Polscy siatkarze naskoczyli na rywali. 25:9, pogrom w Lidze Mistrzów
W grupie D siatkarskiej Ligi Mistrzów faworytami są dwie polskie drużyny: Aluron CMC Warta Zawiercie i Asseco Resovia Rzeszów. Pierwszy polski zespół we wtorek efektownie rozprawił się z rywalem z Niemiec. W środę to samo chcieli zrobić Rzeszowianie, którzy podjęli w hali Podpromie Sporting CP. Dla mistrzów Portugalii wizyta w Rzeszowie okazała się jednak nieprzyjemnym doświadczeniem - pierwszy set rywalizacji z Resovią może ich długo boleć.

Po bolesnej porażce w finale TAURON Pucharu Polski Asseco Resovia Rzeszów wygrała dwa mecze w PlusLidze bez straty seta. Szczególnie cenne było ostatnie zwycięstwo z PGE Projektem Warszawa. Na mecz Ligi Mistrzów plan był jasny: powtórzyć taki wynik.
Do Polski przyjechał bowiem Sporting, czyli jak dotąd najsłabsza drużyna grupy D. Trener Rzeszowian Massimo Botti był na tyle pewny swego, że dał odpocząć Karolowi Butrynowi i Arturowi Szalpukowi, ważnym ogniwom drużyny.
Asseco Resovia Rzeszów demoluje w pierwszym secie. A w drugim musiała gonić Sporting
Pierwszego zastąpił Jakub Bucki, który w pierwszych akcjach zdobył punkt atakiem i blokiem. To było zresztą piorunujące otwarcie całej rzeszowskiej drużyny. Trener rywali Joao Coelho pierwszą przerwę wykorzystał już przy stanie 7:1 dla gospodarzy. Wkrótce świetnymi zagrywkami błysnął Danny Demyanenko, środkowy Resovii, i polska drużyna wygrywała aż 14:3.
Najwięcej punktów dla Resovii w pierwszym secie zdobył przyjmujący Yacine Louati. Zanotował siedem "oczek", niewiele więcej niż cały zespół z Portugalii. To była demonstracja siły Rzeszowian i pokaz nieporadności rywali. Resovia rozbiła ich 25:9.
Drugiego seta lizboński zespół rozpoczął jednak od prowadzenia 2:1. Po paru minutach mieli nawet trzy punkty przewagi, gdy asem serwisowym popisał się atakujący Mads Jensen. Portugalscy siatkarze już nie byli tak stłamszeni przez gospodarzy i gra się wyrównała.
Resovia długo goniła Sporting, a po błędzie w przyjęciu Klemena Cebulja, przy stanie 11:14, Botti nawet przerwał grę. Po raz drugi zrobił to przy wyniku 15:19. I wtedy Rzeszowianie w końcu dopięli swego, wygrywając cztery kolejne akcje i doprowadzając do remisu.
Pomogły zagrywki Cebulja i Buckiego, a także szczelny blok. Pierwsze prowadzenie w tym secie polski zespół objął dopiero przy stanie 23:22, a po chwili zwyciężył 25:23.
Liga Mistrzów siatkarzy. Asseco Resovia wiceliderem tabeli
Początek trzeciego seta znów przypominał jednak bardziej pierwszą partię. Rzeszowianie szybko uciekli rywalom na pięć punktów. Spotkanie straciło jednak na dynamice przez długie rozpatrywanie challenge'u, co po raz kolejny zdarzyło się w europejskich rozgrywkach. A w dodatku skończyło kartką dla trenera Sportingu.
Tymczasem przewaga Resovii wzrosła do ośmiu punktów. Liderem ofensywy polskiego zespołu był Louati i trzecia partia szybko się skończyła. Gospodarze wygrali 25:19 i zakończyli spotkanie.
Asseco Resovia Rzeszów po drugim zwycięstwie w Lidze Mistrzów w tym sezonie umacnia się na drugim miejscu w tabeli grupy D. Liderem jest niepokonana Aluron CMC Warta Zawiercie, która we wtorek ograła w trzech setach SVG Luneburg.
Aseco Resovia Rzeszów: Bucki, Demyanenko, Louati, Janusz, Sapiński, Cebulj - Shoji (libero) oraz Poręba, Zatorski, Graham, Nowak, Potera (libero)
Sporting CP: Jensen, Semedo, Pokersnik, Grankin, Aguenier, Garcia - Perren (libero) oraz Valencia, Velazquez, Cruz (libero), Militao, Galabov













