Niespodzianka w LM była blisko! Projekt uratował się w tie-breaku [WIDEO]
Miało być spokojne zwycięstwo i dopisane trzy punkty. Skończyło się na pięciosetowej przeprawie i nerwowym finiszu. W meczu piątej kolejki grupy E Ligi Mistrzów siatkarze PGE Projekt Warszawa pokonali na wyjeździe Volley Haasrode Leuven 3:2, ale outsider postawił im twarde warunki.
Belgowie zdobyli pierwszy punkt i wygrali pierwsze sety w tej edycji rozgrywek. Dla warszawian to strata, która może mieć znaczenie w kontekście walki o drugie miejsce w grupie.
Pierwszy set nie zapowiadał kłopotów. Choć gospodarze prowadzili 7:5, środkowa część partii należała do Projektu. Seria zagrywek Bartosza Bednorza i skuteczna gra w ataku pozwoliły odskoczyć. Końcówka była już pod kontrolą - 25:18.
Druga odsłona to zupełnie inna historia. Leuven zagrało odważniej, a Projekt nie był już tak precyzyjny. Gospodarze utrzymywali przewagę i mimo zrywu gości w końcówce wygrali 25:22. To był ich premierowy set w tej edycji Ligi Mistrzów.

Jeszcze więcej emocji przyniósł trzeci set. Warszawianie prowadzili 15:9 i wydawało się, że sytuacja jest opanowana. Nagle jednak przyszła seria błędów, Belgowie złapali wiatr w żagle i odwrócili losy partii, wygrywając 25:23.
Pod presją Projekt potrafił zareagować. W czwartej odsłonie kluczowa była zagrywka - seria Bednorza ustawiła seta, a goście wygrali 25:19.
Tie-break długo był wyrównany, ale od stanu 7:6 dla Projektu warszawianie zdobyli kilka punktów z rzędu i rozstrzygnęli mecz na swoją korzyść. Skończyło się 15:7, a statuetka MVP trafiła do Bednorza.
Wygrana jest, lecz styl pozostawia niedosyt. W końcówce fazy grupowej każdy punkt może mieć wagę złota.









