Miał być spacerek, były nerwy w Lidze Mistrzów. Tak skończyła drużyna Winiarskiego
Siatkarze z Zawiercia przyjechali do Portugalii po dwóch porażkach. W Lizbonie, w czasie spotkania ze Sportingiem, również mieli problemy, nie obyło się bez nerwowych końcówek setów. Co jednak najważniejsze, polscy siatkarze nie dali się zaskoczyć niżej notowanym rywalom. Zwycięstwo na boisku rywala umacnia drużynę prowadzoną przez Michała Winiarskiego na pierwszym miejscu w tabeli grupy D.

Aluron CMC Warta rozpoczęła Ligę Mistrzów znakomicie, od zwycięstwa z Asseco Resovią Rzeszów. Sporting na inaugurację przegrał zaś z SVG Luneburg. Tyle że ostatnie tygodnie były dla Zawiercian trudne.
Drużyna prowadzona przez Michała Winiarskiego trzy z czterech ostatnich meczów przegrała 0:3 - w tym półfinał Klubowych Mistrzostw Świata. Do Lizbony przyjechała jednak jako finalista LM sprzed roku i zdecydowany faworyt.
Liga Mistrzów siatkarzy. Trudny początek drużyny Michała Winiarskiego
Ale początek spotkania był dla siatkarzy z Polski trudniejszy niż można było oczekiwać. Co więcej, gospodarze prowadzili nawet 7:5. A potem wynik oscylował wokół remisu.
Zawiercianie nie potrafili odnaleźć odpowiedniego rytmu gry, nie wykorzystywali swojej przewagi na siatce. W ataku po raz kolejny wystąpił Kyle Ensing, na przyjęciu szansę otrzymał rezerwowy na co dzień Patryk Łaba.
Chwilę oddechu Warta zyskała po sprytnym zagraniu Aarona Russella - prowadziła 19:17. Co prawda wielkiej przewagi nie zdążyła już wypracować, ale mimo wszystko wygrała pewnie, 25:22.
Wygranego seta oklaskiwała duża grupa fanów z Zawiercia. Kibice Warty często byli głośniejsi od miejscowych fanów, którzy na mecz z jedną z najlepszych drużyn na świecie przybyli w niewielkiej liczbie.
Siatkówka. Nerwowa końcówka drugiego seta, polski zespół się obronił
Wydawało się, że w drugim secie Zawiercianom będzie szło już łatwiej. Od początku prowadzili o dwa, trzy punkty przed rywalami. Po asie serwisowym Russella Warta wygrywała 14:9, po udanych zagraniach Ensinga przewaga jeszcze wzrosła.
Kiepsko radziła sobie w tej fazie seta nawet największa gwiazda Sportingu - niemal 41-letni rosyjski rozgrywający Siergiej Grankin, mistrz olimpijski z 2012 r. Z czasem jednak Sporting zaczął odrabiać straty - przegrywał tylko 20:21.
Winiarski w czasie przerwy podniesionym głosem próbował pobudzić swoich siatkarzy, ale po chwili to rywale objęli prowadzenie. Zamiast spokojnego zwycięstwa była więc nerwowa końcówka, ostatecznie jednak wygrana 26:24 przez polski zespół.
Zawiercianie co prawda nie popełniali zbyt wielu błędów, ale wciąż szło im jak po grudzie. Przewagę do trzech punktów zwiększył kolejną zagrywką Russell, ale po chwili znów był remis 12:12. W końcu, m.in. dzięki obronie Miguela Tavaresa, rozgrywającego polskiej drużyny, udało się jej minimalnie odskoczyć przy stanie 19:17.
W końcówce dobrze spisał się jeszcze Ensing i polski zespół nie pozwolił rywalom na przedłużenie spotkania. Trzeciego seta wygrał 25:20.
Druga wygrana umacnia Wartę Zawiercie na czele tabeli grupy D siatkarskiej Ligi Mistrzów - prowadzi z kompletem punktów. Drugie miejsce zajmuje Asseco Resovia, która we wtorek pokonała 3:0 SVG Luneburg.












