Polski siatkarz obrażany po wygranym meczu. Tak zareagował na hejt
Bartosz Kwolek był jednym z bohaterów rywalizacji Aluron CMC Warty Zawiercie z Cucine Lube Civitanova w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Mistrz świata po raz drugi w karierze będzie rywalizować o medale najważniejszych europejskich rozgrywek. Ale po zwycięskim meczu z rywalami z Włoch odpowiadał nie tylko na pytania o kulisy wygranej, ale też o hejterskie wiadomości, jakie otrzymał po niedawnym spotkaniu. - Mam nadzieję, że ktoś dwa razy się zastanowi, zanim napisze taką głupotę - podkreśla siatkarz.

To był wieczór triumfu siatkarzy z Zawiercia. Hala w Sosnowcu, w której Aluron CMC Warta rozgrywa spotkania w Lidze Mistrzów, wypełniła się kibicami i już po dwóch partiach mogła świętować sukces w ćwierćfinałowej rywalizacji z Cucine Lube Civitanova.
Wystarczyły bowiem dwa sety, by Zawiercianie zapewnili sobie awans do turnieju finałowego w Turynie. Po wygranej 3:0 w pierwszym spotkaniu potrzebowali już tylko dwóch wygranych partii, by wyeliminować Włochów z rozgrywek. Dzięki temu na trzecią wyszli już rezerwowi, a z boku ostatniego seta mógł oglądać m.in. Bartosz Kwolek.
Siatkarze z Zawiercia w półfinale Ligi Mistrzów. Ale myślami są przy PlusLidze
Przyjmujący Warty zdobył w czwartek osiem punktów i po raz kolejny był ważnym zawodnikiem zawierciańskiej drużyny. Po spotkaniu myślami wybiegał już do następnej rywalizacji - w ćwierćfinale PlusLigi.
"Gdybyśmy przegrali pierwszego seta, to dałoby rywalom na pewno zastrzyk motywacji i wiary w to, że mogą odwrócić ten dwumecz. Pierwszy set był ważny, ale nie kluczowy. Kluczowy był początek drugiego, gdy odjechaliśmy na samym początku - wtedy oni już trochę podupadli mentalnie i poczuli, że nic tu już nie zrobią. Ale ja jestem już myślami przy ZAKS-ie, bo mam po tym ostatnim meczu z nią zgagę. Chcę już poniedziałku, chcę rewanżu" - podkreśla Kwolek.
Wartę czeka drugi mecz z Kędzierzynianami. Urasta do rangi kluczowego spotkania po niespodziewanej porażce 2:3 na otwarcie ćwierćfinałów PlusLigi. Zawiercianie przegrali wtedy w roli gospodarza i ewentualna kolejna przegrana eliminuje ich z walki o medale. A poniedziałkowe spotkanie rozegrają na wyjeździe.
"Zagraliśmy po prostu słaby mecz i dostaliśmy pstryczka. Z dwojga złego może lepiej, że to stało się teraz, a nie później, bo mamy jeszcze szansę się obronić i nic jeszcze nie przegraliśmy" - zaznacza siatkarz.
Bartosz Kwolek zareagował na hejt w sieci. Jasna postawa polskiego siatkarza
Mistrz świata z 2018 r. po meczu odpowiadał jednak nie tylko na pytania związane bezpośrednio ze sportem, ale także o hejt, jaki dotknął go po pierwszym, zwycięskim meczu z Lube. Wówczas Kwolek udostępnił w mediach społecznościowych wulgarną wiadomość, jaką otrzymał po spotkaniu.
"C*** ci w d*** małpi r**u" - napisała osoba, którą trudno zmieścić w ramach słowa "kibic".
"Komuś chyba kupon nie wszedł" - skomentował siatkarz. Wstawił też zdjęcie, na którym pozuje obok muzealnego eksponatu w formie głowy jednego z gatunków Australopiteka.
- Mam z tym totalny luz. Wstawiłem akurat tę wiadomość, bo miałem do tego adekwatne zdjęcie i wiedziałem, że będzie śmiesznie. To po mnie spływa, robię to wszystko dla śmiechu. Jeśli ktoś chce się z tego pośmiać, bardzo chętnie udostępnię, jak jeszcze będą takie wiadomości - kwituje Kwolek.
Ale hejt w siatkówce, całym sporcie, ale i codziennym życiu, stanowi coraz większy problem. Niedawno na hejt zareagował DevelopRes Rzeszów. Klub mistrzyń Polski siatkarek zamieścił w mediach społecznościowych wideo, na którym pokazał, z jakimi wiadomościami muszą mierzyć się zawodniczki z Rzeszowa.
Z hejtem przed dwoma sezonami walczył też m.in. BKS ZGO BOSTIK Bielsko-Biała, nienawistne wiadomości od "fanów" publikowały polskie tenisistki. Dziennikarka Monika Olejnik do swojego manifestu przeciwko hejtowi i przemocy zaprosiła niedawno polskich piłkarzy.
Hejt nie jest niczym fajnym nie tylko w sporcie. W normalnym życiu też nikt by nie chciał, żeby ktoś go codziennie wyzywał. To nie jest nic przyjemnego
- Trzeba z tym walczyć i mam nadzieję, że takimi akcjami, jak zrobiły dziewczyny z Rzeszowa, czy nawet wrzucaniem pojedynczych zdjęć sprawimy, że ktoś dwa razy się zastanowi, zanim napisze taką głupotę - dodaje przyjmujący.
Siatkarze nie mają spokojnych świąt. "Rodzina musi przyjechać do ciebie"
W piątek siatkarze Warty otrzymali od trenera Michała Winiarskiego dzień wolnego, ale już w sobotę wracają do treningów, by przygotować się do meczu z ZAKS-ą. Jak przekazał szkoleniowiec, w niedzielę wyjeżdżają już do Kędzierzyna-Koźla, gdzie w poniedziałek wielkanocny zagrają o przedłużenie szans na półfinał PlusLigi.
A to oznacza, że o spokojnych świętach wielkanocnych mogą zapomnieć.
- Prawie w żadnym sporcie nie ma świąt. To nie tylko siatkarze tak mają, spokojnie, nie róbmy z tego nie wiadomo czego. Święta w domu to miła rzecz. Zawsze jakieś śniadanie można zjeść, tylko rodzina musi przyjechać do ciebie, a nie ty do rodziny, to jedyny minus - z uśmiechem kwituje Kwolek.
Z Sosnowca Damian Gołąb















