Siatkarski nokaut w Lidze Mistrzów. Polscy siatkarze naskoczyli na rywali
Asseco Resovia Rzeszów znakomicie otworzyła rywalizację o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Siatkarze z Rzeszowa w pierwszym meczu fazy play-off nie dali szans Knackowi Roeselare z Belgii. Polska drużyna do maksimum wykorzystała przewagę własnego boiska i do Belgii pojedzie ze sporą zaliczką. Środowy mecz był kolejnym koncertem znakomicie dysponowanego w tym sezonie Artura Szalpuka.

Dodatkowa faza play-off ma formę baraży o miejsce w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Rywalizują w niej zespoły z drugich miejsc w grupach oraz najlepszy z trzeciej pozycji. Asseco Resovia Rzeszów finiszowała na drugim miejscu w grupie D, za Aluron CMC Wartą Zawiercie.
Rzeszowianie w tej fazie nie uniknęli jednak wpadek, wygrywali tylko u siebie. W rywalizacji z Belgami w hali Podpromie byli więc faworytem, ale Knack Roeselare to jedno z zaskoczeń aktualnej edycji LM - awansowali z trudnej grupy B, wyprzedzając rywali z Turcji. Belgowie finiszowali za Bogdanką LUK Lublin, ale dwa razy przegrali z nią dopiero po tie-breaku.
Fantastyczny początek Asseco Resovii Rzeszów. Polscy siatkarze naskoczyli na Belgów
Mecz rozpoczął się od minuty ciszy ku pamięci Aleksandara Boricicia, byłego prezesa CEV, Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej. Chwilę później siatkarze Asseco Resovii naskoczyli na rywali. Kiedy asem serwisowym popisał się Danny Demyanenko, prowadzili w pierwszym secie 5:2.
Na początku partii problemy w ataku miał Basil Dermaux. 23-letni atakujący był objawieniem fazy grupowej, jej najlepiej punktującym zawodnikiem, i w przyszłym sezonie ma zagrać w Allianz Milano. Ale w pierwszym secie meczu w Rzeszowie był w cieniu rywali, Resovia w połowie seta prowadziła sześcioma punktami.
Gospodarze pilnowali skuteczności w ataku, nie popełnili w tym elemencie żadnego błędu. I cały czas naciskali zagrywką - to właśnie tym elementem Demyanenko ustalił wynik seta na 25:16.
Początek czwartej partii to nadal bardzo dobra gra Rzeszowian. Belgowie znów nie ustrzegli się błędów w ataku, Resovia mogła liczyć na prawej stronie na Karola Butryna i szybko zbudowała sześciopunktową przewagę.
Goście nie złożyli broni, zmniejszyli straty do dwóch "oczek", ale cały czas skuteczniejsi byli Rzeszowianie. A do tego za sprawą rozgrywającego Marcina Janusza rozegrali kilka efektownych akcji. Przy stanie 19:17 trener Resovii Massimo Botti poprosił jeszcze o przerwę, a jego zespół w końcówce przypilnował zwycięstwa 25:20.
Liga Mistrzów siatkarzy. Polski zespół w świetnej sytuacji przed rewanżem
Cały czas znakomicie spisywał się Artur Szalpuk, który zdobył w drugiej partii aż osiem punktów. Na początku trzeciego seta do głosu wreszcie doszli jednak 16-krotni mistrzowie Belgii. Objęli prowadzenie 5:2, ale gospodarze szybko zahamowali rozpędzonych rywali punktowymi blokami. Przez rzeszowską ścianę nie mógł się przebić zwłaszcza Dermaux.
I wkrótce to Resovia prowadziła 8:6, a potem utrzymywała się dwa, trzy punkty przed rywalami. Atmosferę pod siatką na chwilę podgrzała kontrowersyjna decyzja sędziów na rzecz Belgów, ale polscy siatkarze opanowali emocje. I spokojnie doprowadzili seta do końca, wygrywając 25:18 i zamykając mecz w trzech setach. To maksymalna zaliczka przed drugim meczem. Nagrodę MVP odebrał Szalpuk, który zdobył łącznie 16 punktów.
Rewanż zostanie rozegrany w Belgii 12 marca. Asseco Resovia potrzebuje do awansu dwóch wygranych setów. W ćwierćfinale na zwycięzcę tej rywalizacji czeka już Ziraat Bankasi Ankara z Tomaszem Fornalem w składzie.
Asseco Resovia Rzeszów: Butryn, Demyanenko, Louati, Janusz, Poręba, Szalpuk - Zatorski (libero) oraz Shoji, Bucki
Knack Roeselare: Dermaux, Van Elsen, Siksna, D'Hulst, Coolman, Espeland - Deroey (libero) oraz Angillis (libero), Van Hoyweghen, Desmet, Haapaniemi














