Polacy rządzą w Lidze Mistrzów. Miliony na koncie, a to jeszcze nie koniec
Polscy kibice co sezon mogą być dumni z przedstawicieli PlusLigi w Champions League. Obecnie trwająca kampania okazała się historyczna, ponieważ aż cztery zespoły z kraju nad Wisłą znalazły się w ćwierćfinale zmagań. W Final Four wystąpią dwie, ale każda z nich ma szansę na końcowy triumf. Poza pucharem pewne są także dosyć spore przelewy. Już teraz przekroczona została magiczna bariera, lecz jest jedno "ale". Chodzi o dodatkowe koszty.

PlusLiga to obecnie najlepsza liga na Starym Kontynencie. Do takich wniosków można dojść, gdy prześledzi się wyniki poszczególnych drużyn w obecnie trwającym sezonie Ligi Mistrzów. Przez fazę grupową przeszły wszystkie polskie zespoły. Bezpośrednio do ćwierćfinału awansowały Aluron CMC Warta oraz Bogdanka LUK. Następnie dołączyły do nich Asseco Resovia oraz PGE Projekt.
Wczoraj oficjalnie zakończyły się ćwierćfinały. I o ile Lublinianie oraz Rzeszowianie pożegnali się rozgrywkami, o tyle na historyczne trofeum wciąż szansę mają Warszawianie i Zawiercianie. Zaimponowali zwłaszcza podopieczni Michała Winiarskiego. "Jurajscy Rycerze" zdemolowali wręcz Cucine Lube Civitanova. Włoski gigant w dwóch potyczkach nie wygrał choćby jednego seta. Nagroda dla Polaków? Nie tylko awans, ale i solidny przelew.
Wszystko dokładnie policzyliśmy. Za znalezienie się w Final Four, w połączeniu z wcześniejszymi dobrymi wynikami, Aluron CMC Warta od CEV dostała już minimum 179 000 euro, czyli ponad 765 000 złotych. Na podobną kwotę może liczyć PGE Projekt. Około 330 000 złotych zgarnęły natomiast żegnające się z rozgrywkami Asseco Resovia oraz Bogdanka LUK. Europejska federacja wynagradza za pojedyncze mecze, nawet te przegrane. Jedno ćwierćfinałowe zwycięstwo wyceniono przykładowo na 12 000 euro.
Aluron CMC Warta oraz PGE Projekt już mają ponad 700 000 złotych. Walka trwa
Prawdziwa fortuna, w porównaniu z powyższą sumą, do zgarnięcia jest podczas Final Four. Triumfator otrzyma pół miliona euro, finalista 250 000 euro, a brązowy medalista 150 000 euro. Dla czwartej drużyny przygotowano 100 000 euro. Tę kwotę już doliczyliśmy obu polskim klubom, które wybiorą się niebawem do Turynu. Na pierwszy rzut oka są one całkiem okazałe. Szkopuł tkwi jednak w szczegółach.
Uczestnicy Ligi Mistrzów ponoszą także wydatki. Domowe spotkanie to koszt rzędu 100 000 złotych. Wyjazd? Około 80 000 złotych. Liczby te dwa lata temu przytoczono na stronie TVP Sport. "25 tysięcy euro to opłata wstępna. Później za każdy etap są kolejne koszta. Już 'cena' wstępna jest bardzo poważna i obciążająca dla klubów. Później można tylko walczyć o to, by ponosić jak najmniejsze koszty organizacyjne i wygenerować jak najwięcej z dnia meczowego. Jednocześnie prosi się sponsorów o docenienie faktu, że rozgrywki międzynarodowe dają nowy przekaz marketingowy. Nie zmienia to faktu, że na starcie zaczynamy rozgrywki od sporej straty" - mówił Kryspin Baran, prezes Aluron CMC Warty Zawiercie.
Tyle polskie kluby już dostały od CEV za Ligę Mistrzów 2025/26:
Aluron CMC Warta Zawiercie - około 765 000 złotych (doliczone minimum 100 000 euro za Final Four)
PGE Projekt Warszawa - około 761 000 złotych (doliczone minimum 100 000 euro za Final Four)
Bogdanka LUK Lublin - około 333 000 złotych
Asseco Resovia Rzeszów - około 329 000 złotych
Łączna suma: około 2 190 000 złotych













