Popiwczak "zaczepia" Fornala, już padła odpowiedź. Nie będzie sentymentów
W final four Ligi Mistrzów siatkarzy wystąpią dwa nasze zespoły, ale polskich akcentów będzie znacznie więcej. W Perugii gra Kamil Semeniuk, a w Ziraacie Bankkart Tomasz Fornal. Były gwiazdor Jastrzębskiego Węgla odpowiedział Jakubowi Popiwczakowi, który mówił o żartobliwych przepychankach słownych w prywatnych wiadomościach. Możemy być pewni, że na boisku relacje między nimi zostaną schowane do kieszeni.

16 i 17 maja siatkarski świat wstrzyma oddech, by śledzić wydarzenia z Pala Alpitour w Turynie. To właśnie w tych dniach odbędzie się final four Ligi Mistrzów. W pierwszym półfinale PGE Projekt Warszawa zmierzy się z Sir Safety Perugia (gra tam Kamil Semeniuk), a w drugim Ziraat Bankkart Ankara (z Tomaszem Fornalem w składzie) powalczy z Aluronem CMC Wartą Zawiercie.
Fornal więc zetrze się z kilkoma swoimi znajomymi, w tym z Jakubem Popiwczakiem, z którym grał w latach 2019-2025 w Jastrzębskim Węglu. Zdobyli wiele, ale nie wygrali LM. Libero mówił w rozmowie z Polską Agencją Prasową o delikatnie podgrzanej atmosferze, ale w przyjaznej formie.
- Z Tomkiem już wymieniliśmy kilka uszczypliwości. Fajnie będzie go zobaczyć po drugiej stronie siatki, zagrać przeciwko takiej marce, jak Ziraat. Wejście do półfinału było naszym celem, mam wrażenie, że było o wiele trudniejsze niż w poprzednich latach. Grałem już w Turynie w finale LM i przegrałem. Mam nadzieję, że po tym turnieju będę się bawił lepiej - mówił.
Tomasz Fornal odmówił Aleksandrowi Śliwce. Musi jechać na Puchar Turcji
W sobotę w Polsacie Sport 1 emitowano odcinek programu "#7Strefa", w którym ze studiem połączył się sam Fornal. Zwrócił się do kolegów z Zawiercia.
Wiem, że nie będziecie mi kibicować, lubię to, podoba mi się to. Mam nadzieję, że zrobię wam psikusa w Final Four
Jego zespół w ćwierćfinale odprawił z kwitkiem Asseco Resovię Rzeszów, zwyciężając dwa razy po 3:0. - Szczerze to jestem w szoku. Dobrze graliśmy, całkiem mądrze mimo problemów, które nam się przytrafiały. Przez te 5 pierwszych setów sam byłem w szoku, że tak naprawdę nie przegraliśmy żadnego. To lepiej dla nas. My się na pewno cieszymy z awansu. Dla tureckiego klubu to duży sukces, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Mam nadzieję, że na tym nie zakończymy. Fajnie, że co roku udaje mi się dość daleko zajść. Mam nadzieję, że w końcu uda się wygrać - podkreślił.
Jak dodał, został zaproszony na wielkanocne śniadanie przez Aleksandra Śliwkę i jego żonę (Śliwka również gra w Ankarze, ale dla Halkbanku), ale nie skorzysta z tej możliwości, bo musi jechać z zespołem na mecz Pucharu Turcji i wróci dopiero w środę.













