Tomasz Fornal wrócił do Polski i triumfuje. Ostrzega Polaków przed rewanżem
Przyjechał do Polski i wyjeżdża z potężną zaliczką. Tomasz Fornal był czołową postacią Ziraatu Bankkart Ankara, który w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów rozbił w Rzeszowie Asseco Resovię. Przed rewanżem polski siatkarz jest pewny swego. "Mam nadzieję, że załatwimy sprawę w dwóch pierwszych setach" - mówi Fornal po triumfie na Podpromiu. I opowiada, jak reaguje na gwizdy, które miał okazję usłyszeć przy swojej zagrywce.

To był pierwszy taki mecz w karierze Tomasza Fornala. Po raz pierwszy przyjechał do Polski jako zawodnik zagranicznego klubu. I będzie mieć z tej rywalizacji dobre wspomnienia, bo jego zespół wywozi z Rzeszowa wymarzony wynik.
Ziraat Bankkart Ankara pokonał Asseco Resovię 3:0. Gospodarzom nie pomogło nawet to, że zdołali kilka razy zablokować ataki Nimira Abdel-Aziza, najważniejszego zawodnika w ofensywie tureckiego zespołu. Kiedy Holender miał słabsze momenty, nadrabiali Fornal i Trevor Clevenot, nagrodzony zresztą po meczu statuetką dla MVP.
"Staramy się wspierać Nimira. Nie ukrywajmy, że to on najwięcej atakuje i ma największy wpływ na wynik. Czasami musimy przejąć pałeczkę. Nieczęsto się to zdarza, ale dzisiaj była taka potrzeba. Najważniejsze, że wygraliśmy - pomimo problemów, które dziś mieliśmy, bo nie graliśmy wzorowo i w niektórych momentach mogliśmy wyglądać lepiej. A wygrywamy w trzech setach" - przekonuje Fornal.
Tomasz Fornal oblegany przez fanów w Rzeszowie. Wcześniej pomógł Nimirowi
Przyjmujący Ziraatu i reprezentacji Polski zdobył w środę 10 punktów, atakując z 47-procentową skutecznością. Ale w ważnych momentach rzeczywiście pomagał drużynie. I to mimo nie najlepszych piłek na lewy atak od rozgrywającego Murata Yenipazara. Pytany o niedokładności tureckiego rozgrywającego Fornal uciekł w dyplomację.
Musimy pracować, ciężko pracować i tylko ciężka praca doprowadzi nas do upragnionego Final Four, a potem powalczenia w nim o złoty medal. Wszyscy musimy zdać sobie sprawę, że wyłącznie ciężki trening może doprowadzić nas do sukcesu
28-letni siatkarz był najbardziej obleganym zawodnikiem po końcowym gwizdku. Nie tylko przez media, ale przede wszystkim przez fanki i fanów. Do Fornala ustawiały się długie kolejki po wspólne zdjęcia i autografy, to on rozdawał je najdłużej ze wszystkich siatkarzy. Dostał nawet w prezencie swój portret. Ale wcześniej, w trakcie meczu, nie było dla niego taryfy ulgowej - również otrzymał swoją porcję gwizdów przy wykonywaniu zagrywek.
"Ja lubię, fajnie, niech gwiżdżą" - skomentował z uśmiechem Fornal. I chwalił atmosferę w rzeszowskiej hali. "Fajnie, mi się przyjemnie tu wracało. Grałem tu kilka fajnych meczów, fajnie zagrać w Polsce" - podkreśla.
Siatkówka. Ziraat Bankkart Ankara blisko Final Four Ligi Mistrzów. Asseco Resovia Rzeszów pod ścianą
Po efektownym zwycięstwie w Rzeszowie Ziraat jest blisko awansu do Final Four Ligi Mistrzów. W poprzednim sezonie w czołowej czwórce grał Halkbank, inny klub z Ankary. Tym razem wygląda na to, że transfer m.in. Fornala może przynieść szansę na upragniony medal Ziraatowi.
Przed rewanżem - zostanie rozegrany już we wtorek - Fornal jest pewny swego. Ma nadzieję, że drugi mecz będzie formalnością. Nawet przy ewentualnej wysokiej porażce turecki zespół będzie mieć szansę w dodatkowym, złotym secie. Ale może przypieczętować awans znacznie szybciej.
"Mam nadzieję, że załatwimy sprawę w pierwszych dwóch setach. Oczywiście Rzeszów nie odpuści, bo to też są profesjonaliści, którzy będą chcieli walczyć. Nie jest tak, że się położą. My u siebie w hali gramy całkiem dobrze. Wiemy, że drużynom spoza Turcji nie gra się łatwo w tej hali. Mamy dosyć duży handicap i będziem się go starali wykorzystać" - ostrzega Fornal.
Z Rzeszowa Damian Gołąb
















