Polski zespół utknął przed meczem Ligi Mistrzów. Koszmar nie ma końca, nowe wieści
PGE Projekt Warszawa nie ma ostatnio szczęścia. Niedawno w całym kraju głośno zrobiło się o spotkaniu w Lublinie, gdzie medaliści poprzedniego sezonu PlusLigi zagrali w mocno okrojonym składzie. Gwiazdy co prawda wróciły już do rywalizacji, ale pech najwyraźniej nie opuszcza stołecznej ekipy. Tym razem mierzy się ona ze sporymi problemami tuż przed spotkaniem Ligi Mistrzów. W Paryżu doszło do odwołania jednego z lotów. Klub z tego powodu wydał komunikat w mediach społecznościowych.

Ekipa ze stolicy naszego kraju w obecnie trwającej kampanii znów udowadnia, że w PlusLidze należy do ścisłej czołówki. Po czternastu rozegranych spotkaniach podopieczni Tommiego Tiilikainena plasują się na drugiej lokacie i kto wie czy nie byliby nawet liderami, gdyby nie wspomniane przez nas wyżej starcie w Lublinie. Na teren obecnych mistrzów Polski warszawianie wybrali się bez sporej liczby gwiazd, które zostały w domu z powodu choroby. W efekcie czego doznali dotkliwej porażki i Bogdanka LUK w tym momencie ma o jeden punkt więcej w ligowej tabeli.
Sytuacja równie dobrze wygląda w Champions League. Za stołecznymi udana domowa inauguracja przeciwko Haasrode Leuven. 7 stycznia PGE Projekt zmierzy się natomiast na wyjeździe z Montpellier. Na papierze polski zespół powinien być faworytem, lecz na przeszkodzie ponownie stanęły spore problemy. Nie dotyczą one tym razem zdrowia poszczególnych siatkarzy. Swoje trzy grosze wtrąciła kapryśna pogoda nad Sekwaną. Podróż na teren najbliższego rywala została skomplikowana przez odwołany poranny lot. Na szczęście do skutku doszedł drugi, zaplanowany na popołudnie.
Odwołane loty w stolicy Francji. Oberwał PGE Projekt, wdrożono plan awaryjny
"W związku z zaistniałą sytuacją Klub zmuszony był do wdrożenia alternatywnych rozwiązań logistycznych: Czterech zawodników z porannej grupy uda się dziś do Montpellier pociągiem. Dwaj członkowie sztabu oraz przedstawiciel działu marketingu pozostaną w Paryżu do dnia jutrzejszego (7 stycznia), oczekując na przełożony lot. Dołączą oni do drużyny wraz z bagażami rejestrowanymi (w tym sprzętem sportowym) należącymi do zawodników, którzy udadzą się w podróż pociągiem" - poinformowano na Instagramie.
"Pozostała część zespołu oczekuje na wylot do Montpellier zaplanowany na godzinę 12:25. Klub podejmuje wszelkie możliwe działania, aby mimo utrudnień drużyna przystąpiła do jutrzejszego meczu w optymalnej dyspozycji" - dodano w dalszej części oświadczenia. Dlaczego w ogóle podróż do Montpellier rozbito pierwotnie na dwa loty? Sytuacja komplikować zaczęła się już wcześniej. "Czekamy na wylot do Paryża - 1,5h opóźnienia, więc włączamy tryb oszczędzania energii. Ładujemy baterie (dosłownie i w przenośni) przed dalszą podróżą" - pisano wczoraj.
Mecz nie jest zagrożony, lecz niewiadomą pozostanie dyspozycja poszczególnych zawodników. Pierwsza piłka już niebawem, bo w środę o godzinie 20:30. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.












