Fenerbahce to jedna z najsilniejszych drużyn w Turcji i czołowa w Europie. Ligę Mistrzyń wygrała jednak tylko raz (2012), ale w latach 2022-2024 była co najmniej w półfinale. W poprzednim sezonie odpadła w ćwierćfinale po wewnętrznym pojedynku z Vakifbankiem Stambuł. W bieżących rozgrywkach pewnie wygrała z Igor Gorgonzola Novara i Benfiką Lizbona.
Do Łodzi 15-krotne mistrzynie Turcji więc poleciały pewne swego. I nawet brak wizy dla Rosjanki Ariny Fiedorcewej nie zmieniało tego, że były faworytkami. W składzie mają m. in. reprezentantkę Polski Agnieszkę Korneluk, znakomite Turczynki - np. Melissę Vargas czy Edę Erdem, mistrzynię świata i olimpijską Włoszkę Alessię Orro, a także serbską mistrzynię świata Bojanę Milenković i Brazylijkę Anę Cristinę de Souzę (dwukrotna medalistka olimpijska).
Trener Turczynek nie kombinował i wystawił najsilniejszy skład. I już od pierwszej akcji przyjezdne zaczęły pokazywać jakość - Korneluk zablokowała Paulinę Damaske. Po ataku Any Cristiny przewaga urosła do pięciu punktów. Za chwile było 5:11 i trener Maciej Biernat poprosił o czas. - Musimy być bardziej zdecydowani - apelował do podopiecznych.
To nie pomogło, bo rywalki świetnie grały w obronie zarówno na siatce, jak i w polu. Przewaga rosła także przez błędy własne łodzianek. A po asie Orro było 15:7. - Nie chcę byście czuły się zrezygnowane, bo przeciwnik ma dużą przewagę - mówił podczas drugiej przerwy trener Biernat. Tym razem podziałało, bo łodzianki zdobyły pięć punktów z rzędu (15:19). Fenerbahce szybko się wzięło w garść i wygrało pierwszą partię do 16.
Początek drugiego seta to dominacji gości. Trudny serwis, dobry blok i po ataku Vargas było 4:0. - Nie możemy się dostosować się do tego, że oni są apatyczni, bo im to wystarcza. My musimy grać na 110 procent - mówił szkoleniowiec PGE Budowlanych.
Te słowa trafiły do jego zawodniczek, bo z sześciu punktów przewagi Fenerbahce został tylko jeden (9:10). A po bloku Joanny Lelonkiewicz był remis. Wtedy jednak zespół znad Bosforu przebudził się i zdobył trzy punkty z rzędu, ale gospodynie odpowiedziały tym samym, a nawet objęły pierwszy raz prowadzenie. A kiedy zablokowały Vargas było 18:16. To rozzłościło Turczynkę i zaczęła wręcz bombardować rywalki. Zespół ze Stambułu błyskawicznie odzyskał prowadzenie i wygrał do 20.
W trzeciej partii trener Biernat postawił na element zaskoczenia i wpuścił na boisko zmienniczki. Została tylko Damaske i na początku to podziałało. Turczynki szybko jednak wyszły na prowadzenie i zaczęły budowac przewagę. Po asie Baladin było 10:6, a przewaga urosła nawet do 12 punktów (23:11)
PGE Budowlani Łódź - Fenerbahce Stambuł 0:3 (16:25, 20:25, 11:25)
PGE: Planinsec, Grabka, Lelonkiewicz, Damaske, Buterez, Storck oraz Łysiak (libero), Siuda, Honorio, Majkowska, Drużkowska, Drozdowska (libero), Wenerska, Milewska.
Fenerbahce: Orro, Ana Cristina, Korneluk, Vargas, Baladin, Erdem oraz Gizem (libero), Arelya, Bedargani












