Polski zespół pod ścianą w Lidze Mistrzów. Tomasz Fornal pomógł rozbić rodaków
W tym sezonie Asseco Resovia Rzeszów we własnej hali w Lidze Mistrzów nie przegrywała. Dobra seria skończyła się jednak w ćwierćfinale. Do Rzeszowa przyjechał Ziraat Bankkart Ankara z Tomaszem Fornalem w składzie i pokazał, że jego aspiracje sięgające triumfu w Lidze Mistrzów nie muszą być przesadzone. Turecki zespół potrafił wydobyć się z kłopotów, a Rzeszowianie przy pełnych trybunach nie wykorzystali swoich szans. Przed rewanżem są w trudnej sytuacji. Pierwsze spotkanie zakończyło się ich porażką 0:3.

To miało być sportowe święto w hali im. Jana Strzelczyka w Rzeszowie. Asseco Resovia uczyniła z niej w tym sezonie twierdzę, wygrała 13 spotkań z rzędu. Tyle że Ziraat Bankkart Ankara, który przyjechał w środę na Podpromie, w tym sezonie Ligi Mistrzów był niepokonany.
Drużyna Tomasza Fornala m.in. dwukrotnie wygrała w fazie grupowej z Itasem Trentino. Była budowana z myślą o triumfach w Europie, zresztą właśnie tak swój transfer do Turcji motywował Fornal. Resovia do ćwierćfinałów przebijała się przez baraże z Knackiem Roeselare, dwa razy pewnie ogrywając Belgów.
Mocne otwarcie Turków i zmarnowana szansa Asseco Resovii Rzeszów
Początek pierwszego seta był wyrównany, ale potem przyjezdni wypracowali sobie trzypunktową przewagę. Pomógł w tym blok Fornala przy ataku Artura Szalpuka, zagrywki Polaka i skuteczność w kontrataku. Ziraat prowadził 12:9, trener gospodarzy Massimo Botti poprosił o przerwę.
Rzeszowscy siatkarze potrafili w tej partii aż trzy razy zatrzymać blokiem Nimira Abdel-Aziza, holenderską gwiazdę gości. Kiedy jego atak zablokował Yacine Louati, Resovia przegrywała tylko 18:19. Wyrównanie było o włos, ale znów w trudnej sytuacji poradził sobie Fornal. A że po chwili błąd w przyjęciu i ataku popełnił Louati, Resovia nie doprowadziła do remisu - przegrała 21:25.
Problemem gospodarzy było przyjęcie, zaledwie 25 procent tzw. pozytywnego w pierwszym secie. Tak samo wyglądał początek drugiego, ale wynik 0:3 Resovia odwróciła na 5:4. Przy stanie 8:7 dla gości pod siatką rozgorzały dyskusje, zakończone żółtą kartką dla Bottiego.
Ale Rzeszowianie zaczęli zyskiwać przewagę. Znów pomógł im blok, zatrzymali na siatce Fornala i Nimira, Szalpuk zamieniał na punkty kontrataki. Prowadzili już 14:10. Tyle że Ziraat błyskawicznie wyrównał. Co prawda Nimir za jedną z reakcji pod siatką obejrzał żółtą kartkę, ale to po jego asie serwisowym goście objęli prowadzenie 17:16.
Końcówka przyniosła mnóstwo emocji. Wydawało się, że Resovia ma wszystko w swoich rękach. Mateusz Poręba zablokował atak Fornala, Karol Butryn zdobył punkt po kontrataku, i gospodarze prowadzili 23:20. Tyle że potem w ataku oraz bloku popisał się Nimir i to Ziraat wygrał 25:23.
Liga Mistrzów siatkarzy. Asseco Resovia Rzeszów w trudnej sytuacji przed rewanżem
Turecki zespół walczył o pełną pulę i na początku trzeciej partii objął prowadzenie 6:3, po paru akcjach dorzucając do przewagi kolejne "oczko". Goście kontrolowali wynik, Botti wprowadził na boisko rezerwowego atakującego Jakuba Buckiego.
Rzeszowianie cały czas popełniali jednak więcej błędów niż rywale. Po kolejnym nieudanym zagraniu Louatiego Francuz opuścił boisko, ale Resovia przegrywała już 12:17. Rezerwowi nie odmienili losów seta i meczu. Gospodarze przegrali ostatnią partię 20:25.
W przyszłym tygodniu obie drużyny zmierzą się w Ankarze. Resovia do awansu potrzebuje wygranej 3:0 lub 3:1, a potem triumfu w tzw. złotym secie.
We wtorek w innym ćwierćfinale Ligi Mistrzów PGE Projekt Warszawa ograł 3:1 Bogdankę LUK Lublin. W grze o Final Four jest jeszcze jeden polski zespół, Aluron CMC Warta Zawiercie, który gra w środowy wieczór na wyjeździe z Cucine Lube Civitanova z Włoch.
Z Rzeszowa Damian Gołąb













