dynavit Stambuł przystąpiły do rozgrywanego w pierwszy weekend maja turnieju finałowego Ligi Mistrzyń.
Decydujące o losach trofeum spotkania rozgrywane są w Stambule, tureccy kibice liczyli więc na to, że w wielkim finale wystąpią oba ich kluby. I tak się stanie, najpierw VakifBank pokonał w półfinale 3:2 A. Carraro Prosecco Doc Conegliano z Joanną Wołosz w składzie, kilka godzin później ze zwycięstwa cieszył się zawodniczki Eczacıbaşi Dynavit Stambuł, które pokonały inny włoski zespół, Savino Del Bene Scandicci (3:2).
Magdalena Stysiak błysnęła w siatkarskiej Lidze Mistrzyń
W drugim półfinale na boisku oglądaliśmy Magdalenę Stysiak. Dla polskiej atakującej był to mecz szczególny, ponieważ nie dość, że stanęła przed szansa awansowania do pierwszego finału Ligi Mistrzyń w karierze, to zmierzyła się z klubem, w którym występowała w latach 2019-2021. 25-latka nie miała jednak litości dla byłego pracodawcy, poprowadziła swój zespół do zwycięstwa. Jej wyczyn odnotowano na oficjalnej stronie CEV (Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej).
"Magdalena Stysiak zdobyła 30 punktów przeciwko swojemu byłemu klubowi, łącząc precyzję i siłę w kluczowych momentach, a Ebrar Karakurt dołożyła 18 punktów przed rozentuzjazmowaną publicznością w Stambule, która z każdym atakiem nabierała energii. Sinead Jack-Kisal zamknęła środek boiska, zdobywając 13 punktów i dominując przy siatce, dzięki czemu Eczacibasi odwróciło losy meczu na swoją korzyść" - przekazano.
Wzmianka o odwróceniu losów meczu nie jest przypadkowa, bo to włoski klub wygrał pierwszego seta (25:20). Stysiak i spółka pewnie triumfowały w dwóch kolejnych partiach (25:20, 25:17), ale rywalki ponownie doszły do głosu, doprowadzając do tie-breaka. W tym turecki zespół przypieczętował zwycięstwo wynikiem 15:8.
Eczacibasi przystąpiło do półfinału z trudną historią w jednomeczowych półfinałach Ligi Mistrzów, wygrywając tylko raz w takim formacie. Z jedną z najbardziej zaprawionych w bojach drużyn w Europie, zmienili tę historię w najbardziej dramatyczny sposób, w jaki tylko było to możliwe
Po meczu radości z wygranej nie kryła Stysiak. "Wiedziałyśmy, że przeciwko nam gra bardzo mocny zespół. Każdego dnia wywierałyśmy na siebie presję, żeby dawać z siebie wszystko. Wiedziałyśmy, że tu nie będzie łatwo, ale byłyśmy pewne, że damy 100 proc. z siebie. Jestem bardzo szczęśliwa i dumna ze swojego zespołu" - powiedziała w nagraniu opublikowanym przez Polsat Sport.
Finał siatkarskiej Ligi Mistrzyń zostanie rozegrany w niedzielę 3 maja o godz. 19, trzy godziny wcześniej rozpocznie się bój o brąz rozgrywek. I chociaż faworytem starcia o złoto będzie VakifBank, to Stysiak sobotnim występem już wysłała jasną wiadomość Stefano Lavariniemu - na zgrupowanie reprezentacji Polski przyjedzie w znakomitej dyspozycji.














